Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 885 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3372684
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7384

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

PRAWDZIWA MIŁOŚĆ TO PRAWDZIWA GŁUPOTA?

piątek, 25 maja 2012 11:15

 

 

W przypływie dziwnego nastroju, który mógłbym określić, jako wyjątkowe połączenie melancholii z duchowym uniesieniem i nutką sentymentalizmu, myślami począłem błądzić po kartach mojej pamięci i w ten sposób wracać do wszystkich znanych mi przypadków wielkiej miłości o jakie w trakcie życia udało mi się otrzeć. Taka podróż bywa trudna, ponieważ zmusza także do głębszego sięgnięcia we własne miłosne przypadki, a co nie jest bez znaczenia. Wraz ze wspomnieniami powróciły twarze ludzi połączonych tym jakże wyjątkowym uczuciem. I niczym naczynia połączone, to wywołało falę przeróżnych emocji związanych z osobami, które odeszły... czasem z grona przyjaciół, a czasem z grona żywych. Niemniej raz wkroczywszy do tak pojemnej rzeki rozmyślań, błędem jest wyskakiwanie na brzeg w pierwszym momencie, gdy nurt nabiera siły, a wiatr uderza prosto w twarz. 

 

Miłość jest niczym innym jak tylko zbiorem uczuć do kogoś, które im bardziej są intensywne, tym bardziej przypominają chorobę psychiczną, i to taką chorobę, na którą każdy pragnie zachorować. Poszukując właściwego określenia dla stanu zakochania ciągle nasuwa mi się jedno… niegasnąca głupota… Osoby chore na prawdziwą miłość mogą to potwierdzić, w pozytywny sposób głupieją. Objawy? Nie, to nie motylki w brzuchu, one występują tylko na samym początku, zaraz po zarażeniu. Prawdziwym długotrwałym symptomem jest wspomniana wcześniej niegasnąca głupota, przejawiającą się w zaangażowaniu uczuciowym na rzecz kochanej osoby, wbrew wszelkim logicznym przesłankom, a co najważniejsze także osobistym interesom.

 

Kochając nie myślimy? W miłości nie ma czasu na myślenie! Nie ma nawet miejsca na tą jakże w życiu potrzebną czynność. Najzwyczajniej na świecie, jeśli w gąszczu uczuciowych uniesień jest miejsce na analizę, rozmyślania, walkę interesów, to gdzieś po drodze zatraca się tą wolność emocji i uczuć, przynależną miłości. Jako racjonalista, doskonale zdaję sobie sprawę z takiego określenia impulsów serca, odbierających rozsądek. Chyba właśnie na tej bazie powstaje najtrudniejszy konflikt, z jakim mierzy się człowiek, miłość naturalna bez zahamowań czy miłość stonowana, rozsądna i wykalkulowana (czy to jeszcze w ogóle miłość?).

 

Prawdopodobnie wyolbrzymiam ten podział, ale ze wszech miar wydaje mi się on właściwy, nawet jeśli niezbyt wygodny dla mojej świadomości. Zwykła miłość to oczywiście uczucie, więzi między zakochanymi, ale także dbanie o swój interes, o swoje dwa słowa w związku, ustalanie zasad, docieranie się… Jest miejsce na myślenie, brak miejsca na impuls, niegasnącą głupotę…

 

Tylko prawdziwa miłość może zmusić człowieka do kompletnie nielogicznego działania, wbrew jego żywotnym interesom. Efekt jest taki, że gdy mówimy o prawdziwej miłości, wspominamy o ogromnych poświęceniach, szaleństwie, eksplozji emocji. Jeśli ktoś prawdziwie kocha, nie myśli w tym o sobie, myśli o ukochanej osobie, nawet niekiedy, jeśli interes wybranki serca polega na tym by zakochana strona usunęła się w cień. Uczcie prawdziwe zazwyczaj prowadzi do podjęcia także destruktywnych dla samego siebie kroków, przykładowo do rezygnacji z jedynej kochanej osoby, w imię miłości, której nadrzędnym celem jest nie tyle spełnienie, co uszczęśliwienie obiektu westchnień.

 

Popularne powiedzenie, że miłość jest ślepa w moim odczuciu często jest błędnie interpretowane a różnica, choć wydaje się niewielka jest znacząca, ponieważ to nie miłość ślepo spada na kogoś, nie jest przypadkiem, miłość, gdy się już pojawi w sercu w magiczny sposób sprawia, że ludzie zachowują się jak ślepcy, głupiejąc na punkcie ukochanej osoby. W końcu bezgraniczne uczucie możne wytłumaczyć wszelkie głupoty popełniane przez człowieka. Jest ostatecznym i najbardziej uniwersalnym, a przy tym szczerym wytłumaczeniem naszych działań.

 

Z drugiej strony, aby nie iść tokiem myślenia w bardziej negatywne strony, warto wspomnieć, iż silne i szczere uczucie może być genialnym motywatorem do zmian, do walki o coś, o kogoś, albo nawet ze samym sobą i własnym wadami.

 

We wszystkim co istotne w życiu, coś może pełnić rolę wady albo zalety. Od nas i naszego podejścia przede wszystkim to zależy. Mimo faktu, iż w przypadku prawdziwej miłości, jej największą wadą i zaletą jest tak niebezpieczna cecha, jaką stanowi brak jakichkolwiek hamulców, właśnie do tego uczucia ciągle dążymy… Z tego właśnie powodu, braku ograniczeń, zastanawiam się czy aby na pewno dobrym życzeniem jest oczekiwanie na tą najprawdziwszą, najsilniejszą miłość? Przecież nigdy nie wiadomo jak w obliczu takiej siły zachowamy się...

 

 

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (14) | dodaj komentarz

ZBRODNIA I KARA – CZYLI POLITYKA TRZEBA PILNOWAĆ

czwartek, 17 maja 2012 1:36

 

 

Nie ma na świecie kraju, gdzie polityka niekiedy bardziej przypomina cyrk niż realną propaństwową pracę. Jednak tym cechują się normalne państwa, że zachowania cyrkowe zdarzają się i są traktowane, jako ekscesy. U nas takie wybryki stały się niestety normą. Polska polityka tak zgłupiała, że wkrótce dojdzie do tego, że na pierwszych stronach gazet i w czołówkach wszelkich telewizyjnych wydań programów informacyjnych, jako wyjątkowe zdarzenie będziemy traktowali wypowiedź spokojną i merytoryczną.

 

Ostatnio Tomasz Lis ładnie to ujął: „Przez lata traktowaliśmy polityków jak drugorzędnych pajaców, to stali się pajacami. Widok absolutnego rynsztoku w sejmowej sali w piątek 11 maja nie tylko mnie nie zmartwił, ale nawet ucieszył. Z całą mocą potwierdził  bowiem moje wyobrażenia o tak zwanej klasie politycznej.”

 

Większość ludzi mimo narzekania na polityków, interesuje się nimi tylko w momencie, gdy głośno krzyczą i robią z siebie durni.  Nic więc dziwnego, że za tym zainteresowaniem idą wszelkie media, gdyż bardziej opłacalne jest pokazanie pijanego posła lub takiego co to mówi że ktoś jest zdrajcą i pachołkiem Rosji albo Brukseli, niż mówiącego o faktach merytorycznie człowieka chcącego realnie coś zmienić. Efekt jest taki, że skoro słucha się tych wrzeszczących, to dla innych, rozsądnych polityków jest coraz mniej miejsca, a byle poseł bez bladego pojęcia o ekonomii może zakrzyczeć nawet najmądrzejsze słowa.

 

Nie ma się co oszukiwać, politycy są tacy jakimi my ich chcemy widzieć, bo od nas zależą.  Jeśli częściej oglądać będziemy pyskówki niż konkretne debaty pełne rzetelnych argumentów, tym częściej będziemy dawać politykom drogowskaz w jakim kierunku mają iść, by wybić się na szczyt swojej kariery. Wystarczy jeden dzień obserwować naszą politykę, by zobaczyć  kto bryluje przed kamerami…  Krzykacze! lejący nam wodę wedle swojej ideologii, ale tak naprawdę chyba sami w te brednie nie wierzą. Jeśli ktoś chciałby sobie przypomnieć rzeczywiste merytoryczne debaty, to życzę powodzenia. Kiedy taką można było usłyszeć ostatnio? hmm… I tu są wszyscy winni, nie ma partii, która by się do tego nie przyczyniła.

 

Jak to zmienić? niby wybory weryfikują polityków, tylko że one zdarzają się raz na kilka lat, przez co są marnym elementem nacisku na klasę polityczną, bo co zrobi jakiś poseł mówiący dziś brednie, wiedząc że dopiero za kilka lat wyborcy mogą mu postawić czerwoną kartkę, jeśli jeszcze będą pamiętali jego przewinienie! Mnie się wydaje, że należy polityków weryfikować dużo częściej i skuteczniej. Uważam, że klasa polityczna zachowuje się tak jak tego oczekuje społeczeństwo, nawet nieświadomie przez sam fakt chęci oglądania i czytania o awanturach w sejmie, mocnych słowach rzucanych do przeciwników itp., staje się oczywistym że na linii polityk i odbiorca, obywatel, musi pojawić się filtr, bo społeczeństwa i jego zamiłowania do igrzysk politycznych nie zmieni się w rok. Politycy zmieniają się co cztery lata i to nieskutecznie, a to także nie wyjście, ponieważ wyłącznie media mają taką moc! Błyskawicznej weryfikacji, tak, media mogą być filtrem!

 

I tu pada słowo - cenzura – które co prawda kusi do złych konotacji i od razu przypomina cenzurę mającą na celu ukrywanie prawdy, odbieranie wolności. Ja natomiast nowoczesną wersję cenzury polityków widzę jako formę weryfikacji. Jeśli jakiś poseł, polityk, ogólnie mówiąc ma ochotę kogoś obrażać, zamiast sporu na argumenty rzuca oszczerstwa, bawi się w pajaca, antagonizuje społeczeństwo swoim zamiłowaniem do politycznych rozrób, wówczas media powinny takiego jegomościa przestać pokazywać, no nie wiem, do trzech ekscesów jeszcze przymknąć oko, ale jeśli będzie widać że to bardziej szopka interesuje konkretną osobę, a nie realna, merytoryczna dyskusja to przestanie być prezentowany w mediach. I co taki polityk zrobi? jeśli jego wrzaski nie będą słyszane poza salą w której będzie je wykrzykiwał, stracą sens, bo politycy żyją dzięki temu jaką mają popularność, do jakiej grupy ludzi docierają. Jeśli im się to odbierze, przestają mieć znaczenie. Tym oto sposobem pieniaczy można szybko wyeliminować z klasy politycznej. Jest zbrodnia i jest kara, a jeśli poseł się opamięta, to po jakimś czasie prezentowania wyższego poziomu niech znów zacznie być pokazywany. Jeśli odechce mu się krzyczenia, a zachce myśleć nad tym do czego został wybrany przez swoich wyborców, może codziennie brylować w wiadomościach, rozsądkiem przykuwając uwagę ludzi a nie cieknącą z ust pianą… Weryfikacja polityków jest konieczna, nie uciszanie ich, tylko sprawianie by mówili merytorycznie, spokojnie, spierali się na argumenty i ich wizje danych zagadnień istotnych dla kraju były oparte na wiedzy, rozsądku, a nie na łapaniu ludzkich nastrojów i dostarczaniu brutalnej rozrywki.

 

Zdaję sobie sprawę, że to co napisałem jest niemożliwe, bo nikt nie zarzyna kury znoszącej złote jajka, a tym jest polityczny cyrk. Mimo moich podejrzeń, że tak naprawdę to działanie nie przyniosłoby wielkich strat, gdyż na tylu innych polach w mediach jest miejsce na igrzyska, to gdyby choć w polityce był spokój, wszyscy byśmy na tym skorzystali i chyba żadna stacja i gazeta od tego by nie upadła.

 

 

 

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (12) | dodaj komentarz

NAD ŻYCIE – CZYLI TYPOWE WYCIŚNIĘCIE SZMALU Z ŁZAWEJ HISTORII

sobota, 12 maja 2012 2:02

 

Zasadniczo nie mam nic przeciwko kiczowi, jeśli świadomie jest podawany jako kicz! Kultura masowa tym się bardzo często cechuje, że gra na podstawowych ludzkich emocjach opakowanych w kiczowaty papierek. Niekiedy daje to świetne efekty, innym razem mocną klapę. Nasz rodzimy przemysł filmowy wypuścił kolejny gniot, bo inaczej tego nazwać się nie da i choć filmu "NAD ŻYCIE" opowiadającego historię życia i walki z chorobą gwiazdy polskiej siatkówki Agaty Mróz nie widziałem, to jednak wiem, dlaczego nigdy go nie zobaczę…

 

Pozwalam sobie na wypowiedź o czymś, czego nie znam? Tak, ponieważ bez oglądania mogę powiedzieć o tym filmie to, co znajduje się w tytule tej notki. Twórcy filmu żerują na bardzo jeszcze świeżej historii rodzinnej, ludzkiej tragedii, która poruszyła słusznie miliony Polaków… Nie ma złudzeń, liczy się interes, a ktoś, kto podejmuje się zrobienia filmu o takiej tematyce albo musi to zrobić bardzo dobrze, albo w ogóle niech nie tyka scenariusza napisanego przez życie. Widząc kilka ujęć z filmu, dostrzegam marny budżet i tak schematyczne podejście, epatowanie łzami, dramatem, że wrażenie potwierdza przypuszczenie. Gniot stworzony tylko po to, by przynieść duże zyski twórcom zdającym sobie doskonale sprawę, że zainteresowanie filmem będzie dość spore! A sam temat obije się o media czyniąc obrazowi darmową reklamę.

 

Szkoda tylko, że jest to typowe żerowanie, mimo wypowiedzianych z całą pewnością i ogromnym przejęciem słów ekipy, jakoby film był czymś w rodzaju hołdu dla heroicznej decyzji i trwającej do samego końca woli walki z chorobą Agaty Mróz… Niestety, o ironio! ten film odda niedźwiedzią przysługę pamięci zmarłej… Czyż fatalny, szablonowo operujący emocjami, a jak mówią krytycy bardziej na poziomie produkcji telewizyjnej film, jest odpowiedni by opowiedzieć taką historię? chyba nie… Dlatego ja podziękuję, filmu nie obejrzę! 

 

 

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (11) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 372 684