Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 885 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3372686
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7384

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

ZJESZ POMIDOROGRUSZKĘ ? – TAK CZY NIE DLA GMO ?

sobota, 24 września 2011 20:53

 

Modny ostatnio temat w kampanii, poruszany przez polityków, organizmy modyfikowane genetycznie (GMO), zezwolić na ich uprawę u nas czy nie? Oto jest pytanie! Zadziwia mnie sprawność, z jaką politycy wyszukują sobie chwytliwe tematy do dysput w trakcie kampanii wyborczej, ale cóż wywołali sprawę, więc GMO jest dobre czy złe?

 

Zje ktoś pomidorogruszkę? ja szczerze spróbowałbym, ale na myśl, że taki smakołyk pojawiłby się na masową skalę w sadach czy szklarniach skóra mi cierpnie. Chyba jednak jestem w tej sprawie sentymentalny albo mało postępowy, bo uważam, że owoce i warzywa zanim zaczęliśmy w ich uprawę ingerować w tak znacznym stopniu jak to się czyni obecnie i będzie się robiło w przyszłości, zwyczajnie kiedyś były lepsze, smaczniejsze i zdrowsze, choć wszelkie badania mogą temu zaprzeczać.

 

Tylko w pamięci, co starszych osób zachowało się wspomnienie różnych odmian jabłek, śliwek, gruszek, których dziś trudno szukać po sklepach. Znikły, zostały wyparte z czysto racjonalnych powodów, były mniej produktywne od odmian dominujących dziś, wrażliwsze na zmienne warunki atmosferyczne, choroby, jednym słowem ich produkcja (bo to już nie uprawa a produkcja) była nieopłacalna a wiadomo że świat goni za zyskiem. Trzeba produkować dużo żeby było tanio a przez to żeby można było także skutecznie konkurować na rynku, należy ograniczać do minimum rzeczy mogące zakłócić cały ten proces czyli choćby narażenie na choroby roślin. Tak już ten świat jest skonstruowany, w pogoni za czymś istotnym zapominamy o wielu także ważnych sprawach.

 

  

GMO to odpowiedź na problemy producentów żywności, no bo grzebiąc w genach przykładowo pomidorka można sprawić że będzie szybciej dojrzewał, rósł większy, uniknie wielu chorób, będzie bardziej czerwony, no same korzyści, producent nie traci i szybko ma zyski a klient ma ślicznego pomidorka… ale… pomidorek co raz mniej smakuje jak pomidorek z lat dziecięcych, a nawet jeśli ma lepszy smak, jest sztuczny, jest czymś co nie powstało w naturalny sposób, zostało stworzone w laboratorium.

 

Już dzisiaj jest produkowana na świecie i masowo sprzedawana odmiana soi, która jest lepsza od naturalnej ale jest pozbawiona możliwości że z jej ziarna powstanie przykładowo w następnym roku kolejny plon, trzeba kupić nowe ziarno, jednym słowem uzależnienie rolnika od producenta zmodyfikowanej rośliny, władza nad żywnością w rękach korporacji? to ja już wolę gorsze plony a pewność że jak wsadzę ziarnko do ziemi to coś z niego wyrośnie.

 

Rolnicy krzyżują rośliny od wieków, truskawka jest najlepszym przykładem bo rzadko kto wie że jest mieszańcem, 300 lat temu nie występowała naturalnie w środowisku, jest krzyżówką poziomki. I takie zabawy z naturą jeszcze akceptuje ale nie chciałbym zjeść truskawki z genem myszy wprowadzonym do niej, a w laboratoriach już dziś wytwarza się rośliny, które mają gen pochodzenia zwierzęcego włączony w swoje DNA.

 

 

Naiwny nie jestem, już dziś praktycznie nie da się zjeść soi niemodyfikowanej, a nasz kraj od GMO nie jest wolny bo pasze produkowane z roślin modyfikowanych są dopuszczone do sprzedaży więc pośrednio chcąc czy nie chcąc jemy GMO. Prawdą jest że nie ma dowodów na szkodliwość GMO dla człowieka ale ich brak nie wyklucza ich istnienia, prawdą jest że pestycydy i herbicydy używane do ochrony przed szkodnikami naturalnych upraw szkodzą środowisku naturalnemu, przy GMO nie trzeba się tego bać, więc jest coś za i coś przeciw. Pozwolić by GMO z całą siłą nad Wisłą się pojawiło czy nie?

 

Moim zdaniem do momentu do którego jest to możliwe GMO unikać powinniśmy, nauka się rozwija, nic na wprowadzeniu upraw GMO później nie stracimy, bo tak jak rośnie zapotrzebowanie na tanią żywność (czyli GMO) tak i mocnym atutem na rynku może być żywność naturalna.

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (4) | dodaj komentarz

PREMIER ZA SZYBKO POWIEDZIAŁ NIE

piątek, 23 września 2011 10:37

 

Premier Donald Tusk dość nieoczekiwanie potwierdził, że w razi wygranej w nadchodzących wyborach o trzecią kadencje nie będzie się starał, zrobi miejsce dla młodszego pokolenia polityków swojej partii. W sumie to oczywiste, że zmiana musi prędzej czy później nastąpić, ale takie posunięcie jest błędem, nigdy nie pali się za sobą mostów w polityce, bo nie wiadomo, jaka sytuacja i okoliczności jej towarzyszące mogą się zdarzyć za kilka lat.

 

Jeśli premier jeszcze przed drugimi wyborami parlamentarnymi, w których może wygrać mówi, co będzie przed trzecimi jakby zakładając, że zwycięstwo ma jak w banku to daje zły sygnał dla ludzi, którzy odbiorą takie słowa, jako butę i przekonanie graniczące z pewnością osiągnięcia sukcesu. A tego my, jako społeczeństwo nie lubimy i czasem dla przekory pewnych siebie utrącamy, dla mnie to jedna z większych wad naszej mentalności.

 

Ach… czyżby premier zapomniał, że bierze udział w wyborach w Polsce a nie np. w Wielkie Brytanii, my lubimy tych, co z nami narzekają jak jest ciężko w życiu, jeszcze kochamy populistów a drażni nas widok ludzi świadomych swojej wartości, przekonanych o swojej słuszności itp.

 

A tu w nawiązaniu tekst piosenki śpiewanej przez Przemysława Gintrowskiego odnoszący się troszkę do historii… a jakby i do dzisiejszych czasów.

 

Margrabia Wielopolski


Jerzy Czech

 

 

Przez Plac Saski czerkieskie sotnie pędzą
A przed zamkiem sto ognisk dzisiaj płonie
Jak pan robi to, Wasza Ekscelencjo
Że po każdej nienawidzą Cię stronie?

 

Pan, margrabio, nie myślisz na rozkaz
Więc u cara toś już podejrzany -
Nie uwierzy Petersburg ani Moskwa
Polakowi, co własne ma plany

 

Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Niebezpiecznie tak wysoko chodzić
Przecież klęska go w końcu nie ominie
Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi 
Twej pogardy nikt ci nie wybaczy
Myśmy ciemni, zapalni i łzawi
A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
W narodowym barszczu się pławić 
Po co w twarze logiką nam chlustasz?
Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
Dla nas Chopin - groch i kapusta
I od czasu do czasu powstanie


Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Przepaść z lewej i przepaść po prawej
Jeśli z ręki rodaka nie zginie
To z urzędu odejdzie w niesławie
 
Tyle pracy, panie hrabio, i na nic.
Nadaremna ta branka w rekruty
Będzie to, co ma być - my zwyczajni
Bój bez broni, katorga i knuty
 
Pan narodu, margrabio, nie zmienisz
Tu rozsądku rzadko się używa
A jedno, co naprawdę umiemy
To najpiękniej na świecie przegrywać.


Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Choć niezgrabny i posturę ma dzika
A gdy spadnie, to zyska jedynie
Miano zdrajcy zamiast pomnika.
 
Że spadłeś,to zwykły los Polski
Każdy w końcu z liny tej spadnie
Tylko czemuś zapomniał, Wielopolski,
Że upadać też trzeba ładnie?

 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (60) | dodaj komentarz

JESTEŚMY BRUDASAMI !

czwartek, 22 września 2011 13:50

 

 

Nie wiem ile czasu musi minąć żeby ludzie zrozumieli, że brudzenie w miejscach publicznych czy też na łonie natury, świadczy o człowieku i to w jak najgorszy sposób.

 

Tak często narzekamy, że u nas w kraju jest dziadowsko, ale chwila moment, a kto sprawia, że jest jeszcze gorzej? My sami! Wystarczy przejść się pierwszą lepszą ulicą jakiegoś miasta, papierki, niedopałki, wszystko to się wala po chodnikach. Tak trudno zrozumieć, że od wyrzucania śmieci jest kosz! Jakim głupim człowiekiem trzeba być żeby zostawiać po sobie syf i nie widzieć w tym nic złego.

 

W sumie, o czym my tu mówimy skoro są ludzie, którzy potrafią zbierać śmieci przez kilka tygodni żeby raz na miesiąc, może dwa, pojechać do lasu i je wywalić, oszczędzają tym samym parę złotych na wywozie śmieci, tak kilka złotych wygania ich z pod domów zazwyczaj nocą i czyni dziadami, bo dziadostwo po sobie zostawiają i żyją jakby świat się im zawalił gdyby im ubyło w portfelach… I żeby było jasne, nie są to ludzie biedni, jak policja donosi często to osoby dobrze sytuowane, przyjeżdżający pod lasy nowymi samochodami, z których wory śmieci lądują w trawie… ciekawy widok, tragiczny…

 

 

  

 

Jeśli tak zachowują się dorośli to i dzieci po nich kopiują takie zachowanie, dziesięciolatek idący sobie z paczką chrupek beztrosko wyrzuci je byle gdzie, bo, po co się starać. Młoda dziewczyna, studentka, dbająca o swój wygląd, modnie ubrana, rzuca papierek po gumie tam gdzie stoi, dlaczego? dbanie o czystość i porządek wokół siebie chyba modne nie jest, inaczej powinna spalić się ze wstydu. W momencie, gdy ten papierek upada na chodnik dla mnie ta dziewczyna traci styl, wygląd, jest nikim, bo usprawiedliwienia na bycie brudasem nie ma.

 

Na górskich szlakach, w parkach narodowych, turyści czy są bardziej świadomi, tak, bo w mieście nie kryją się ze śmieceniem, w górach już tak ostrożnie żeby nikt nie zobaczył, czyli wiedzą, że robią źle, ale co im szkodzi, kto by nosił pusta butelkę po wodzie, lepiej wywalić.

 

I my chcemy by u nas było pięknie, nie szanujemy naszych miast, nie szanujemy naszej przyrody a w efekcie tego nie szanujemy samych siebie.

 

Warto zobaczyć piękno naszej planety…

 

 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (5) | dodaj komentarz

TELEWIZJA PUBLICZNA – CZY JEST POTRZEBNA ?

piątek, 16 września 2011 13:21

 

Dla mnie sam fakt istnienia telewizji publicznej, na którą państwo ma wpływ i jest właścicielem wydaje się czymś śmiesznym, zbędnym reliktem przeszłości a obecnie niewydolnym molochem, na którego płacąc, człowiek przyczynia się do podtrzymywania w agonii tej instytucji obniżając jednocześnie jakoś generowanych przez nią programów.

 

W nowoczesnym państwie o rynkowej gospodarce miejsce telewizji publicznej powinni zastąpić prywatni nadawcy. Firmy prywatne są lepiej zarządzane, lepiej się rozwijają i mają lepsze perspektywy, to prawda tak oczywista, że aż zbyteczne jest jej tłumaczenie, oczywiście są przypadki przeczące tej prawdzie, ale one tylko potwierdzają regułę. Prywatna własność od publicznej zawsze jest lepsza, a dobre zarządzanie nie może być sterowane politycznie a wiemy doskonale jak to jest z zarządami TVP.

 

No, ale tak na chłopski rozum, dlaczego telewizja publiczna ma być publiczna, państwowa? Misja mediów publicznych to kpina, bo i owszem jest całkiem sporo drobnych projektów, w które TVP się angażuje i nie są one komercyjne, ale, mimo że na początku byłoby to trudne to jej miejsce muszą zastąpić inne podmioty ewentualnie państwo, ale nie, jako TV, sztuka i kultura wyższa zawsze znajduje swoje miejsce także w tych krajach gdzie publicznych nadawców nie ma, u nas byłoby podobnie.

 

 

Programy, jakie mają spełniać misje… no cóż, z roku na rok są gorsze, później nadawane, bo publiczna… nie znaczy charytatywna i na reklamach nadal musi zarabiać a zarabia najmniej przy programach kierowanych do konkretnej widowni, gdzie reklamodawcy zbytnio się nie spieszą reklamować. A płacić na „M jak miłość” to chyba zbyteczne. Dziś rolę misyjną mają spełniać raczej tematyczne stacje, popularno naukowe, kulturalne, historyczne, mamy takie na rynku, więc, po co TVP zwłaszcza, że TVP INFO nie różni się niczym od stacji prywatnych poświęconych wiadomością, TVP2 no prawie jak większość stacji rozrywka w stylu show takie i owakie, a TVP1 filmy, inne programy, czasem coś szczególnego a po za tym nic… Nic, czego prywatni nadawcy nie oferują.

 

No to ja się pytam, po co TVP jest publiczna? kiedyś rozumiem, ale dziś, gdy jej rolę od kultury po rozrywkę przejęła prywatna część nadawców czy istnienie tej telewizji w rękach państwa ma sens? Czy prywatyzacja nie zrobiłaby dobrze, tchnęła nowe życie, warto zwrócić także uwagę, że publiczna kiepsko konkuruje z innymi podmiotami na rynku, jeśli chodzi o jakoś, techniczne możliwości a nawet specjalistów, których podkupiły inne stacje, efektem tego jest sam wizualny wygląd programów wpływający na ich odbiór… Zmiany i jeszcze raz zmiany są potrzebne, ale przy okazji wyborów jestem pewien, że usłyszymy o telewizji publicznej nie raz, tysiąc pomysłów na nią, ale żaden, który przewidywałby utratę władzy polityków... Szkoda, bo klejnot tonie…

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (9) | dodaj komentarz

ZROBIĆ COŚ DLA SIEBIE

sobota, 10 września 2011 11:41

 

 

Wiele jest zaskakujących sytuacji w życiu i wbrew pozorom na wiele z nich mamy wpływ. Jestem przeciwnikiem twierdzenia, że mało od nas samych zależy.

 

Jak często słyszymy od różnych osób, że trzeba coś robić dla innych, dla nich, dla przyjaciół, dla rodziny, dla partnerki, przykłady można mnożyć… Ciągle tylko wokół nas pełno życzliwych osób powtarzających, że należy o kimś lub czymś pomyśleć, szkoda tylko, że w chwilach trudnych jakoś tych osób nie ma przy nas, ale to szczegół...

 

A jak rzadko potrafimy przed samym sobą przyznać, że pora zrobić coś dla siebie, tego problemu nie mają egoiści, nie o nich tu zresztą chodzi, choć wiele osób realizację swoich potrzeb utożsamia z egoizmem a to największy ich błąd. Myśląc w ten sposób każda rzecz zrobiona dla nich, jest czymś niedającym się usprawiedliwić, budującym poczucie winy, mało to takich ludzi ? Problem ze zdobyciem, znalezieniem czasu dla siebie mają ludzie skupieni na potrzebach innych, zapominający o sobie.

 

Matka trójki dzieci ma problem żeby raz w roku wyjść ze znajomymi na miasto nie myśląc o dzieciach, mężu i liście zakupów na następny dzień. Przepracowany i tkwiący w korporacyjnej pajęczynie mężczyzna, jak często może oddać się swoim pasjom nie patrząc ciągle w telefon i walcząc z tysiącem firmowych spraw. Skupianie własnego życia na potrzebach innych, na obowiązkach, wszelkich zajęciach zawodowych, zawsze prowadzi do wypalenia, prędzej czy później coś w człowieku pęka, bo nie da się żyć tylko pracą, domem, dziećmi, trzeba mieć też choćby małą, ale jednak przestrzeń dla siebie, to pozwala zachować psychiczną higienę życia, spokój i normalne funkcjonowanie.

 

Proste i banalne ? dla jednych tak, dla innych nie, moja dawna obserwacja dobrze też się wpisuje w schematy zachowań, jakie nam towarzyszą w życiu. Mężczyźni, jako ci, co potrzebują zadań, wyzwań, czas dla siebie wpisują, jako czas pracy, przecież biorą udział w wyścigu szczurów dla siebie ! jasne… i jak tu łatwo wytłumaczyć brak czasu, przecież pracował, kariera jest dla niego…

 

Kobiety mają natomiast gorzej, gdzieś się tak w kulturze naszej zakorzeniło przekonanie, że kobieta robiąca coś dla siebie to zła matka i żona, no bo wybiera coś innego niż ścieranie kurzy i gotowanie, więc w przypadku kobiet sama chęć realizacji zawodowych ambicji to już o jeden krok za daleko w złym kierunku, tak odbierają to mężczyźni i inne kobiety, nie ma co się czarować, tak jest. A najgorsze jest stwierdzenie, jakie można wysnuć rozmawiając z kobietami spełniającymi się zawodowo i prywatnie, mają, czasami ukryte a niekiedy wprost deklarowane poczucie winy, niby wiedzą, że wszystko idzie i tu i tam dobrze, ale jednak… gryzie je coś !

 

A jaka jest jeszcze różnica między mężczyznami i kobietami odnośnie czasu dla siebie ? Taka niby drobna, ale determinująca tak wiele. Zrobić coś dla siebie ? kobieta musi do tego dojrzeć, a mężczyzna od samego początku swojego życia tego oczekuje.

 

Zacząłem od zdania mówiącego, że wiele od nas samych w życiu zależy, to my ustalamy granice, my zarządzamy naszym czasem, my decydujemy, co nad co przełożymy, a co najważniejsze, my decydujemy jak i z czym będziemy się czuli, czy damy się poczuciu winy czy poczujemy, że na coś zasługujemy i mamy do tego pełne prawo.

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (6) | dodaj komentarz

CZY ROBISZ ZE SWOJEGO FACETA NIEUDACZNIKA ?

sobota, 03 września 2011 11:38

 

Temat kierowany do kobiet, ale opisujący dość popularne na moje oko zjawisko, na które my faceci często pozwalamy lub jesteśmy jego ofiarami.

 

Żadna kobieta nie chce mieć przy swoim boku nieudacznika, ale często nieświadomie sprawia, że facet przy niej zwyczajnie, nieudacznikiem się staje. Zaczyna się to dość wcześnie, już w momencie, gdy oboje stają się czymś więcej niż znajomymi i kobieta może sobie pozwolić na kierowanie pewnych oczekiwań wobec mężczyzny. To ONA podcina mu skrzydła drobnymi niby nic nieznaczącymi, bo rzuconymi przecież mimochodem uwagami w stylu "Widziałeś jak twój kolega dobrze sobie radzi ?". A nic przecież nie jest przypadkowe, zwłaszcza takie słowa. Jeden taki tekst krzywdy nie zrobi, ale facet leniwy jest w tych sprawach i zazwyczaj dla świętego spokoju nie reaguje, więc z czasem podobnych uwag przybywa. A i sam komunikat kobiety zostaje rozszerzony o zwrot "A ty, co ?", właśnie, a ty co robisz ? dlaczego tak dobrze sobie nie radzisz ? czemu nie jesteś taki jak on ? w domyśle oczywiście… choć z czasem i takie sformułowania zaczną padać otwarcie…

 

A ON niby na te uwagi głuchy jest, ale w jego podświadomości one się zapisuje bardzo skrzętnie, kropla drąży skałę. Sam ze sobą zaczyna się czuć, nie za dobrze, budzą się w nim wątpliwości a jego pewność siebie tak przecież potrzebna w walce o swoje w życiu słabnie. Nie od razu ale porównywanie się z kolegami wchodzi mu w nawyk, zły nawyk. A słysząc podobne teksty od swojej partnerki przy okazji każdej sprzeczki przy której to kobieta potrafi bardzo celnie uderzyć w męskie ego wiedząc że go to zaboli, buduje się mechanizm działający na zasadzie – każde porównanie musi wypaść na jego niekorzyść. Przecież osoba mająca w nim widzieć tego super faceta ciągle w chwilach szczerości (czyli kłótniach) wypomina mu to, jaki to on, nie jest, a nie ma nic bardziej osłabiającego motywacje do działania jak brak wiary w siebie podtrzymywany przez najbliższych.

 

Zwroty w stylu "Popatrz co on ma", "Czemu nie jesteś jak…" brak wiary w siebie budują, więc ten facet nie tylko że nie osiągnie nic więcej to nawet przestanie się starać i próbować zrobić choć mały krok do przodu. I koło się zamyka, im mniej będzie miał wiary w siebie tym mniej będzie chciał coś zmieniać, a im mniej będzie się zmieniał tym mniej osiągnie a tym więcej usłyszy słów pozbawiających go tej wiary w siebie.

 

Jasnym jest że to oczywiście jakiś wycinek życia i przykład tyczący się nie wszystkich ale bardzo często niestety spotykany. A więc czy ty kobieto nie robisz ze swojego faceta nieudacznika ? warto pomyśleć, on także w tej sytuacji nie jest bez winy, bo ulega opinii, która wcale nie musi być prawdziwa, bo nie ma na tyle siły w sobie by takie słowa ignorować i trzymać w sobie pewność siebie, walczyć o sukces, a ze swoją partnerką nie potrafi się porozumieć i sprawę wyjaśnić, tak by nie dopuszczać aby takie teksty padały w stosunku do niego.

 

Pójdźmy jednak jeszcze krok dalej, co z takim konkretnym przykładem związku dzieje się gdy zamieszkają ze sobą i pojawi się dziecko. A no ten wstrętny facet, kobietę zostawi ze wszystkim na jej głowie i w niczym nie pomoże a przecież przy dziecku i w domu jest tyle do zrobienia, a dlaczego tak będzie ? no dlaczego ? A dlatego że kobieta często traktuje faceta jak małe dziecko (pomińmy przykłady gdzie rzeczywiście nim jest…).

 

Ile razy wyrwie mu z rąk ścierkę mówiąc że sprząta beznadziejnie, dziecko trzyma nie tak, źle zmywa, zupę przesolił, obiad rozgotował, tego a tamtego nie robi właściwie, sama kobieta wyrwie pracę z rąk mężczyzny i zamiast pozwolić mu nawet zrobić coś nie tak ale po to by to zrobił, aby się uczył na błędach, ona go w tym wyręczy posyłając w jego kierunku garść inwektyw opisujących jaki to on jest beznadziejny i czego to on nie umie zrobić.

 

A skoro on nie umie… skoro wszystko co robi jest złe, to po co chłop ma się starać, żeby usłyszeć pretensje ? to on już woli usłyszeć że jest leniem niż że jest beznadziejny w tym co robi. Męska logika każe mu unikać sytuacji narażających na kpinę, a kobieca logika każe wymagać od niego wiele i jeszcze więcej nie pozwalając jednocześnie mu się tego nauczyć, nawet sto razy myląc się by za sto pierwszym razem coś wyszło.

 

Na mężczyznę nieudacznika i lenia można trafić, na faceta, który nie potrafi współpracować z partnerką i być pomocnym też, olewaczy jest wielu, cwaniaków, którzy chcą wygodnie się ustawić w związku, ale… ale… jest też wielu mężczyzny z których kobieta nieświadomie czyni nieudacznika. Sytuacje można odwrócić, wielu mężczyzn obniża samopoczucie kobiecie czyniąc ją nieudolną, bo tak naprawdę nie chodzi tu o to, która płeć tak działa, problem w tym że to ludzie, dorośli, myślący, często nie zauważają jak bardzo ich wzajemny stosunek do siebie pozbawia ich szans na szczęście i sukces.   

 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (7) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 372 686