Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 511 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3367618
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7374

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

KARGUL PODEJDŹ NO DO PŁOTA

niedziela, 19 czerwca 2011 13:51

 

Sylwester Chęciński w swoim filmie pięknie ukazał nasze stosunki sąsiedzkie, oglądając Kargula i Pawlaka śmiejemy się, niestety często z nas samych. Dobry sąsiad jest skarbem, ale zły sąsiad to prawdziwe utrapienie !

 

Na życiowej drodze spotykamy wiele osób, których zwyczajnie nie lubimy, ale możemy ich omijać, unikać, nie dopuszczać do grona znajomych, ale od sąsiada się nie ucieknie, on zawsze będzie na klatce, w oknie, za ścianą, na ławeczce, z fałszywym uśmiechem nie zapomni dorzucić jakieś niezbyt miłej uwagi na dzień dobry.

 

Zły sąsiad wyznaje jedną zasadę, każdego życie jest ciekawsze od jego własnego, dlatego nie żyje swoimi problemami, ale żyje problemami innych, nawet, jeśli ich nie mają potrafi je stworzyć, bo plotka to drugie imię każdego złego sąsiada.

 

A kto nam będzie zazdrościł nowego samochodu ? sąsiad, a kto będzie pożyczał i nie oddawał ? sąsiad, a kto wetknie nos w nie swoje sprawy ? sąsiad, zły sąsiad…

 

Zazwyczaj takich ludzi ignorujemy, bo tylko na to zasługują, niestety czasem trzeba reagować i wtedy tak naprawdę stoimy na przegranej pozycji, bo każde nasze słowo w kierunku złego sąsiada zostanie sto razy przez niego tak przekręcone i opowiedziane innym złym sąsiadom, że po chwili przestanie nas dziwić, że przykładowo starsza kobieta, która zawsze mówiła nam dzień dobry jakby nas nie znała, przejdzie obojętnie. Walka z głupotą zawsze jest skazana na przegraną, bo głupiego nie nauczysz i nie przekonasz a prawda i racja nie wiele znaczą w takich sytuacjach.

 

Mając jednak osobiste szczęście do sąsiadów, warto powiedzieć im jakieś miłe słowo, bo dobry sąsiad to zwyczajnie ktoś bliski, kogo jest miło spotkać każdego dnia i zawsze można na niego liczyć. Ciekawe tylko, jakich jest więcej ?

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (11) | dodaj komentarz

OBOJĘTNI NA ULICY

niedziela, 19 czerwca 2011 13:45

 

Co jakiś czas media donoszą o zaskakujących przypadkach napaści, pobić, kradzieży, dokonywanych w biały dzień, w zatłoczonych miejscach, są to szczególnie bulwersujące nas przypadki, wytężamy słuch i chcemy się dowiedzieć jak to się stało, że na przystanku dwóch młodocianych bandytów obraża starszą kobietę, wyrywa jej torebkę i ucieka.

 

A wokół, pusto ? nie ! stoją ludzie, mają w telefonach kamery, aparaty, stoją mężczyźni, którzy bez problemu nawet nie pojedynczo to w grupie potrafiliby takich napastników odstraszyć już samym faktem reakcji na dane zajście. A jednak nikt nic nie widzi, wszyscy udają, że nie słyszą, nie widzą, bo to nie jest ich sprawa ? bo jakaś reakcja może być niebezpieczna ? bo nie warto ? bo… jest wiele bo…

 

Niestety mamy zdolność do tłumaczenia samych siebie w każdej sytuacji, w takiej, gdy moglibyśmy coś zrobić by kogoś ochronić, ewidentnie obok nas, my wolimy zachować obojętność. W domu za to będziemy rozprawiać, co to się na tych ulicach dzieje, ile to jest tych bandziorów, jak niebezpiecznie, policja nic nie robi, nikt nic nie robi, będziemy narzekać świetnie wiedząc, że my też nic nie zrobilibyśmy w takiej sytuacji, najłatwiej powiedzieć, że to nie moja sprawa.

 

Chronimy nas samych, ale kiedyś ktoś nam bliski może być ofiarą takiego ataku, ciekawe czy wtedy chcielibyśmy żeby ludzie przy danym zdarzeniu zachowali się obojętnie…

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (5) | dodaj komentarz

A JA WIERZĘ W UFO !

poniedziałek, 13 czerwca 2011 12:28

 

Nie chodzi mi tu o jakąś fantastykę, nie myślę o zielonych ludzikach porywających ziemian do swoich eksperymentów, chodzi mi tylko o proste przeświadczenie, że wszechświat jest ogromny, nieskończony, o miliardy galaktyk, w których są tysiące układów planetarnych a w nich setki planet i księżyców, wręcz niemożliwe jest by gdzieś na jakiejś planecie życie nie istniało, nawet statystycznie !

 

Jestem pewien, że gdzieś tam są jakieś robaczki, w innym miejscu istoty pierwotne, a w jeszcze innym cywilizacje bardziej zaawansowane technicznie niż my, być może pojawiały się, trwały, znikały, czas, wszechświat, nieograniczone możliwości, to pobudza wyobraźnie, a wyobraźnie warto mieć !

 

Dodaje filmik pokazujący jak nasza ziemia jest mała, jak duże bywają planety, gwiazdy, a to tylko znany nam mały skrawek wiedzy o tym, co tam w kosmosie jest. Pod koniec filmu warto przeczytać też te napisy, dają odniesienie i lepsze wyobrażenie o wielkości.

 

 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (4) | dodaj komentarz

ZASADA OGRANICZONEGO ZAUFANIA W ŻYCIU

piątek, 10 czerwca 2011 15:27

 

 

Zasada ograniczonego zaufania to podstawa funkcjonowania, ważna podczas prowadzenia samochodu jak i odpowiadania za jakąś maszynę, ludzi, firmę, projekt, istotny element życia. Pozwala oprzeć się na zaufaniu do czegoś lub kogoś, na kodeksach, przepisach, poglądach, a zarazem przewidywać zmianę, czasem nagłą, szykując nas do szybkiego dostosowywania się do zmiennych warunków, zagrożenia. Przystosowanie, unikanie kłopotów, to nie tylko analityczne podejście do konkretnej rzeczy, to kreatywne korzystanie z wyobraźni, strategiczne postępowanie.

 

A jak ograniczone zaufanie stosować w życiu ? Ufać w stopniu ograniczonym czy też może bezgranicznie, byłbym głupcem mówiąc, że trzeba wszystkim ufać lub do każdego podchodzić nieufnie. Zaufanie nigdy nie może być, na 100%, ale też brak zaufania nie może sięgnąć nam okolic 100%. Nic nie jest albo czarne albo białe.

 

Należy sprawnie balansować, na samym początku z ludźmi, ale także materialnymi rzeczami, warto zachować ostrożność, niby coś działa, niby ktoś wydaje się dobry, ale mamy do niego ograniczone zaufanie, czyli ufamy na tyle na ile rozsądek nam pozwala. Potem stopień ufności wzrasta, przywykamy do osoby, rzeczy, już bardziej polegamy na niej, nie zawiodło raz, czemu ma zawieść za setnym razem ?

 

I to jest ten najbardziej niebezpieczny i zwodniczy moment, jesteśmy słabi, rutyna wkrada się w nasze zachowanie, aż tu nagle za sto pierwszym razem coś się zepsuje, ktoś nas zawiedzie, jesteśmy wtedy zdruzgotani, nieprzygotowani, ponosimy jakąś porażkę i im bardziej problemu się nie spodziewaliśmy tym większe spustoszenie w nas pozostawi, gdy zawiedzie nasze zaufanie.

 

Zasada ograniczonego zaufania może nas przygotować przed taką sytuacją, nie zapobiegnie jakiemuś złemu zdarzeniu, jeśli samochód ma się zepsuć to się zepsuje, jeśli ktoś ma nas pierwszy raz zawieść, mimo że nigdy nie zawodził, to i tak zawiedzie, ale w momencie, gdy do tego dojdzie stopień poniesionych szkód jest ograniczony, bo takowe zdarzenie było przewidywane a psychika przygotowana.

 

Na jak wiele pozwala ograniczone zaufanie ? a na ile ogranicza bezgraniczne zaufanie ? brzmi to dziwnie, ale chyba także trafia w sedno problemu. ograniczone zaufanie musi podlegać pewnym normą, nie może utrudniać nam funkcjonowanie i wpędzać w spiralę podejrzeń, braku pewności, wtedy powoduje więcej szkód niż jego brak. Natomiast bezgraniczne zaufanie ogranicza nas w sposób naturalny, ale też delikatny, nie czujemy naporu granic, jakie możemy przekraczać, bo ufamy absolutnie, zazwyczaj najbliższym ludziom, rodzinie, ale niestety, nikt nie jest doskonały !

 

Jeśli raz komuś damy pełnie naszej osobowości wyrażonej zaufaniem musimy się liczyć z tym, że to bardzo ważne zdarzenie. Dana osoba zostaje ogromnie wyróżniona, bo brak granic oznacza delikatność, ta osoba ma dostęp do najczulszych stron naszej osobowości, gdyby tylko chciała może dotknąć nas tam gdzie boli i pozbawić szansy na obronę, bo murów nie ma dla tego kogoś !

 

Dając klucze do 100% nas samych, decydujemy, jest to jedna z bardziej istotnych decyzji w życiu, w prawdziwej miłości musi wystąpić, bo bez tych 100% mamy do czynienia tylko ze związkiem i partnerstwem, nie z miłością.

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (11) | dodaj komentarz

TEST DLA POLITYKA

poniedziałek, 06 czerwca 2011 15:56

 

 

Politycy pragną nam udowodnić jak to bardzo zależy im na naszym kraju, poprawie naszego bytu, rozwoju, takimi chcą być postrzegani i w budowanie takiego wizerunku wkładają tyle sił ile tylko mogą, niektórzy są skupieni tylko na tym. My ich oglądamy, słuchamy, no i zazwyczaj czujemy, że jednak coś się nam z tym wizerunkiem kłóci, niby wiemy, że polityka to umiejętność sprzedania swoich pomysłów i siebie jak największej grupie ludzi, która na nas lub na nasze ugrupowanie polityczne zagłosuje, ale coś tu nie gra...

 

Polityk chce uchodzić za patriotę, wiernego syna lub córkę narodu, z którego wyrasta, ale czasem, za rzadko moim zdaniem, przychodzi chwila, w której te wielkie słowa zostają sprawdzone, nie chodzi mi o sam fakt wyborów… tylko o sytuację, gdy partia, w której dany polityk jest obecny zaczyna tonąć i nie tyle jej wygrana w wyborach przestaje być pewna, co zaistnienie w sejmie po wyborach. Nagle ci wszyscy politycy kochający nad życie ojczyznę swoje przekonania i wybory zaczynają sami podważać próbując znaleźć sobie lepsze miejsce na wybory, byle by wybrali, byle przez kolejne cztery lata mieć spokojny żywot.

 

W takiej sytuacji nic się nie liczy, można pójść na prawie każdy kompromis, prawie z każdym chcieć się związać, bez względu czy popierało się bardziej czy mniej swoich konkurentów, liczy się przetrwanie, nie interes kraju czy wierność wobec swoich dotychczasowo głoszonych zasad. To jest prawdziwy test dla polityków, trwać przy swoim i nie dostać się do sejmu czy wytłumaczyć sobie, że to dla dobra kraju, że będą w polityce i chwilowo muszą pójść na jakiś kompromis…   

 

A zwykły człowiek, komu ma zaufać ? temu, co swoje poglądy zmienia, nawet chwilowo ? posłów PJN czeka próba, będą uciekać czy zatoną wspólnie ? a może uda się im przetrwać ?

 

Tak naprawdę nie o nich chodzi, bo to się tyczy każdej partii, każdego polityka, albo się jest gotowym za swe przekonania przegrać albo nie jest się godnym by z nimi wygrać.

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (2) | dodaj komentarz

JAK KIEDYŚ WYOBRAŻANO SOBIE PRZYSZŁOŚĆ

środa, 01 czerwca 2011 14:24

 

Ludzie od zawsze zastanawiali się nad tym jak świat będzie wyglądał za dziesięć, dwadzieścia czy sto lat. Pisarze, szaleńcy, wizjonerzy, próbowali sięgnąć swoim umysłem w przyszłość. Wyobraźnia podsuwała im najdziwniejsze pomysły, próbowano odgadnąć ludzkie potrzeby i marzenia, bo wiadomo, że to one są tym, co sprawia, że człowiek chce coś osiągnąć, zmienić, udoskonalić.

 

 

Jak wiele z tych rzeczy jest dzisiaj naszą codziennością, to była fantastyka w 1966 roku, warto też zwrócić uwagę że w genialny sposób odgadywano kierunki rozwoju i wykorzystania nowoczesnych technologii w życiu przeciętnego człowieka.

 

 

Tak, terminale, informacje, wyciągi z konta, nauka w domu, wszystko można zrobić z łóżka, efektywna pomoc, wiara ojca tego chłopca w to w jakich czasach przyjdzie mu żyć, czy się pomylił ? dziś wiemy że to każde nowe pokolenie wkracza w świat bardziej i bardziej skomplikowany, wtedy uważano że te nowinki ułatwią nam życie, dadzą więcej wolnego czasu, czy tak jest naprawdę ? z jednej strony ułatwiają ale mam wrażenie że zamiast uproszczać życie komplikują je... no ale tak musi być !

 

 

Ubrania przyszłości, lampka we włosach to może przesada ale pada tam zdanie że może sukienki znikną, hmm czy tak się nie dzieje ? albo ubrania prawie przeźroczyste, męski strój z paroma udogodnieniami przydatnymi w życiu, ciekawie. Dziś można się z tych wizji śmiać ale lepiej ostrożnie bo za dwadzieścia lat kto wie co przyjdzie nam nosić.

 

 

Telefony, przenośne, prezenter zachwyca się funkcją, możliwością nie tylko dzwonienia ale brakiem konieczności łączenia się z centralą telefoniczną a bezpośrednim wybieraniem numeru wprost z telefonu, szokujące, a to lata 70-te czyli w sumie nie aż tak dawno...

 

A tu ostatni filmik, śmieszny, do autentycznego głosu lektora starego programu o tym jak będzie wyglądało życie w przyszłości autorzy filmu podłożyli współczesne obraz, tak że lektor opisuje dokładnie to z czym my dziś mamy do czynienia. Wizja a rzeczywistość nawet gdy się w pewien sposób pokrywają wcale nie muszą być tak różowe jak się nam zdaje, więc patrząc w przyszłość warto też pomyśleć nad każdym jej wariantem.

 

 

Przyszłość jest dziś...

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (5) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 367 618