Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 511 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3367628
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7374

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

POMNIKOWA PRZESADA

czwartek, 31 marca 2011 9:51

 

 

W każdym mieście, w każdej wsi, w każdym regionie Polski, jest pomnik Jana Pawła II, a jeśli nie pomnik to ulica, plac, szkoła. Czy to, aby nie przesada ? Ja nie należę do ludzi, którzy w takim wypadku mówią ile to pieniędzy, że można by je przeznaczyć inaczej, nie, ładne pomniki i upamiętnianie wielkich ludzi wcale mi nie przeszkadza. Nie należę też do ludzi, którzy żyją antyklerykalnym sposobem myślenia.

 

Uważam jednak, że największy pomnik, jaki człowiek dla człowieka może postawić to pamięć i tak jak w przypadku Jana Pawła II dla ludzi wierzących życie według jego nauk, a nie budowanie dosłownie, co dwa metry kolejnego pomnika, kolejnej uliczki jego imienia.

 

Myślę, że ich nadmiar po prostu szkodzi pamięci, bo są one już tak opatrzone, ja nawet nie chciałbym mieszkać na ulicy JP II bo czułbym się dziwnie, widziałbym przecież w każdym mieście i wsi moją ulice.

 

Jak można życie kraju spłycić do jednej wielkiej postaci ? Mamy tylu wybitnych ludzi w historii, tyle wielkich wydarzeń, ale ulice i szkoły jednego człowieka. Szczerze nie wiem czy się śmiać czy płakać, kiedy widzę jakiś radnych, którzy przed kamerami dumni z siebie, że zrobili most, rondo wybiegają przed szereg, że nazwą je imieniem naszego papieża. Tak jakby byli lizusami w szkole, którzy nie zapomną wspomnieć nauczycielce, że są przygotowani do lekcji.

 

Różnorodność, upamiętnienie innych, tego chcę, bo uważam, że Jan Paweł II na szkoły, ulice, place, pomniki zasługuje, ale litości ! nie, co dwa metry ! Ile w Polsce jest szkół jego imienia ? ulic ? placów ? ile… przecież ten człowiek był skromny, Karol Wojtyła wiedział, że trzeba szukać dobra w człowieku a nie w marmurze.

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (69) | dodaj komentarz

GRANICE PRYWATNOŚCI W MEDIACH

środa, 30 marca 2011 14:43

 

Dobry celebryta to taki, o którym dużo się mówi, jeszcze więcej pisze, a już szczytowym osiągnięciem jest moment, gdy celebryta gości jak najczęściej na łamach wszelkich portali plotkarskich i brukowców. Od tego są celebryci, znani z tego, że są znani i nie ma się, czemu dziwić, nie mając nic do zaoferowania muszą coś nawet głupiego robić byle by tylko o nich się mówiło.

 

Jednak istnieje grupka ludzi znanych ze swojej pracy a jednak borykających się z wiecznym zainteresowaniem ich życiem prywatnym różnych brukowców. Szczytem naiwności jest sposób myślenia niebiorący pod uwagę faktu, że w świecie show biznesu, ale i szeroko pojętych medialnych postaci nikogo nie będzie interesować, w jakich skarpetkach chodzi dana osoba. Decydujesz się stanąć przed kamerą, bądź pewny, że gdy wrócisz do domu za twoim oknem będzie stał ktoś z aparatem i czekał aż włożysz palec do nosa by następnego dnia cała Polska mogła przeczytać, jaka z ciebie świnka.  

 

Edyta Górniak walczyła z prasą brukową, walczyła długie lata, zatruła sobie tym życie, Andrzej Grabowski ciągle nazywany przez paparazzi FERDKIEM denerwował się, mówił mądre rzeczy o prywatności ale… ale to wszystko na nic ! Jeśli jesteś rozpoznawaną osobą nie unikniesz ludzkich spojrzeń, tak samo jak nie unikniesz tych, którzy zarabiają na pokazywaniu życia znanej osoby, ryzyko zawodowe. To jest cena sławy, wszędzie na świecie jest podobnie. Jarosław Kuźniar także jest przykładem że życia prywatnego nie da się schować, zakopać głęboko przed wzrokiem wścibskich oczu, bo nim się będą ludzie interesować, datą jego ślub tak jak i tym z kim ten ślub, a że aktorem ani piosenkarzem nie jest to czy to ma znaczenie ? jest rozpoznawalny więc jest na celowniku.

 

Najlepszym sposobem na walkę o zachowanie prywatność jest zwyczajnie nie dać się sprowokować, nie mówić o niczym związanym z życiem prywatnym, nigdzie, nawet w poważnych wywiadach, a gdy pojawią się jakieś zdjęcia trzeba nawet nie zwracać na to uwagi, bo jeśli się zwróci, to woda na młyn brukowca, oni marzą o tym by opisać jak to się ich sądzi, jak to się ich obraża, jak to się z nich śmieje… Trzeba żyć mimo tego że są wścibscy tak jakby nigdy nic, wtedy, nie od razu ale po jakimś czasie paparazzi i inni znudzą się nami, no bo sensacją nie jest wyjście do sklepu choć i z tego można zrobić wiadomość dnia. W show biznesie nie zabraknie innych ludzi, którzy na sobie skupią uwagę odciągając ją od tej osoby, która nic nie mówi i nic nie komentuje, wielbicieli rozgłosu zawsze będzie pełno.

 

Jaki mają problem znani i lubiani, taki że świetnie sobie zdają sprawę że wybierając ten sposób na utrzymanie swojej prywatności skazują się na banicje w show biznesie, bo rolę dostanie prędzej ten kto ma więcej skandali na swoim koncie niż ten, który cicho a dobrze wykonuje swoją prace, taki to już jest ten świat. Bardziej znanym będzie dziennikarz, który wyraźnymi poglądami kogoś obrazi albo zobaczy że stół jest brudny i włączona kamera zarejestruje jak kulturalnie prosi o pomoc, niż ten spokojny rzeczowo pracujący. Jednym słowem znanym osobą barak prywatności przeszkadza ale narzekając na jej brak, nie robią tego, co by tą prywatność zapewniło, bo jednocześnie pozbawiłoby ich to możliwości zrobienia większej kariery, zamknięte koło pełne hipokryzji.

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (2) | dodaj komentarz

KASA SZYMONA – ZA CO ZNANI I LUBIANI DOSTAJĄ PIENIĄDZE

sobota, 26 marca 2011 21:01

 

Nie będzie to tekst o tym jak to Szymon Majewski za reklamowanie pewnego banku może otrzymać nawet 3,3 mln zł.

 

Nie będzie to także tekst o tym, że żeby zarobić tak wielkie pieniądze, wystarczy zagrać w kilku reklamach, poświęcić kilka dni życia i podziękować pięknie.

 

Nie będzie to złośliwe wypominanie (jak to pewnie wielu by chciało i wielu w naszym kraju tak robi) że on tyle dostanie prawie za nic a Pani Jadzia ze sklepu za swoją ciężką pracę ledwo 1500 zł. na miesiąc wyciągnie.

 

Nie, to nie będzie taki tekst…

 

Chciałbym za to powiedzieć, za co znani i lubiani ludzie w Polsce i nie tylko dostają takie wysokie honoraria za swoje usługi. Nie jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto, nie jest to szafowanie pieniądzem bez rozsądku, wszystko ma swój cel, swoją cenę… i musi się opłacić !

 

Pan S.M. dostanie takie pieniądze za użyczenie swojego wizerunku, za użycie swojej popularności, na którą zapracował, swoją osobą, bo ludzie oglądający jego program oglądają go dla niego, dla jego poczucia humoru, dla tego, co w tym programie się znajduje a na co on ma bezpośredni wpływ. To nie łatwe zadanie, a jeśli ktoś uważa, że każdy by mógł to zrobić niech będzie drugim S.M. kto mu broni ?

 

Tatuś Szymona nie był właścicielem jakieś telewizji ani milionerem, znajomości na początku nikt nie ma, kto zaczyna od zera, trzeba się dorobić wszystkiego, mieć swoją osobowość, siłę przebicia i trochę szczęścia a wszystko to musi być doprawione ciężką pracą, kreatywną, przemyślaną, tak samo jak każdy ruch, bo w takim biznesie szybko można wejść na szczyt i jeszcze szybciej spaść.

 

Dlaczego banki, firmy, płacą tak ogromne sumy za takich ludzi i ich wizerunek ? bo za tymi ludźmi stoją dziesiątki tysięcy fanów, bank płaci za wizerunek ! A im bardziej ktoś znany i im mniej udziela się w głupich reklamach mało znaczących firm tym jego cena rośnie…

 

Przykładowo taka Kasia C. traci na wartości, bo jest rozpoznawalna, ale też zbyt wiele jej jest w mediach a co za tym idzie jej wizerunek rozchodzi się na zbyt dużo przedsięwzięć, cena naturalnie spada. Zupełnie inna sytuacja jest w przypadku Marka K. który jest znanym i dobrym aktorem, nie reklamował masła i może spokojnie brać miliony od banku za to, że się pokaże na tle jego logo i zachęci do korzystania, bo cały jego wizerunek jest tej jednej poważnej firmie przypisany. Cena musi być wysoka.

 

Zresztą sama kwota też ma znaczenie, myślicie że przypadkiem wyciekła ta kwota do mediów ? ależ skąd, zrobiło się zamieszanie, zaczęto mówić ile to, kto za co dostanie, o to chodziło przecież, reklama dla banku bo się o nim mówi, no i troszkę też dla samego S.M. bo to jak niezła wycena, działa na wyobraźnie przyszłych chętnych do współpracy.

 

W dzisiejszych czasach dobry wizerunek to większy skarb niż sylikonowe implanty celebrytek i operacje plastyczne przeprowadzane tylko po to by cofnąć zegar choć o rok…   

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (26) | dodaj komentarz

BOLESNY CZAS, CZAS NA DIETY

środa, 16 marca 2011 12:39

 

 

Oj tu za dużo, i tu, jakoś z boku też, przytyłam… POMOCY ! Leć szybko do sklepu po jakieś warzywa, jakieś płatki odchudzające, jakieś herbatki czyniące cuda, jestem potworem i muszę się przeobrazić w księżniczkę zanim nadejdą ciepłe dni i będzie trzeba więcej ciałka odsłonić.

 

Znacie to Panowie ? Ja znam… To usłyszy każdy mężczyzna w najbliższych dniach od swojej kobiety, jakimś odkryciem dla płci pięknej jest fakt przytycia kilograma a może dwóch w trakcie zimy, kiedy to wiadomo, że człowiek potrzebuje więcej kalorycznego jedzenia. Jakież to budzi emocje, bo niby się mieści we wszystkie ubrania, a jednak czuje dyskomfort i woła do faceta oczekując nie wiadomo, czego.

 

Wchodzimy na kruchy grunt.

 

Mężczyzna patrzy na to przerażenie trochę sam nie wiedząc, co ma zrobić, pocieszyć ? nie za bardzo, bo kto jest samobójcą, pocieszyć kobietę, że nie przytyła to jak powiedzieć jej "I tak cię kocham nic się nie przejmuj, nie przytyłaś". Tak to nasze drugie połówki odbiorą i ten ryzykowny zabieg niestety nie wystarcza, bo brzmi prawie jak przyznanie racji, przytyłaś. Powiedzieć jej prawdę ? tak to może zrobić gwiazda filmowa, która wie, że zaraz zmieni model na nowszy, nie ktoś, kto kocha.

 

I bądź tu mądry człowieku, powiesz, że nie przytyła, nie uwierzy, oskarży o to, że tylko tak mówisz, powiesz prawdę, możesz słać sobie posłanie na dworze, zaczniesz kluczyć szukając właściwych słów wpadniesz w spiralę pytań, z których ona i tak wywnioskuje, że się zestarzała, że przytyła, że jej pośladki nie wyglądają tak jak to było rok temu i ogólnie usłyszy biedny mężczyzna listę zażaleń do niego i chyba do natury, że pozwala przytyć dłuższą niż gdyby ktoś ja próbował spisać na rolce papieru toaletowego.



 

A to nie koniec tragedii, bo gdy kupisz pełno produktów, które mają bardzo mało kalorii i bardzo mało smaku, ona jest na diecie i ty też, bo przecież tobie nie można dać do zjedzenia schabowego, kiedy ona wcina kiełki. I tym sposobem masz partnerską dietę, tylko wracając z pracy jak wilk polujesz na coś z mięsem, jesz starego hamburgera w pierwszym lepszym barze żeby nikt cię nie zobaczył, że dojadasz.

 

Czujesz się winny, wracasz do domu, i słyszysz, że skoro nastała zmiana w odżywianiu to i w szafie należałoby zrobić małą rewolucje, uważaj na portfel, ale i tak tego nie unikniesz, bo sukienka z zeszłorocznych wakacji, ładna, psująca, ale cóż z tego ? już jest do niczego no, bo rok temu wszystkie jej koleżanki ją w niej widziały. Kobieta potrzebuje czuć się dobrze ze sobą samą, a dobrze się czuje, gdy walczy z kilogramami, jeszcze lepiej, gdy wygrywa tą walkę, a już świetnie, gdy zmiany pieczętuje zmianą upierzenia, to znaczy ubrania… Nie sprzeciwiaj się, nie szukaj wymówki żeby nie iść na zakupy z nią, przecież musisz ją upewnić, że dobrze wygląda, i tak podważy twoją opinię, ale musisz tam być i wspierać w zakupie trzydziestego ciucha… I tym sposobem dochodzimy po czasie diet do wiosny, lata… Ufff…

 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (6) | dodaj komentarz

Nastolatek i używki

niedziela, 13 marca 2011 13:17

 

Dojrzewanie to nie tylko proces fizyczny, ale i psychiczny, często nazywany okresem buntu, w którym to młody człowiek sięga po to, co zakazane dla niego, jako dziecka, to, co było domeną dorosłych on chce wprowadzić w swoje życie, dojrzewając chce się czuć starszy, doroślejszy, odpowiadać za siebie a nie czuć, że to rodzice są jego opiekunami.

 

I wybiera najgłupszy z możliwych sposobów, co oczywiście jest wytłumaczalne przez fakt, że jest na początku swojej drogi życiowej. Na co jednak rodzice powinni pracować dobrze wychowując by w tym okresie ich pociecha głupot nie zrobiła, rodziców głupoty nie da się wytłumaczyć, bo dziecku nie wystarczy oglądając TV powiedzieć NIE PIJ ALKOHOLU, potem pójść do lodówki, wziąć zimnego browarka i uhh spokój. Zresztą wszystko jest dla ludzi, ale z głową… dziecku też pewne rzeczy trzeba przetłumaczyć, opowiedzieć…

 

Nastolatek pragnie być dorosłym i robi się nim naśladując pozory dorosłości, skoro dorośli palą papierosy, on też, taki wtedy jest do przodu, patrzy na innych, w jego wieku niepalących i śmieje się, że są jeszcze dzieciakami, on już nie… bo pali… Nie ma to jak dorosłość sprowadzić do najmniej istotnych jej elementów, szkoda, że nikt mu nie wytłumaczył na czym polega dorosłość.

 

Potem warto z kolegami się napić, dorośli piją, lubią alkohol, on też skopiuje ten wzorzec, udowodni niby sobie i otoczeniu, że jest super gościem, co na imprezie potrafi łyknąć i to sporo a w dodatku nie boi się rodziców, następnego dnia pochwali się jak wymiotował, wszyscy się będą śmiać i podziwiać, ta dorosłość jest taka fajna… A zabawa zajebista…

 

 

A najgorsze jest to, że te nastolatki, które nie chcą udowadniać swojej dorosłości i okazywać bunt na zasadzie picia i palenia zazwyczaj są poniżane przez otoczenie, no, bo jak to… pięciu kolegów pije a ty się nie napijesz ? Mało jest takich młodych ludzi, którzy potrafią powiedzieć, co myślą pod presją, wtedy tak naprawdę pokazaliby odwagę, boją się, bo prawda mogłaby zaboleć tych kolegów, co to uważają się za twardzieli a tak naprawdę nie zastanowili się nawet chwilę nad swoim życiem, a ten, co nie chce może dostać kopa...

 

Zaczyna się w tym wieku od palenia i picia, a gdy ktoś nie zadziała na dzieciaka to… czemu się później dziwić, że na dyskotece łyknie jakąś tabletkę bo po niej jest odjazdowa zabawa… no kto się dziwi ? skoro nikt w domu nie zwrócił uwagi by młody człowiek wiedział, na czym dorosłość polega…

 

Nastolatek walczy z presją otoczenia, zmian, jakie w nim zachodzą, z wieloma rzeczami a dojrzewanie wcale nie jest łatwym okresem w życiu, wiele tu zależy od rodziców, ich podejścia…

 

Pozdrowienia przy okazji dla sklepikarzy sprzedających alkohol dzieciakom… wiele im ułatwiają, sprzedają na oko… na oko jeszcze szesnastolatka można pomylić z osiemnastolatkiem, ale trzynastolatka ? a takich chyba z piwkiem każdy widział…

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (3) | dodaj komentarz

OBLICZE FEMINIZMU W POLSCE

czwartek, 10 marca 2011 13:20

Feminizm to ideologia ruchów społecznych oparta na przekonaniu o dyskryminacji kobiet ze względu na ich płeć, prawie kobiet do pełnego równouprawnienia i sprzeciwie wobec seksizmu i patriarchatu a także zwyciężenia występującej w historii dominacji mężczyzn, dążące także do przekształcenia tradycyjnych podziałów ról w społeczeństwie uważanych za zniewalające jednostkę stereotypowych i schematycznych zachowaniach stawiających kobietę na gorszej pozycji.

 

Muszę przyznać, że feminizm zawsze mnie ciekawił, co jakiś czas wybuchają emocjonujące dyskusje, która płeć jest lepsza, czy ta czy tamta ma więcej czy mniej zalet, a wokół tego jest pełno szumu… mało rzeczowej rozmowy.

 

Moim zdaniem żeby zacząć rozmowę o feminizmie należy reprezentować podstawową i wyjściową pozycję polegającą na uznaniu, że tak kobiety jak i mężczyźni powinni mieć równe prawa i obowiązki, równe szanse na start, a zarazem jasno stwierdzić, że każda płeć się różni, bo to fakt, inaczej myślą mężczyźni inaczej kobiety, nawet sposób przetwarzania informacji jest inny, mózg kobiety i mężczyzny pracuje inaczej, to są dwie różne płcie, nie dwie te same, ale zarazem ważne jest powiedzenie, że żadna nie jest od drugiej lepsza czy gorsza, jest po prostu inna !

 

Jeśli tego się nie zaakceptuje to nie ma, o czym rozmawiać, jeśli ktoś uznaje, że jedna ze stron jest lepsza to nie ma sensu myśleć o rozmowie w kontekście feminizmu i jego oblicza, jeśli ktoś uważa, że też jesteśmy tacy sami, to także nie ma, o czym mówić, bo od biologicznych po psychiczne różnice naukowcy mają dość wiedzy by taki pogląd obalić w ciągu kilku sekund.

 

 

O czym warto rozmawiać, to o feminizmie i jego podejściu do spraw kobiet, do spraw życia społecznego, uznając równość szans, praw, a także, że żadna płeć lepsza nie jest a tyko inna, można zacząć spokojnie analizować, jakie zachowania feministyczne są rozsądne, rzeczowe a jakie zaczynają przypominać fanatyczne nastawienie gdzie rozsądek i sposób patrzenia na pewne sprawy jest zbyt mocno podporządkowany ideologii.

 

Sprawa pierwsza z brzegu, parytety.

 

W moim odczuciu parytety, to błąd, sztuczne i ustawowe zmuszanie do czegoś, co wcale nie wiąże się z równością, a wręcz krzywdzi kobiety i w samej swojej istocie zaprzecza równości. W polityce były i są kobiety, były w niej od początku naszej wolności, mieliśmy nawet kobietę premiera, w parlamencie są kobiety, biorą czynny udział w polityce, ministrami są kobiety, czyli kobieta może to osiągnąć, czyli męska brać dopuszcza by wśród nich były kobiety, więc skąd pomysł parytetu, zmuszania partii, które w populistycznej pogoni za wyborcą i poprawnością polityczną źle rozumianą godzą się na to.  

 

Wynika to z jednego, z małej ilości kobiet w polityce w stosunku do mężczyzn, za małej, co oczywiście nie ma się, co czarować jest prawdą, kobiet jest mało w tym środowisku, z roku na rok więcej, ale faktycznie procentowo dużo mniej niż mężczyzn. Tylko czy to oznacza dyskryminację ? W moim odczuciu nie, bo równie dobrze mógłbym powiedzieć, że wśród nauczycieli, większą część stanowią kobiety i czy to oznacza, że mężczyźni są dyskryminowani w środowisku nauczycielskim ? Nie…

 

 

Ludzie są różni i płcie są różne, jeśli mniej mężczyzn interesuje się zawodem nauczyciela niż kobiet to czy to oznacza, że coś jest nie tak ? to osobiste wybory, osobista decyzja i osobiste zainteresowania daną pracą. Jeśli w polityce jest mało kobiet to, dlatego że widocznie nie wiele z nich chce w niej uczestniczyć, a te, które chcą uczestniczą ! są ! i nie mój ani nikogo innego nie jest to interes skąd taki wybór. Istnieje argument o tym, że mężczyźni w tym zawodzie utrudniają funkcjonowanie, a ja powiem, że to nie prawda, bo są kobiety pracujące na kopalni i to pod ziemią, w środowisku złożonym w 99% z mężczyzn, to ciekawe jak one sobie radzą w takim środowisku ? da się ? da… swoją drogą dziwi mnie, że tam nikt nie walczy o parytet.

 

W wielu zachodnich krajach gdzie te łamanie tradycyjnych postaw zapoczątkowano dużo wcześniej niż u nas w polityce można zdecydowanie zaobserwować znacznie więcej kobiet niż u nas, ale nadal jest ich mniej niż mężczyzn tam, dlaczego ? bo kobieta ma wybór, jeśli mniej ja interesuje polityka to na siłę jej tam pchać nie trzeba, za to trzeba pilnować by nikt jej nie dyskryminował, gdy już tą drogę wybierze i na tym powinien opierać działania feminizm, na dbaniu o przestrzeganie prawa i zasad odnośnie każdej płci.

 

Sztuczne ustawianie ile, kogo ma być, w czym prowadzi tylko i wyłącznie do podsycania poczucia braku możliwości samoistnego przebicia się w polityce, żeby procent kobiet w polityce wzrósł nie trzeba niczego jak tylko pracy nad postrzeganiem polityki przez kobiety, jako dziedziny życia, w której mogą się sprawdzić, zachęcaniem ich do uczestnictwa w życiu publicznym a nie wpychaniem ich na siłę. Nie wiele partii o tym powie, ale odkąd powstał obowiązek umieszczenia na listach wyborczych odpowiedniej liczby kobiet są miejsca gdzie ich brakuje i zaczyna się szukanie, no, bo jak ktoś nie chce ?

 

W dużych miastach jest z tym pewien problem a co dopiero w regionach kraju rolniczych, mniej zurbanizowanych gdzie zamiast o polityce myśli się o znalezieniu pracy. Faktem jest, że czasem kobieta decyduje się na rezygnację z ambicji politycznych nie, dlatego żeby nie chciała, ale dlatego że taka kariera wymaga częstych wyjazdów, pracy po za najbliższą okolicą, nie wiele matek rzuci dla lepszej pracy swoje rodziny i pojedzie do Warszawy żeby na weekendy przyjeżdżać, bo choć ojcowie pomagają, mogą przejąć obowiązki wiemy dobrze, że dzieci i tak mocno są przywiązane do matek a matki do dzieci, to nie jest łatwa decyzja i o tym można rozmawiać, wspomagać kobietę w tym, nawet systemowo.   

 

 

 

Feminizm w sprawie parytetów w moim odczuciu sam sobie zaprzeczył, zamiast budować i rozwijać szanse dla kobiet, jako przecież równych pracowników, ludzi… sprawił, że chcąc coś zmienić zafundował nie równość w dostępie do czegoś, bo jeśli parytet mówi ile procent kobiet ma być w danym miejscu to zarazem mówi, że kogoś zamiast nich nie może tam być… A po za tym w naszym kraju nie brak silnych i mądrych kobiet, te, które chcą to od biznesu po właściwie każdą dziedzinę życia, potrafią coś zrobić, osiągnąć, da się. Trzeba tylko pracować nad tym by więcej z nich chciałoby uczestniczyć w polityce, by było łatwiej godzić choćby macierzyństwo i karierę zawodową itp. To są w moim zdaniem zadania dla feminizmu a nie parytety.

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (1) | dodaj komentarz

Jak kobieta dobiera sobie koleżankę ?

piątek, 04 marca 2011 19:00

 

Jak kobieta dobiera sobie koleżanki, oczywiście po charakterze, wspólnych tematach, po milionie różnych rzeczy, ale także, co zaskakujące po wyglądzie ! Nie prawda ? no to może warto sobie tak przeanalizować wszystkie papużki nierozłączki, jakie poznaliśmy w przeciągu życia, większość z nich podpadnie pod ten schemat.

 

Istnieje dające się zaobserwować zjawisko polegające na prostym fakcie, powszechnie uznawana za atrakcyjną kobieta ma przy swoim boku często mniej atrakcyjną koleżankę. Wypada zapytać, dlaczego wygląd odgrywa tu pewną rolę ? ktoś kiedyś zażartował, że zawsze na dwie koleżanki jedna jest ładna a druga fajna, miał rację po części, bo tak też, dość często bywa.  

 

Kobiety dobierają się w ten sposób, ponieważ obie czerpią z takiego układu pewną korzyść.

 

Ładna, przy tej mniej atrakcyjnej wychodzi jeszcze korzystniej, pozytywnie się odróżnia, dowartościowuje się, może poczuć miłe uczucie, gdy jej koleżanka zapyta czy dobrze wygląda z czystym sercem powie, że tak, a w myślach doda, że i tak nie ładniej od niej samej. No i może dominować nad koleżanką mającą słabszy charakter. A ta słabość charakteru w przypadku jednej z nich, wynika z niepewności zbudowanej przez kompleksy dotyczące wyglądu zewnętrznego.

 

Dobrze, w takim razie, co kieruje tą mniej atrakcyjną z koleżanek, co zyskuje trzymając się z ładniejszą ? przecież przy kobiecie będącej bardziej atrakcyjną może poczuć się gorzej, tak to prawda, ale zyskuje na pewności siebie, wobec mężczyzn i innych kobiet, wokół ładnej zawsze będzie więcej zainteresowania, na to załapie się i ta druga z koleżanek a przy okazji może sama się dowartościować, być postrzegana przez otoczenie także przez pryzmat tej ładniejszej, czyli powierzchownie korzystniej.

 

Obie zyskują i obie mają korzyść ze swojej przyjaźni. Wszystko to jest takie prymitywne, ktoś powie, bez sensu ? może i tak, tylko, czemu tak jest ? Ludzie często nieświadomie zachowują się głupio lub prymitywnie, to w nas tkwi i nie ma co się na to obrażać.

 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (7) | dodaj komentarz

ZMARŁA IRENA KWIATKOWSKA

czwartek, 03 marca 2011 11:54

 

Dziś zmarła Irena Kwiatkowska, 98 lat... i pewnie wiele osób będzie dziś o niej pamiętać, wspominać jej kultowe role, ten głos, ten sposób grania, zachowywania się, to była niezwykle utalentowana aktorka, jedna z tych których już co raz mniej mamy okazję oglądać, klasa sama w sobie, tyle filmów, tyle ról, tyle wspomnień, żal, smutek...


 

 

A ja dziś krótko tylko nie o jej genialnym aktorstwie wspomnę, ja wspomnę o niej jak o człowieku, o wspaniałym dobrym człowieku, to była kobieta niesamowicie sympatyczna, miła, jedna z tych osób, które lubi się po pięciu minutach znajomości a po dziesięciu czeka się na następne spotkanie byle by przy tej osobie być. Irena Kwiatkowska niosła ze sobą tyle energii, życia, nawet w ostatnich latach gdy wiek, dawał o sobie znać, to serce, myśli, radość życia były w niej takie jakby miała tylko kilkanaście lat, takie osoby trzeba cenić za życia, wzorować się na nich, pamiętać zawsze, a gdy ją zobaczymy na ekranie, wspomnieć dobrego człowieka, wspaniałą aktorkę...

 

We mnie pamięć o tak wspaniałej kobiecie na zawsze pozostanie, Pani Ireno...



komentarze (1) | dodaj komentarz

Dorota Masłowska, talent i sposób na siebie

środa, 02 marca 2011 12:55

 

 

Nie tak dawno na naszych kinowych ekranach gościł film WOJNA POLSKO-RUSKA, na podstawie książki Doroty Masłowskiej o tym samym tytule, sama książka jest genialna, naprawdę jak na nasz kraj jest zjawiskowa, inna, nie mamy wielu takich twórców jak młoda Masłowska. Bawiących się stylem, czytelnikiem, zmuszających do szukania podtekstów w każdym zwrocie, niepisanych tak by każdy głupi zrozumiał, tylko takich by każdy zobaczył coś innego i inaczej interpretował. W szarej przeciętności na naszym niebie pełnym niby gwiazdek, Masłowska była i jest diamentem, tak twierdzę, choć jak to zwykle bywa, dasz głupiemu diament, nie będzie wiedział, co z nim zrobić, czasem nawet nie zorientuje się, że go ma.


Dlatego choć książka znalazła uznanie, sama ekranizacja zrobiona przez Xawerego Żuławskiego po prostu świetnie, wśród widzów nie została doceniona. Większość widowni na tym filmie to byli ludzie, którzy liczyli na lekką komedię, Szyca w głównej roli (grał bardzo dobrze), nabijających się z dresiarzy, no i klapa dla tych ludzi, bo film przeciętnych zjadacz chleba przyzwyczajonych do prostych historyjek z przymrużeniem oka nudził, gubił, nie mogli się odnaleźć w wątkach, ogólnie wychodzili z kina niezadowoleni. Na znanym portalu poświęconym filmom ma w punktacji od 1 do 10 tylko 5,5 punktów, co woła o pomstę do nieba, bo wiele gorsze filmy mają znacznie lepsze oceny. No, ale fakt, po co się denerwować skoro wiadomo coś dla mas zbytnio skomplikowane być nie może, taka zasada popkultury, kto miał docenić docenił i film i książkę.  


Warto jednak zwrócić uwagę na Masłowską, o której jest cichutko w naszych mediach, ona wie, co robi, powoli, krok po kroku działa, buduje swoją karierę, wie, że u nas z tym, co proponuje nie przebije się wysoko, obecnie poniedziałkowy New York Times umieścił recenzję jej nowego spektaklu, wystawianego na tamtejszych teatralnych deskach, a znany recenzent Eric Grode, wskazał, że młoda pisarka ma talent. Za parę lat, kto wie, może będziemy klaskać na jej cześć, gdy wpadnie na jakąś krajową galę z wielkiego świata, tylko będzie przykro, że nasz rynek nie umiał zrobić tego, co zrobią inni… 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (18) | dodaj komentarz

Co można zrobić z Joanną Krupą ?

środa, 02 marca 2011 12:47

 

Jak większość mężczyzn miałbym parę pomysłów, ale wyobraźnia ludzi nie ma ograniczeń, w sieci można znaleźć wiele urywków naśmiewających się z jej wymowy, co akurat zupełnie w jej przypadku nie jest uprawione. Miała kilka latek jak opuściła Polskę, w przeciwieństwie do większości naszych krajan np. w Londynie na zmywaku nie pracowała tylko w biznesie, w którym nie było zbyt dużo polskojęzycznych partnerów. W czasie dorastania Krupa po za najbliższą rodziną kontakt z ojczystym językiem miała ograniczony, jej życie przypominało życie zwykłej amerykańskiej nastolatki, szkoły, przedmieścia, znajomi. No, ale my lubimy wytykać to, czego akurat wytykać nie ma sensu, śmiać to się mogę z tych, co to jadą zarobić i po pięciu latach w USA lub Anglii już ojczysty język zapominają albo wrzucają, co drugie słowo jakiś makaronizm…

 

A tu efekt jednego z moim zdaniem całkiem udanych zastosowań dla wymowy Krupy, piosenka z użyciem jej wypowiedzi z programu Top Model, przerobione, dopasowane, brzmi śmiesznie, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, bo nie kpiąc i docinając złośliwie, można ze wszystkiego zrobić żart, twórczy i sympatyczny.

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (42) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 367 628