Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 511 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3367644
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7374

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

CZEGO MĘŻCZYZNA SIĘ BOI

piątek, 19 sierpnia 2011 0:50

 

 

Większość kobiet oczekuje od mężczyzny siły, nie fizycznej, ale tej wewnętrznej, kobiety szukają na swoich partnerów takich przedstawicieli płci brzydkiej, u których mogą znaleźć oparcie, w trudnych chwilach mocne i stanowcze wsparcie, tak często powtarzające się poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście kobiety świetnie sobie zdają sprawę, że każdy facet ma prawo do słabości, że może się czegoś bać, nawet nie chciałby takiego, co to niczego się nie boi, ale jednak przyzwolenie na słabość mężczyzny ze strony płci pięknej jest zdecydowanie mniejsze niż w przeciwnym kierunku…

 

A mężczyzna się boi, boi wielu rzeczy, wielu oczekiwań, tych stawianych mu przez społeczeństwo jak i partnerki, nie różnie się to wcale od kobiecych obaw, z wyjątkiem akceptacji dla strachu, na nią tolerancja jest nastawiona po stronie kobiet, nie mężczyzn.

 

Zaklęty trójkąt obaw mężczyzny, tak to nazywam, to trzy rzeczy, jakich facet boi się bez względu na to czy na zewnątrz jest twardzielem, egoistą, czy ułożonym wrażliwcem.

 

ODRZUCENIE – MIŁOŚĆ – ZDRADA

 

Odrzucenie, może dotyczyć prostych przyziemnych relacji koleżeńskich, wyizolowanie z grupy ale tak naprawdę odnosi się do odrzucenia przez kobietę. Jeśli mężczyzna podchodzi poważnie do związków, spotka kobietę, która zaczyna być dla niego bardzo znacząca, nachodzi go strach, pod powierzchowną maską opanowania pojawia się obawa że jego uczucia do których mężczyźnie jest ciężko się przyznać mogą zostać odrzucone, a z nimi cały on jako całokształt, bo tak to odbierze. Facet bardzo rzadko może liczyć na rozmowę z przyjaciółmi o problemach uczuciowych a już w szczególności tych łączących się ze strachem, łatwiejsza jest rozmowa o seksie, o pracy, o wszystkim tylko nie emocjach, bo emocje to słabość, a facet ma być silny, takie jest oczekiwanie, okazywanie słabości to też oznaka dla mężczyzn ale i dla kobiet wewnętrznego osłabienia danego przedstawiciela płci brzydkiej. Dlatego też rozmowa o sprawach zbyt bliskich sercu zwykle nie wchodzi w grę, a brak wsparcia powoduje narastanie strachu, odrzucenie boli każdego, mężczyzn dotyka bardzo mocno mimo że tego nie pokazują, szybciej niby się zbierają w sobie, ale czasem mam wrażenie że trzymają ten ból dużo dłużej niż odrzucona kobieta.

 

Miłość, podobnie jak z odrzuceniem dotyczy bardzo intymnej, wewnętrznej sfery mężczyzny, a im grubszy pancerz wokół serca, im bardziej twardy na zewnątrz tym w środku bardziej wrażliwy na ciosy, a miłość oznacza że ktoś zdobywa klucz do tego miejsca gdzie wszystkie zazwyczaj skrywane przez mężczyznę uczucia są trzymane, ktoś ma nad nim władze, władzę do skrzywdzenia go, wyśmiania i odrzucenia. Miłość potrafi zmieniać zachowania, życie, priorytety, miłość może wszystko w ułożonym życiu pewnego siebie faceta przerzucić do góry nogami i wpłynąć bardzo mocno na wszystkie sfery życia. Dlatego też mężczyzna boi się miłości jak diabeł święconej wody, stara się trzymać dystans ale gdy już wie że nie może się przed tym bronić, ulega w 100% uczuciu co bywa dla niego zgubne bo nie tylko potrafi walczyć o uczucie co nie przyjmować odrzucenia, podobnie jak niektóre kobiety, choć tu konsekwencje mogą być gorsze.

 

Zdrada, ból i cios, w najczulsze miejsce jakie może być dla mężczyzny, który gdy już pokocha a nie tylko powie że kocha, to zdrada jest spełnieniem największego jego lęku, bo nie uderza wcale w wierność, w ten stosowany przez każdego faceta rozdział, miłość i seks jako dwie różne rzeczy. Zdrada mężczyzny przez kobietę, to nie zdrada jego ciała tylko jego całej osoby jako tego co ma zapewniać bezpieczeństwo być ostoją spokoju, wsparcia, to jest powiedzenie mu że się nie sprawdził. W przypadkach gdy to mężczyzna zdradzi kobietę, kobieta zna przyczynę, chciał seksu z inną, proste zazwyczaj, nie ma tam nic głębszego, ale gdy mężczyzna jest zdradzony to w większości przypadków nie dla samego seksu co dla całej jego otoczki, czyli kogoś kto jako osoba dla kochanej przez niego kobiety staje się bardziej atrakcyjny, odpowiedni, pewny. Tego boi się każdy facet.

 

Słabość mężczyzny polega na oczekiwaniach wobec niego i braku tolerancji dla jego słabości, okazywanej przez otoczenie. Natomiast słabość kobiety wynika z braku tolerancji dla jej słabości narzuconej przez nią samą a nie otoczenie, można dodać że podobnie jak u mężczyzny, słabość kobiet i mężczyzn wynika z konieczność dostosowania się do pewnych wzorców zachowań i sposobu życia, niby odpowiednich dla każdej płci.   

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (19) | dodaj komentarz

ŻYĆ WEDŁUG SIEBIE

piątek, 19 sierpnia 2011 0:47

 

 

Żyć według siebie nie oznacza być egoistą, ostatnio bardzo często można spotkać ludzi, którzy żyją dla innych, by się pokazać, by ktoś im zazdrościł lub zwyczajnie żyją tak by nikt nie miał powodu patrzeć na nich ze zdziwieniem zatracając w ten sposób swoją indywidualną cząstkę siebie w imię przypodobania się innym.

 

Wystarczy samego siebie zapytać ile razy czegoś nie zrobiliśmy bo… nie wypada? bo co sobie ktoś pomyśli? ile razy strach przed opinią innych sprawił, że nie dokonaliśmy czegoś bojąc się podjęcia samej próby, mogącej przecież skończyć się porażką i kpiną ze strony otoczenia.

 

Zaskakującym jest fakt jak bardzo zwracamy uwagę na to jak ktoś nas odbiera, ktoś obcy, od którego kompletnie nie jesteśmy w żaden sposób zależni, co innego myśleć o bliskich, znajomych, a co innego zwracać uwagę na opinię dla nas nieistotnych osób. Ile okazji w życiu możemy stracić sami siebie hamując, w imię czego?

 

Niezależność umysłu to zaleta, ale zawsze trzeba być gotowym na krytykę większości, im wyżej się wznosimy tym mniejszymi się stajemy w oczach tych, co latać nie potrafią. Wolność zawsze rodzi się w bólu, braku zrozumienia, pogardzie. Jeśli 200 lat temu ktoś myślał o osobie czarnoskórej, że jest… człowiekiem, to mógł się spotkać z kpiną, wulgarną napaścią, wykluczeniem, za swoje myśli, za swój pogląd, przestawał być KIMŚ w oczach większości, jednak było parę osób, które mimo to trwały przy swoich poglądach, nie bojąc się krzyku. Dziś jak zawsze w historii, w cenie jest indywidualizm i wolność myśli, choć wbrew powierzchownej i powszechnej świadomości, takie postępowanie nadal jest rzadkością.

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (5) | dodaj komentarz

ILE ZARABIASZ?

piątek, 19 sierpnia 2011 0:43

 

Pytanie budzące zakłopotanie, ile zarabiasz? rzucone przez znajomego lub nie, jest niegrzeczne? być może no, bo co kogo to obchodzi, choć sam lubię je czasem zadawać, wtedy łatwo można poznać czyjś stosunek do pieniądza.

 

Większość ludzi śmiertelnie poważnie podchodzi do tej kwestii, jest ona albo dla nich tematem przemilczanym albo wręcz narzucanym, jeśli mają się, czym pochwalić. Dla mnie to temat nieistotny, ale dużo bardziej jest ciekawe podejście do niego. Wartości człowieka nie liczy się pieniędzmi, banał, ale tak ciężki do zrozumienia dla tylu ludzi, dla mnie, jeśli już liczy się podejście do wykonywanej pracy, dużo większy szacunek wzbudzi we mnie ktoś zarabiający parę groszy, ale lubiący swoja pracę, starający się, niż osoba zarabiająca dużo i patrząca na swoją pracę jak tylko na coś do zdobywania zer na koncie a nie realizacje jakiś swoich zawodowych marzeń.

 

Nie ważne jest ile ktoś zarabia, to nie temat do wstydu, trudno żeby sprzątaczka zarabiała tyle ile prezes banku, tylko głupcy wołają o równość w tym sensie, ale gdy z dumą się mówi, co się robi to ta suma jest dużo cenniejsza, każda złotówka w ręku starego szewca w podupadającym zakładziku jest cenniejsza od każdego miliona na koncie rekina biznesu, jeśli nie kocha tego, co robi. I to nie za pieniądze, ale za samą pracę, pieniądz ma być miłym motywatorem, wynagrodzeniem za trud, ale nie samym celem w sobie, bo gdy tak się staje życie bardzo się spłyca.

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (3) | dodaj komentarz

KAMPANIA WYBORCZA, SENS W BEZSENSIE ?

środa, 10 sierpnia 2011 13:04

 

 

Kampania wyborcza to zawsze okres, w którym politycy bardzo mocno przypominają sobie jak kochają naród, jak są bliscy jego problemów i spraw (frank poszybował w górę, pomóżmy dorosłym obywatelom tego kraju, którzy wzięli pożyczki w tej walucie, oni nie zdawali sobie sprawy przecież, że na kredytach walutowych można zyskiwać albo tracić, dzieci we mgle, polityk się tym zajmie, państwo pomoże, zapłacimy wszyscy).

 

Przez cztery lata myślenie o sprawach ludzi nie jest to zbyt istotne zajęcie, tak dla partii rządzących jak i opozycyjnych, wtedy przecież nie walczy się o ludzi i ich głosy, więc po co nimi się zajmować, ale walczy się między sobą, o wpływy w partii (Schetyna i Grabarczyk), o dowalenie konkurencji (PiS w PO, PO w PiS, SLD w PO i PiS, PSL w PiS i w koalicjanta czasem w SLD), zabiega się o stołki i funkcje publiczne (komisje, posady w administracji itp.).

 

Walka się zaczyna gdy wybory idą, oj mało czasu żeby pokazać, dlaczego MY jesteśmy lepsi od TAMTYCH, walka o miłą i niezbyt niestety wymagającą posadkę posła to dla większości wielka życiowa szansa na zyskaniu znaczenia i kilku złotych, partie liczą, więc swe szeregi, szukają, co bardziej ambitnych i wygadanych zwolenników, układają listy, sprawdzają co tydzień albo i częściej reakcje społeczeństwa na każde słowo ich liderów i członków, sondując jak by tu dobrze rozegrać ludzi by im uwierzyli, dali mandat do rządzenia, albo jak w przypadku kilku partii chociażby możliwość do bycia na Wiejskiej.

 

PiS jako partia populistyczna (choć w sumie u nas w polityce konkretów zawsze było mało więc populistycznymi partiami można śmiało nazwać każdą) bardzo chce pomóc biednym i potrzebującym, jeśli mają sięgać do kieszeni to tych głębokich, nie tych pustych, oni dadzą dużo prostemu człowiekowi, to nic że rachunek przyjdzie i do biednych i do bogatych, liczy się efekt medialny ! Rozczarowani życiem zagłosują.

 

  

Ach, temat na każdą okazję dla PiS to Smoleńsk, głosując i popierając PiS otrzymamy zdjęcie pary prezydenckiej, żerowanie na śmierci ? w kampanii ? tak, ale dla prezesa to tylko przypomnienie czego i kto by chciał gdyby żył, paskudne zachowanie, zmarłych się po prostu nie wykorzystuje, to tak jakby PO Płażyńskiego dało do swoich spotów wyborczych mówiąc że on by chciał żeby wygrali.

 

  

PO musi utrzymać władzę, co nie będzie trudne bo opozycja za wiele nie oferuje a jeśli ktoś ma wybierać między niczym i niczym to wybierze to sympatyczniejsze nic, więc PO wygra, ale jako że zdają sobie sprawę że raczej głosów im nie zabraknie i swojej pozycji lidera są pewni to mogą spróbować czegoś innego, w domyśle marząc o samodzielnym rządzeniu co w moim odczuciu możliwe na dzień dzisiejszy nie jest, będą potrzebowali PSL a jakby im gorzej poszło to SLD na co Grzegorz Napieralski tylko czeka. PO chce spróbować kampanii pozytywnej, czegoś co w naszym kraju było rzadką i raczej chwilową akcją, nigdy przewodnią myślą kampanii, no może pomijając 2007 rok gdy wszystko co PiS-em nie było, było pozytywne. PO chce kusić swoich wyborców sukcesami, jest ich kilka ale czy ludzie uwierzą że jest tak dobrze ? skoro u nas wygrywa nie ten co mówi sensownie ale ten kto głośniej krzyczy że wszystko jest źle. No nie wiem, ryzykowne ale możliwe. Pierwsze reakcje jakie usłyszą to że uprawiają propagandę sukcesu, starszym ludziom źle się to skojarzy, może zagłosują na niby prawdziwych patriotów jak to się określają zwolennicy PiS.

 

  

SLD czeka na swoją szanse, gra o dwie rzeczy, utrzymać swój stan posiadania w sejmie, jeśli o jeden procent będą mieć mniejsze poparcie niż w poprzednich wyborach to zaczną się walki wewnętrzne, Napieralski dominuje w SLD ale wrogów tam też ma sporo, poślizgnie się, oni uderzą. Jeśli SLD będzie na tym samym poziomie albo zyska, Grzegorz do końca swoich politycznych partyjnych przeciwników wytępi, taka jest polityka. Drugą rzeczą o jaką gra SLD to ewentualna w wypadku zbyt małego poparcia dla PO koalicja z tą partią, PO jeśli głosów PSL będzie za mało, musi dogadać się z SLD, a Napieralski tylko na to czeka, oj postawi spore żądania, a one zostaną po krótkich przepychankach spełnione żeby ludzie nie mieli złych skojarzeń z przeszłości (koalicja PiS, LPR, Samoobrona). Co SLD zaproponuje w kampanii ? zaprzeczenia, prosta metoda gdy nie ma się pomysłu na rządzenie, jeśli PiS albo PO coś powiedzą, rzucą jakiś pomysł, SLD powie że to nie tak, że może tak ale inaczej, że my wiemy lepiej, typowe i co tu się dziwić, sami pomysły będą mieć marne i skierowane raczej do tych co na PiS nigdy nie zagłosują a PO dla nich jest za miękka, czyli skrajne lub nierealne.

 

  

PSL, a tu to nie ma o czym pisać, od paru lat PSL sam siebie wybiera, bo grono zwolenników tej partii składa się z dużej ilości samorządowców z PSL i ich rodzin, na 5% poparcia wystarczy i o tyle grają. Pawlak oczywiście będzie chciał zaznaczyć swoją obecność w polityce ale gdy się obserwuje kampanie PSL to widać że ani zbyt wielkiego zaangażowania tam nie ma ani pomysłów. PSL będzie jednak chciało się odcinać od PO, dlaczego ? no bo ludzie zawsze są źli na tych co rządzą, bo wtedy to od nich zależą wszelkie ich życiowe porażki, dlatego niby chłopska partia będzie dystansować się co do osiągnięć rządu (mimo że w nim uczestniczy) a będzie wszystkim po równo wytykać błędy. O nich się nie boje, do sejmu wejdą, jak już napisałem, sami siebie wybiorą.

 

  

PJN ? a co to takiego ? mieli szanse być PiS w wersji lekkiej i strawnej, niestety brak zgodności we własnych szeregach, brak pomysłu na pokazywanie się w mediach, skończyło się tym że ta partia jest skazana na porażkę. A elektorat by był, ten co zazwyczaj na PiS nie głosuje, zostaje w domu ale jest mu najbliżej do tej partii, 5-8 % mogliby mieć, przegrali zanim zaczęli.

 

Najbliższe wybory pokażą co trafi najbardziej do ludzi, Smoleńsk (PiS), Polska w budowie (PO), oni wszyscy zawiedli (SLD), rządzimy ale my to nie oni (PSL), proszę głosujcie na nas (PJN).

 

Ja stawiam że obecny parlamentarny układ się utrzyma.    

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (5) | dodaj komentarz

DLACZEGO ON "ZALICZA" ?

wtorek, 02 sierpnia 2011 11:35

 

Nie kocha, on zalicza, czemu ? Mężczyzna jest łowcą, zawsze musiał polować na zdobycz, miał cel, którego osiągnięcie oznaczało przetrwanie, życie, najbardziej podstawowy instynkt w człowieku ! A skoro jeden z podstawowych instynktów został zaspokojony, przykładowo udane polowanie. Trzeba zadbać o drugi podstawowy instynkt, rozmnażanie!

 

I tym sposobem prymitywne instynkty w świadomości mężczyzny zostały połączone w jeden mechanizm łączący dążenie do celu, upolowanie zdobyczy z rozmnażaniem. Kobieta to zdobycz a jej zdobycie to sukces, zaliczenie celu ! Zaliczenie kobiety ! Wielkie uproszczenie, ale funkcjonujące.

 

Warto też zwrócić uwagę, że skoro mężczyzna potrafi rozdzielać uczucia od seksu, jedno traktować poważnie a drugie jak czynność fizjologiczną, to w łatwy, co nie oznacza dobry sposób potrafi także zbagatelizować znaczenie takiego zbliżenia seksualnego określając je choćby tym słowem "zaliczyłem".

 

A gdy dodamy do tego fakt, że zdobycie zainteresowania kobiety i doprowadzenie do zbliżenia jest dla mężczyzny wyczynem, osiągnięcie celu jest dla niego powodem do dumy, a więc "zaliczona" ofiara jest wyraźnie zaznaczone w jego głowie, jako jakiś numerek "moja szósta, dziesiąta, dwudziesta…".

 

Przechwałki, w stylu ile ja to… z tego punktu widzenia są zrozumiałe, no skoro liczba kobiet zdobytych jest powodem do dumy, to chwalenie się tym faktem jest wręcz naturalne, tak jakby chwalił się jakimś osiągnięciem w pracy. Po tym zachowaniu można poznać czy dany facet to typ, dla którego będziesz tylko numerkiem czy czymś więcej, zaznaczając jednak, nie ma złudzeń, każdy mężczyzna liczy, ale nie każdy o tym mówi.

 

Czy to "zaliczanie" poniża kobietę i pozbawia ją człowieczeństwa w oczach mężczyzny, tak, bo gdy jest to jednorazowy wyczyn trudno oczekiwać wielkiej fali uczuć i szacunku wzajemnego, dwoje dorosłych osób idących ze sobą do łóżka na jednorazowe "bzykanie" zdaje sobie sprawę, że to nie jest nic poważnego a przy okazji wystawiają sobie tym samym opinię, tak mężczyzna, że łatwo uległ pierwszej lepszej no i kobieta, która uległa też bez większych przemyśleń, obie strony się godzą, obie siebie nawzajem "zaliczają". 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (23) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 367 644