Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 885 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3372689
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7384

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

POLAK NIE JEST RASISTĄ ?

piątek, 26 marca 2010 16:02


Polska jest obecnie krajem dość jednorodnym pod względem etnicznym i religijnym, mniejszości narodowe są wręcz śladowe w porównaniu do przedwojennej sytuacji, wiadomo dlaczego, to efekt wojny i działań nazistów no i dodatkowo zmiany granic. Właściwie od małego jesteśmy uczeni tolerowania odmienności, z różnym skutkiem ale jednak... 

Na ulicach zwłaszcza dużych miast coraz częściej widać osoby o innym kolorze skóry, jak na takich ludzi reagujemy ? co o nich myślimy ? trzeba przyznać że jesteśmy dość specyficznym narodem po tym względem. Osoba czarnoskóra u nas zazwyczaj czuje się dobrze, o dziwo niekiedy lepiej niż na zachodzie, pomińmy przykłady zachowań pojedynczych jednostek, które można określić jako zupełne dno społeczne po zachowaniu wobec obcych, ale... Przeciętny obywatel naszego kraju uśmiechnie się, jeśli obcokrajowiec o coś zapyta a ten będzie znał język z chęcią odpowie, wskaże drogę itp Wszystko pięknie, wręcz wzorowo, osoby na stałe pracujące w kraju nad Wisłą nie muszą się obawiać szarż fanatyków, nawet grup skrajnych w swoich poglądach, problem leży gdzie indziej... 

W naszej świadomości, tam gdzie nikt inny nie ma dostępu, otóż przeciętnemu człowiekowi u nas łatwiej przychodzi naśmiewanie się z "RUMUNÓW" niż z "CZARNYCH", czemu ? może kwestia ilości tych osób w naszym społeczeństwie, a może po prostu dziwna specyficzna rzecz, na osobę czarnoskórą nie patrzymy przez pryzmat biednej Afryki a bogatych społeczeństw zachodu, czujemy się delikatnie zdystansowani bo myślimy sobie że "ten przyjechał pewnie ze Stanów" i jakoś nam trudniej wyśmiewać. "RUMUN" w naszym społeczeństwie to nie określenie narodowości ale obelżywe określenie kogoś, dlaczego ? bo Rumunia jest biedniejsza od Polski a w nas tkwi stereotyp biednego i brudnego "RUMUNA". A i z tym dobrym traktowaniem osób o innym kolorze skóry też w pewnych kwestiach mało się zmieniło, źle patrzymy na mieszane małżeństwa, związki, czujemy w tym coś niestosownego, jeszcze starsze osoby umiałbym zrozumieć ale młodsze ? problem...

Tak więc w moich oczach nasza tolerancja jest dość wybiórcza i obłudna, pomijam fakt że sam problem naśmiewania się z innych ras, narodowości itp to ogromnie ważna kwestia, która nadal wśród nas budzi emocje, ale nasze podejście do sprawy także jest okropne. Chcemy uchodzić za tolerancyjny nowoczesny naród, a nie cofamy się przed wyzywaniem inności, do dziś zdarza się że wskazujemy "murzyna" na ulicy palcem, zmienia się to, ale powoli. Gorzej jest z naszymi stereotypami odnośnie innych narodowości, one znacznie wolniej ulegają zmianie, jesteśmy nieufni wobec obcych, otwarci i przyjacielscy w znacznej części na pokaz i pewnie jeszcze wiele czasu minie nim się to zmieni...

Jak ciężko jest walczyć z chorym myśleniem ludzi, jak ciężko przyzwyczaić się że świat ma różne kolory a każdy kolor to człowiek, myśląca i czująca osoba, w żaden sposób po za zewnętrznym wyglądem nie różniąca się od nas. Jak ciężko łamać stereotypy, jak trudno wprowadzać tolerancję w społeczeństwie, które uważa się za tolerancyjne.



komentarze (10) | dodaj komentarz

SEKSIZM W REKLAMIE

wtorek, 23 marca 2010 12:40


SEKS SPRZEDA WSZYSTKO ! wiedzą te specjaliści od reklamy, wiedzą to artyści, wiedzą to wszyscy ! toteż nie dziwmy się że w reklamie seksizm odgrywa istotną rolę, nie chodzi co prawda o wymiar ukazywania, która płeć jest lepsza ale o wskazywanie ustalonych ról społecznych dla kobiet i mężczyzn no i dodatkowo uprzedmiotowienie kobiety jako obiektu seksualnego. Oczywiście można na tą sprawę mieć różne poglądy ale niezależnie od spojrzenia tej tezie ciężko zaprzeczyć.

Wystarczy włączyć telewizor, blok reklamowy pomiędzy programami, kilka reklam, kto w nich występuje ? głównie kobiety, a jeśli już jest tam mężczyzna to zajmuje zdecydowanie mniej czasu spotu niż kobieta. Dyskryminacja mężczyzn ? raczej nie, bo mimo że to kobieta jest w centrum jest też rekwizytem do sprzedaży, przykład...

Reklama jakiegoś tam gotowego dania, przyprawy itp. Główna rola kobieta, gotuje, ach... wygląda jak wyjęta ze sesji zdjęciowej, i tak też ma wyglądać, ma być skromna i elegancka ale zarazem seksowna, pomińmy fakt że już widzę 90 % przedstawicielek płci pięknej jak w takim stroju chętnie gotują co dzień obiad, fikcja jest dobra, w reklamie też. Spójrzmy jaki to straszny problem ma ta Pani z reklamy ? No nie może biedna znaleźć sposobu aby zaspokoić apetyt męża i dzieci, ugotować coś pysznego, to straszne ! Na całe szczęście jest ten magiczny produkt, on wszystko odmienia, Pani z reklamy która ma utożsamiać się z matkami i żonami a gra słodką idiotkę, nagle czuje spełnienie gdy razem z rodziną siada i widzi jak wszyscy z chęcią wcinają obiadek.

Nic w tym przecież złego problem w tym że obraz podsuwa nam jednolity przekaz, kobieta (gotuje bo to jej rola w domu) - jej problemy (banalne bo tylko takie może mieć) - sposób na jej szczęście (uszczęśliwić innych). Tu też w dalszej części reklamy pojawia się miejsce dla mężczyzny, głowy rodziny, która ukontentowana doskonałym obiadem wyraża aprobatę dla starań ukochanej małżonki mówiąc jakie to pyszne ! Ach idealna rodzina.

Przykład jak przykład, może nie przedstawia w pełni obrazu kobiety w reklamie ? no właśnie problem w tym że przedstawia, Panie w reklamach to słodkie piękne idiotki, przykre to bo uważam że kobiety w rzeczywistości naprawdę diametralnie wymykają się temu stereotypowi.

Reklama za reklamą, Panie mają problem z dietą, jogurciki i herbatki odchudzające piją litrami, Panie martwią się o dzieci więc widzą jak uśmiechnięta kobieta kupuje jogurciki albo soczki dla swoich pociech i zachęca by one postępowały tak samo, Panie martwią się że koszula jest mniej biała niż koszula wyprana przez koleżankę i w dodatku jej mężczyzna wygląda wtedy gorzej ! Straszny problem i tylko takie problemy kobiety w reklamach mają...

Lista sytuacji i pięknych słodkich idiotek robionych z kobiet, które tak naprawdę myślą wyłącznie o drobiazgach, jedynie dla nich istotnych w życiu, jest ogromna, czy takie są kobiety ? na pewno nie, bo to tak samo jak powiedzieć że wszyscy mężczyźni to upici piwem kibice piłki nożnej, tak nie jest, a to tylko i w jednym i drugim wypadku stereotyp ale skrzętnie wykorzystywany.


komentarze (20) | dodaj komentarz

DLA KOGO TEN ŚLUB ?

piątek, 19 marca 2010 9:14


Dla kogo ten ślub ? takie pytanie często pada w rozmowach pomiędzy gośćmi weselnymi, a goście jak to goście lubią wszystko komentować bo za nic nie odpowiadają... W ostatnim czasie coraz więcej par bierze ślub, nie dla tego że chce, nie dlatego że się kochają, tylko dlatego że tego wymaga rodzina, czasem jeszcze ale ten argument coraz rzadziej pada, bo nie wypada tak bez ślubu żyć.

W naszej mentalności ślub jest naturalnym następstwem miłości, młodzi poznają się, zakochują, są ze sobą jakiś czas i nagle życzliwy "ktoś" im przypomina "...wiecie to już chyba czas podjąć odpowiednie kroki, tyle czasu jesteście ze sobą...". A co zakochana para może powiedzieć ? dobrze nam tak jak jest ? papier nie jest dla nas wyznacznikiem zobowiązania za drugą osobę i udowodnienia naszej miłości ? chcemy jeszcze z tym zaczekać ? każda z tych odpowiedzi podana rodzinie bądź innym życzliwym spotka się z natychmiastową krytyką, odrzuceniem a dodatkowo natężeniem wspominania o fakcie że oni ciągle żyją "na kocią łapę".

Rodzina niby rozumie, niby akceptuje ale docinki padną przy każdej wizycie, przy każdym telefonie, zaczyna powstawać wokół zakochanych nie miła atmosfera, budująca napięcie. A nie zapominajmy że "Pani zakochana" usłyszy z całą pewnością od wielu koleżanek już po ślubie podobne pytania "...a co wy tak jeszcze długo ? może mu na tobie nie zależy ? a może ty nie jesteś jego pewna ?...". Praca a raczej towarzystwo kolegów i koleżanek z pracy, wszystkich bardzo szczęśliwie żyjących w związkach małżeńskich też nikogo nie oszczędzi "...słyszeliście, Zosia wychodzi za mąż, będzie duże wesele, a wy kiedy za to się zabierzecie ?...". Biedni zakochani gdzie by nie spojrzeli, gdzie by nie poszli, wszędzie prędzej czy później ktoś ich o to zapyta, spojrzy na nich krzywo i...

I wzbudzi wątpliwości, bo gdy całe środowisko wokół mówi że już czas to pewnie już czas, bo gdy dopytują czy my jesteśmy razem na serio czy nie bo chyba boimy się zobowiązań to zakochani zaczną zastanawiać się że może wszyscy mają rację a co gorsza może on/ona nie jest mnie pewna i tą decyzję celowo odwleka, budzi się niepokój, rodzą się kłótnie, zaufanie ginie w gąszczu pytań "...kiedy wy ?..."

Dochodzi do tragedii, młodzi zakochani albo zakłócą się i rozejdą albo... zdecydują się na ŚLUB. Nie ma się im co dziwić, jeden, drugi raz, można takie dopytywania i docinki znieść ale gdy docierają do nas ze wszystkich stron praktycznie przy każdej okazji można poczuć się źle i mieć dość tego zachowania otoczenia. No i pada decyzja, zróbmy ten ślub, bo w końcu co nam zależy, przecież się kochamy, jesteśmy siebie pewni że to na całe życie (jakby co jest rozwód) i tak biedne owieczki idą na rzeź... Nie dlatego że biorą ślub, tylko dlatego że biorą go zmuszeni przez otoczenie, dla kogo ten ślub ?

...a po kilku miesiącach małżeństwa, zacznie się kolejna szarża życzliwych, bo przecież skoro jest małżeństwo, muszą być dzieci ! i to jak najszybciej...

"...no i jak tam kochani, planujecie powiększenie rodziny ? tak bardzo byśmy się ucieszyli z wnuków..."

Dla kogo to wszystko ?


komentarze (170) | dodaj komentarz

KLIENT NIGDY NIE MA RACJI

poniedziałek, 15 marca 2010 9:06


Klient nigdy nie ma racji, zaraz, chwileczkę, czy przypadkiem nie powinno być, klient ma zawsze rację ? No tak, w sklepach na zachodzie sprzedawcy już dawno temu doszli do wniosku że lepiej iść klientom na rękę bo wtedy chętnie wracają do sklepu niż ich bezczelnie zbywać. Nie odkryje tu ameryki jeśli powiem że nasza kapitalistyczna POLSKA rzeczywistość rozmija się z teoretycznym założeniem - klient zadowolony z obsługi wróci ponownie... W naszych sklepach ciągle panuje PRL, a może tylko w naszej mentalności ? Półki pełne, szyldy piękne, a obsługa jak z "Misia" Bareji, to jest uogólnienie ale kto się nie spotkał z Paniami stojącymi za ladą i patrzącymi na nas jak na wroga, jak na kogoś kto nie potrzebnie zajmuje jej czas i jeszcze bezczelnie domaga się obsługi. A dana Pani wyraźnie obrażona że musi pracować tam gdzie pracuje i robić to co robi z łaski udziela odpowiedzi bądź pomocy, ale tak aby na pewno nie przeciążyć mięśni twarzy uśmiechem a ust miłym słowem, całe szczęście że nie mówią "czego" ale nie raz można wyczytać z zachowania że właśnie tak myślą...

Mentalny PRL w sklepie, ciągle nam towarzyszy, czemu ? nie wyrośliśmy z tego przez ostatnie dwadzieścia lat ? Nie nauczyliśmy się że nasze miejsce pracy zależy od nas a nie od tego że ktoś nas tam postawi, to nie ktoś do nas przychodzi po prace ale my do kogoś, czy tak trudno przyjąć to do świadomości ?

Pewnie tak, bo chociaż można powiedzieć że z każdym rokiem jest pod tym względem lepiej, no i przecież nie wszystkie sprzedawczynie są takie złe a wręcz zdarzają się takie dla których naprawdę warto przyjść do sklepu, zawsze otrzyma się potrzebną pomoc. Działa wtedy taka zasada, miły sprzedawca to zadowolony klient a zadowolony klient to miły klient, wszyscy dla siebie mogą wtedy być milsi... ale to bajka, rzeczywistość tak nie funkcjonuje a szkoda, ktoś nas powinien nauczyć uśmiechu na co dzień, tego że kultura i dobre wychowanie obowiązuje nas wszystkich i to nie tylko w stosunku do znajomych ale także kompletnie obcych ludzi.

Sklep... pretekst, można powiedzieć to samo o urzędach i urzędnikach itp. Prawda jest taka że my wszyscy tworzymy ogólną atmosferę życia wokół nas. A najśmieszniejsze jest że zdajemy sobie z tego sprawę, a mimo to jest jak jest bo nic z tym nie robimy, szkoda...


komentarze (37) | dodaj komentarz

CZŁOWIEK TO NIE RZECZ, NIE MOŻNA BYĆ JEGO WŁAŚCICIELEM

piątek, 12 marca 2010 12:39


Granice w miłości, nienaruszalne tereny naszej osobistej przestrzeni, coś co jest potrzebne każdemu zdrowemu człowiekowi. Związek to partnerstwo, miłość, bycie ze sobą, oczywiste jest że w takiej sytuacji pewne bariery pryskają jak bańka mydlana, wspólne życie do tego zmusza i dobrze, dwoje osób staje się sobie tak bliskich jak nikt inny na świecie, co nie znaczy że są swoją własnością...

Jeśli kogoś kochasz to nie za to jakim chcesz by był ale za to jakim jest, to tak proste i banalne a mimo to dla wielu osób niezrozumiałe. Zakochując się kochamy człowieka, takiego a nie innego, nasz wybór, nie wolno iść w związek gdzie myślimy że coś nam u partnera nie odpowiada i wierzymy że się to w nim zmieni prędzej czy później lub to my odegramy ważną rolę w przemianie (i oczywiście nie chodzi tu o drobne rzeczy typu - jak ktoś wyciska pastę do zębów - zadziwiające ale o takie rzeczy ludzie potrafią się kłócić ?!).

Świadomość wyboru, dojrzałość w budowaniu relacji, wszystko to brzmi mądrze i poważnie ale tak naprawdę zamyka się w kilku prostych regułach, jedną z nich jest właśnie to, że w związku nikt nikogo nie jest właścicielem, tworzą go dwie osoby, które muszą ze sobą umieć funkcjonować albo skończy się tragedią.

Wiele kobiet popełnia ten błąd że no np. zabrania mężowi, partnerowi, wyjść choćby na piwo z kolegami, coś tak banalnego, naturalna potrzeba budowania relacji towarzyskich, a to że raz za czasu ten mężczyzna jest po za domem, to co z tego ? byle umiał się zachować, byle powiedział jakie ma plany i powinno być wszystko OK, ale rzeczywistość a teoria to dwie różne sprawy przy czym daje ten przykład nie biorąc pod uwagę różnego rodzaju patologii. Pani, która urządza swojemu facetowi o to awantury tak naprawdę zaprzecza samej sobie, gdy się poznali przecież miał tych kolegów, przecież z nimi wychodził, a teraz po ślubie lub w związku co się stało ? coś nie pasuje ? widziały gały co brały... chce się tak powiedzieć i taka jest prawda, zakochałaś się w nim gdy był taki to nie dziw się że on wcale się nie chce zmieniać. W odpowiedzi wiele Pań używa argumentu odpowiedzialności, obowiązków, no tak... i słusznie, one muszą przyjść wraz ze związkiem ale co innego wyjście z kumplami gdzieś od czasu do czasu a co innego wyjście w poniedziałek a wrócić w czwartek... przecież o takie rzeczy tu nie chodzi.

Człowiek ma prawo do swojego małego świata, do swoich znajomych, do swoich pasji, miłość nie ma być przeszkodą do realizacji swoich marzeń, zarówno u Panów jak i Pań, to ma być podpora, wsparcie, przyjaźń, miłość musi być w pewnie sposób także przyjaźnią, nicią porozumienia, jeśli tego nie ma, jeśli ktoś narzeka że on nic się nie zmienił, albo ona się nic nie zmieniła... No właśnie, czasem ludzie się nie zmieniają, będąc dorosłymi i wybierając partnera musimy wiedzieć czego chcemy i nie liczyć że z żaby zmieni się w księcia czy też księżniczkę, trzeba kochać, jak kochasz żabę to pamiętaj zakochałaś się w żabie i nie licz że się zmieni...

Granice w związku, prywatność, to wbrew pozorom także podstawa udanej relacji, bez małego miejsca dla siebie ludzie mogą oszaleć. Nauce jest to znane, jak ktoś zetknął się np z pasjonatami żeglarstwa, to wie z ich opowieści że w długich rejsach największym wyzwaniem i kłopotem jest umiejętność przebywania z tymi samymi osobami dzień w dzień czasem przez kilka tygodni a nawet miesięcy, przyjaciele znający się całe życie jeśli nie będą mieli kontaktu z innymi ludźmi przez dłuższy czas a tylko ze sobą potrafią poczuć jeden do drugiego autentyczną nienawiść.

Nie czyńmy z naszych związków takich łodzi gdzie jesteśmy więźniami jakiegoś oceanu nieufności, obaw i kompleksów, zamknięci tylko ze sobą na małej powierzchni naszego życia, takie związki rozlecą się szybciej niż mogłoby się wydawać.


komentarze (7) | dodaj komentarz

CELEBRYTA - kto to ? co to ?

wtorek, 09 marca 2010 20:41


Włączysz spokojnie telewizje i co zobaczysz ? co usłyszysz ? usłyszysz o celebrytach, radio, to samo, celebryci, gazety i znów celebryci, wszędzie są, nie ma dnia by o nich człowiek nie słyszał.

Czy kogoś to denerwuje ? nie... każdy lubi w kółko słychać o tym samym, nieprawda ? ależ prawda, prawda... bo gdybyśmy nie czytali, nie słuchali i nie oglądali tego co nam fundują media w postaci papki o dokonaniach tej grupki celebrytów to by ich w mediach nie było.

Ja za ten stan rzeczy mediów nie winie, one kierują się prostą zasadą, dajemy to co się sprzeda, jak się sprzedaje to może być to bez sensu a nawet wprost głupie ale ludzie tego pragną więc my im to dajemy, gdybyśmy wszyscy chcieli oglądać relacje z konkursów muzyki poważnej to stacje na okrągło by je emitowały, chcemy mało wymagającej miazgi dla umysłu to ją dostajemy... Moja wina, moja bardzo wielka wina...

Co to jest celebryta ? chyba nie każdy wie, a przynajmniej wydaje mu się że wie podczas gdy jest zupełnie inaczej, wpisuje hasło w google, wchodzę na wikipedie, i co tam znajduje ? chyba najtrafniejszą definicje celebryta jaka istnieje.

Celebryt albo celebryta, rodz. żeński celebrytka, l.mn. celebryci - termin odnoszący się do osoby często występującej w środkach masowego przekazu i wzbudzającej ich zainteresowanie, bez względu na pełniony przez nią zawód (choć najczęściej są to aktorzy, piosenkarki, uczestnicy reality show, sportowcy czy dziennikarze). Zgodnie z definicją sformułowaną przez Daniela Boorstina w 1961 roku celebryt to osoba, która jest znana z tego, że jest znana. Słowo celebryt nie jest synonimem gwiazdy, sławy, idola, autorytetu.

I ta definicja mówi wszystko w moim odczuciu, celebrytem może być każdy bez względu na pełniony zawód, będący ciągle w środkach masowego przekazu, aż mi się ciśnie powiedzieć POLITYK bo w POLSCE. Politycy to tacy nasi celebryci, nie są znani z powodu dokonań tylko dlatego że są znani, bo np. zawsze mają dużo do powiedzenia a tak naprawdę nic nie mówią bo mają stałe teksty zakodowane w głowach i tak często je powtarzają że oni naprawdę w nie wierzą. A wystarczyłoby takiego polityka zapytać o konkret ze stosunków międzynarodowych, z prawa, z ekonomi, LEŻY i próbuje uciekać w pyskówkę z dziennikarzem albo oponentem ale to już inna historia. (a nie, dodam jeszcze, z tego powodu dziennikarze ostatnim czasem też już się nie trudzą w zadawaniu konkretnych mądrych pytań, no bo i po co ?).

Celebryta to nie synonim gwiazdy, idola, autorytetu, bo celebryta jest znany z niczego po za tym że go znamy... i tu blady strach pada na nasze rodzime gwiazdki, są w pełni tego słowa CELEBRYTAMI ! nie są GWIAZDAMI ! Nasi aktorzy (z małymi wyjątkami, które jednak potwierdzają regułę) nie są gwiazdami, chciałby ale żeby kimś takim być trzeba coś sobą reprezentować, a oni ? cieniutko...

Nasze umownie powiedzmy gwiazdki nie są indywidualnościami, a chyba tym powinien być człowiek znany z czegoś ? powinien się wyróżniać, mieć coś ciekawego w sobie, a jak nie ma ? to musi to stworzyć, toteż widzimy jak gwiazdki się kompromitują, jak grają w marnych rzeczach byle grać, tańczą byle pokazać jakie są, gotują bo żadna kasa nie śmierdzi to i program o gotowaniu można poprowadzić (wyobrażacie sobie Ala Pacino, Jacka Nicholsona itp. prowadzących jakieś GOTUJ z...).

A wywiady, wywiady naszych gwiazdek mogą przyprawić o ból żołądka nawet najtwardszego wilka morskiego, bo gwiazdki tak kołyszą słowami, tak je zmieniają, tak same nie wiedzą co chcą powiedzieć że aż mi jest ich czasem żal, bo myślę sobie że jak następnego dnia przeczytają to co powiedziały temu albo innemu pismu same zastanawiają się "co to ma być ?".

Uwielbiam też zobaczyć kto w czym był na jakiej imprezie, bawi się ta śmietanka towarzyska, bawi, chce udawać elitę, ale znów jakoś to tak siermiężnie wychodzi, bo na słowo elita trzeba sobie zasłużyć, celebryt jak definicja mówi nie z tego powodu jest znany że coś robi... A więc nasze gwiazdki wydają tysiące złotych na stroje w których przeciętny zamożny obywatel, którego stać na nie, nie pokazałby się w nich na ulicy, bo są śmieszne... Gwiazdki wychodzą z założenia że im dziwniej i bardziej łamiąc standardy się ubiorą tym bardziej będą postrzegane jako indywidualności (którymi niestety nie są). Woody Allen ubiera się normalnie, nawet bardziej przeciętnie niż pracownik fabryki pralek, ale jest indywidualnością, bo nie w ciuchach tkwi jego indywidualizm i gwiazdorstwo tylko w umyśle... A być lub udawać mądrego ciężko, łatwiej założyć bluzkę tyłem na przód , prawda ?

Jeszcze jedna gorzka uwaga, sprzedawanie swoich zdjęć ze ślubów, chrztów, nowo narodzonego dziecka itp to także przejaw pomieszania pojęć, gwiazda, osoba znana publicznie przecież nie musi pokazywać swojego życia prywatnego, ona ma być znana ze swojej pracy a nie kroju sukienki ślubnej lub uśmiechu nowo narodzonego potomka, wprowadzanie kamer w prywatność to głupi sposób na promowanie siebie gdy się nie ma czym innym. A że my, odbiorcy, jak na początku napisałem, ciekawscy jesteśmy to chętnie będziemy takie rzeczy oglądać, gazety będą więc takie rzeczy umieszczać, a aktorzy sprzedawać bo jest podaż i popyt, nasza wina... tylko nasza.



komentarze (32) | dodaj komentarz

KOBIETA PRL - KOBIETA III RP - PODOBNE CZY RÓŻNE ?

niedziela, 07 marca 2010 10:09


Małe porównanie kobiety wczoraj i dziś, czy miały lepiej kiedyś czy teraz ? czy naprawdę coś się zmieniło w podejściu do kobiet i ich życiu ?

Od razu powiedzmy sobie szczerze dziś życie jest bardziej kolorowe niż za komuny i jednak lżejsze, ale mi chodzi o porównanie trochę na innym poziomie:

KOBIETA w PRL - KOBIETA III RP

PRL - Wykształcenie lepsze od mężczyzn, praca za te same pieniądze lub gorsze, mniejsze szanse na awans, mniej możliwości pracy, w sumie kończyło się na upadku ambicji gdy tylko pojawiała się rodzina, ale mniejsze ciśnienie na sukces w pracy kładzione przez otoczenie skutkowało możliwością spełnienia będąc na etacie w pracy i drugim w domu, bycie żoną a nie kobietą sukcesu to nie był powód do wstydu.

III RP - Wykształcona lepiej, te same możliwości i szanse na awans, te same dochody czasem nawet większe, choć bywa czasem jak w PRL. Ogromna chęć osiągnięcia sukcesu zawodowego, rozwoju, kończy się zazwyczaj na rodzinie, bo to jej podporządkowuje swoje życie, budzi to frustrację u kobiety, miała takie palny, a tu rodzina czeka na wnuczki, koleżanki mają i ciągle pytają a co z tobą ? Kobieta musi walczyć w domu, bo chce i potrzebuje spełnienia jako matka ale nie chce i nie może sobie pozwolić na bycie tylko matką, musi odnieść sukces, ma wykształcenie musi... chce... głupio porzucić marzenia. Zazwyczaj idzie na kompromis, praca w biurze, administracji, czuje że coś robi a marzenia odkłada na później...

PRL - Miłość, związki, rodziły się na podwórku, w szkole, na prywatkach w ciasnych M, gdzie Grechuta leciał w tle a pierwszy pocałunek zapisywany był skrzętnie w pamiętniku jako przełom w życiu. Wychodziły za mąż z miłości, marzyły o rodzinie z marzeń, wcześnie zostawały mężatkami bo i nie było na co czekać. Rozwody były rzadkością bo choćby była bita a mąż za dużo pił, to przecież gorzej było być rozwódką, no i kto by utrzymał ją i dzieci, wtedy kobieta za swoją pensje raczej sama nie byłaby w stanie żyć godnie, więc zostawała...

III RP - Pierwszy pocałunek nic nie znaczy bo w gazetach dla młodzieży już trzynastolatki czytają o pierwszym razie a nie pocałunku, świat poszedł do przodu, dostęp do wiedzy, popkultura zachęcająca do określonych zachowań, dzieci to konsumenci stylu życia narzuconego przed media. Seks to tylko seks, wartości zostają spłycone do paru wzorców a życie biegnie szybko, utrata dziewictwa przed 18 to już nie wyjątek tylko reguła, bo koleżanki ze swoimi chłopakami już to zrobiły, intymność nie istnieje bo na FOTCE, NK i innych portalach warto zamieścić swoje pół nagie zdjęcie, na pewno zyska się popularność tak przecież potrzebną. Miłość rodzi się w klubie przy piwku, lub w internecie, znak czasu, zazwyczaj bywa rozczarowaniem, bo marzenia a rzeczywistość często się rozmijają, każdy ma prawo do błędu, fala rozwodów to znak świadomości kobiety o swojej wartości. Zmuszona nie boi się podjąć tego kroku, a jak jest dobrze wykształcona i zaradna zarobi na siebie, będzie prowadzić godne życie a że koleżanek mieć będzie więcej, które mają mężów to i ona zacznie szukać, żadna kobieta w głębi duszy po trzydziestce nie chce być singlem (dobre wytłumaczenie na jakiś czas ale nie na całe życie). Znowu pojawia się frustracja...

PRL - Życie codzienne, było ciężkie, kobieta musiała się nauczyć gotować, dbać o dom, szyć, zrobić tysiąc jeden rzeczy wokół domu, siebie, dzieci i jeszcze męża, musiała bo tak trzeba było, wstydem było nie umieć dobrze gotować, istniał jeszcze pewien rodzaj patosu kobiety jako gospodyni, brak wszystkiego w sklepach zmuszał do cerowania rzeczy, bo kupić nie łatwo było, do szycia własnych bo to co w sklepach było często mijało się z oczekiwaniem klientki. Pranie ? dziś banał, kiedyś coś strasznego, nie było pralek znanych z naszych domów, automatycznych, frania to był luksus, w połowie lat 70-tych dopiero pewnego rodzaju standard, magle... prasowanie... Sprzątanie domu ? pasty śmierdzące szpitalem, brak środków jak dziś, do tego i tamtego, że wystarczy przetrzeć, praca kobiety zaczynała się rano a kończyła dopiero jak zamykała oczy... jeśli dzieci pozwoliły...

III RP - Wszystko w sklepach jest, nie cerujesz bo wyrzucasz i kupujesz nowe, sprzątanie, coś do podłogi coś na okna, coś żeby kurz się nie zbierał, na wszystko jest coś, zmywanie a od czego jest zmywarka, pranie no to tylko wrzucić i gotowe... Gotowanie, po co ? można coś zamówić, można kupić dziesiątki gotowych dań, tylko podgrzać, zamieszać i gotowe... Jest czas na prace, dzieci postawi się przed TV lub komputerem i spokój... Łatwe to życie ? w porównaniu tak, ale to tylko pozory... Kobieta ma inne problemy, dziś musi myśleć o tym by wszystko pogodzić, żeby wypaść najlepiej, żeby mieć tą zmywarkę musi się starać bo wstyd przed koleżankami jak jej nie ma... Frustracja...

Jak widać wiele jest rzeczy podobnych, choć w innym opakowaniu, wiele się zmieniło ale efekty na tym polu są takie same, życie jest skomplikowane, dla kobiet mimo że dziś jest prościej funkcjonować mam wrażenie że o ironio losu jest trudniej, ale to moje odczucie. Oczywiście to co pisze to ogromne uproszczenie i uogólnienie, każdy przypadek trzeba by było rozpatrywać osobno, czasem moje słowa to może być jedna z miliona wersji ale myślę że niektórzy mogą w tym zobaczyć pewną prawidłowość.

8 marca... Święto ? nie... Kobieta jak i mężczyzna to dwie części tego świata, i jednej i drugiej należy się szacunek na co dzień, nie od święta, tylko właśnie to bywa najtrudniejsze bo w jeden dzień każdy może być aniołem, a w pozostałe ? trudniej drodzy panowie i panie...


komentarze (40) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 372 689