Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 511 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3367622
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7374

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

WRÓG U BRAM - CZECHY DOSTARCZĄ NARKOTYKÓW POŁOWIE POLSKI

środa, 30 grudnia 2009 17:26

 

Już widzę dawne kolejki samochodów pod granicą z Czechami, pełne mrówek, które cały dzień kursowały tam i z powrotem, przenosząc jednorazowo oczywiście tylko i wyłącznie dozwoloną ilość alkoholu. Mamy pecha, u naszych granic pojawiło się państwo liberalizujące dostęp do narkotyków, ja, zapalony liberał gospodarczy nakładam łańcuchy na tą dziedzinę ludzkiej przedsiębiorczości, mamy problem ! I to dużo poważniejszy niż się komuś może zdawać.

Dziś nie ma granic, to że teoretycznie w każdej chwili może nas skontrolować kilku celników nic nie zmienia, wiemy dobrze że przepływ ludzi i towarów prawie nie jest kontrolowany, no i oczywiście bardzo dobrze ale rodzi się poważny problem odnośnie rzeczy zakazanych, bo u nich wolno mieć i hodować sobie 5 marysiek w pokoju a u nas nie... im wolno posiadać nie tylko marihuanę  ale i te mocniejsze narkotyki, u nas nie...

Efekt... nie trudno sobie wyobrazić że cały narkobiznes ruszy w tym kierunku, łatwiej w takim kraju nielegalnie ale jednak produkować i rozprowadzać takie środki, łatwiej je sprzedawać i łatwiej wywozić je po za jego granice. Teraz każdy szlak przemytu zahaczy o Czechy, a kto jest w sąsiedztwie ? no Polska z dużym chłonnym rynkiem na te środki. Co się stanie ? a no z Katowic i całej aglomeracji Śląskiej jest godzina jazdy samochodem do Czeskiego Cieszyna, większe miasta jak Bielsko-Biała leżą prawie u bram południowego sąsiada, to najbardziej zaludniony obszar Polski. Z Krakowa 2 godziny do granicy, z Wrocławia do Czech trochę dalej ale też liczy się to w kilku godzinach, 2- 3... BLISKO !!! jedno popołudnie wystarczy żeby obrócić i imprezkę rozkręcić następnego dnia.

I teraz moja wizja naszej nowej przyszłości. Grupka młodych ludzi planuje fajną imprezkę w weekend, kilku kolegów wsiada do samochodu i po powiedzmy dwóch godzinach są w kraju knedlików, tam zaopatrują się w nadal tańszy niż nasz alkohol no i przy okazji w ziółka, a może mocniejsze dragi, przecież chodzić z nimi można po mieście, pewnie kłopotu ze spotkaniem pana w kapturze na głowie oferującego takie specyfiki nie będzie, imprezowicze kupują zakazany towar... czują sie swobodnie bo mogą go tam mieć... Wracają do Polski, tu posiadanie każdej ilości jest zabronione ale ile procent będzie z wracających skontrolowane podczas powrotu ? 5 % ? 3 % ? chyba o tej granicy mówimy... a co z resztą ? Narkotyki zawsze można dostać, tylko że teraz będzie je łatwiej zdobyć niż kiedykolwiek wcześniej... Młodzi którzy kiedyś bali sie spróbować dziś będą wybierali sie na próbę jak do marketu... kto wie ilu, z tej próby, nie skończy na jednym wypadzie do braci Czechów ?


komentarze (4) | dodaj komentarz

Z JEMIOŁĄ LUB BEZ - CAŁOWANIE FAJNE JEST

poniedziałek, 28 grudnia 2009 17:10

Pocałunek pod jemiołą to zwyczaj całkiem przyjemny, obcy w pochodzeniu ale mimo to godny akceptacji ale tylko jako pretekst dla dwojga zakochanych by urozmaicić ich wspólnie spędzane chwile i dodać odrobinę namiętności do świątecznego czasu. Jakoś nie widzę tego zwyczaju w rodzinne święta, w rodzinnym gronie, byłoby to raczej krępującym i uciążliwym obyczajem bardziej głupim niż zbliżającym ludzi do siebie.

A całowanie się w świąteczno-noworocznym okresie z obcymi osobami to może przejść u anglosaskich przyjaciół bo są bardziej z natury otwarci, my jesteśmy zamkniętym społeczeństwem, wstydzimy się emocji, naszych odczuć, boimy się pokazywać w publicznych miejscach przywiązanie do bliskiej osoby wychodząc z założenia że byłoby to odebrane jako nie taktowne i wolimy takie rzeczy nawet jak całus trzymać za zamkniętymi drzwiami (oczywiście duże uogólnienie ale chyba trochę słuszne).

Polacy świetnie potrafią obłudnie udawać szczęśliwe rodziny, wierzących gorąco ludzi, kochających bliższą i dalszą rodzinę, przyjaźnie nastawionych do sąsiadów a już zwłaszcza takich którym lepiej się od nich wiedzie w życiu, tak, to pole na którym POLAK potrafi udawać. Obłuda to nasza narodowa cecha, więc gdyby wszystkie wcześniejsze uwagi pominąć i zwyczaj mocno by się przyjął to większość rodaków całowałaby największych wrogów z uśmiechem na twarzach życząc samych dobrych rzeczy... a myśleliby to co by myśleli... (dobrą parodią tego zachowania jest scena z filmu "Dzień Świra" i modlitwa mieszkańców bloku, oby temu sąsiadowi mojemu... kto oglądał ten wie).

A ja nawet zaraz i to bez jemioły pocałuje moją ukochaną dziewczynkę i pretekstu nie potrzebuje czego sobie i innym życzę ! Całować kochanych po prostu żeby dać im do zrozumienia jacy są dla nas ważni, nie szukajmy zwyczajów, potrafmy powiedzieć wprost co w sercu...


komentarze (1) | dodaj komentarz

RAZ W ŻYCIU DOSTAŁEM NIETRAFIONY PREZENT

sobota, 26 grudnia 2009 17:23

Nie chciałem skrzywdzić moich rodziców pokazując niezadowolenie z nietrafionego prezentu, udałem że prezent mi się podoba, udawałem że się nim ciesze i że jestem bardzo zadowolony, udawałem bo czułem że na to zasługują... To był właściwie jedyny taki przypadek w moim życiu, zazwyczaj podarki od bliskich były udane, ten jeden raz, ponad 10 lat temu, był ważną lekcją wrażliwości dla mnie.

Na święta Bożego Narodzenia dostałem wtedy dwie gry komputerowe, rodzice wiedzieli że chciałem mieć na czym grać, to były jeszcze czasy gdy nie tak łatwo było zdobyć grę, nie każdy miał nagrywarki, internet, tym bardziej znaczenie takiego prezentu dla młodego wtedy człowieka było ogromne. Dwie gry, dość drogie, niestety ich wymagania sprzętowe były za duże, nie mogłem ich uruchomić, rodzice mieli prawo nie znać się na tych sprawach, cóż... chcieli mi sprawić radość, widziałem to w ich oczach, byli zadowoleni że kupili coś co trafiało w moje ówczesne zainteresowania. Co miałem zrobić ? widząc jak na mnie patrzą a ja czytając co było wypisane na pudełku w wymaganiach uśmiechałem się i ze świadomością że nic z prezentu udawałem zadowolonego choć byłem smutny.

Rodzice nigdy nie dowiedzieli się prawdy, skłamałem im nawet opowiadając jak się fajnie gra, ale po tej chwili smutku i co by nie mówić rozczarowania poczułem że na tym między innymi polega mówiąc górnolotnie miłość do bliskich, nie chce się im sprawić przykrości zwłaszcza jeśli w coś włożyli jakieś starania, chcieli sprawić radość, cieszyli się kupując coś... Dlatego jestem zwolennikiem może i fałszywego ale też zarazem dobrego uśmiechu przy nietrafionym prezencie.

Jeśli ktoś nam kupi coś co w sumie nam nie jest potrzebne, lub po prostu nie odpowiada z różnych przyczyn to mówi się trudno. Nie wyobrażam sobie dać to komuś innemu, bo to jakby czyjeś staranie wyrzucać do śmieci i je odrzucać, tak nie wolno, darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, taką rzecz można przecież nigdy nie używać, można schować, ale nie wyrzucić, nie oddać komuś na prezent bo to jak przerzucenie na inną osobę naszego niezadowolenia, dla mnie to proste i oczywiste, szanować gest innych, sprawić by czuli się dobrze. A na przyszły raz można bliskich bardziej nakierować co by się chciało a co nie.
Dziś zapobiegam kłopotliwym sytuacją na zasadzie takiej że, po pierwsze ze znajomymi dalszymi wprost ustalam zasady że nie dajemy sobie żadnych prezentów a w zamian czasem w grupie znajomych np w czyjeś imieniny idziemy do knajpki, zamawiamy sobie każdy co chce a za rachunek solenizanta składamy się i płacimy, jest naszym gościem przy stole, plus z takiej formy to też zwykłe miłe spotkanie, dużo cenniejsze od małego prezenciku.

Mój sposób na bliższych znajomych i rodzinę jest już trochę inny, tu dawania prezentów nie da się uniknąć a nawet tego nie chce, więc wprost, bez domysłów, znajomym podsuwam pomysł, oczywiście całkowicie nieproblematyczny i tani na prezent dla mnie, a gdy jeszcze moi znajomi znają moje zainteresowania wtedy kupienie czegoś odpowiedniego przestaje być problemem. Rodzina to ta sama historia, wiedzą co lubię, ja mówię wprost na zasadzie wzajemności, oni też mi mówią co by sprawiło im radość (każdy tutaj umownie przestrzega zasady nie za drogo żeby nie wywoływać zakłopotania ale też jesteśmy rodziną i liczyć się jak obcy nie będziemy, zdrowe podejście i tyle).

Ukochana osoba, dla mojej kobiety nie ustalam żadnych limitów, kupię jej to co tylko będę mógł jej kupić a będę wiedział że jej przypadnie do gustu, jak dwoje ludzi ze sobą żyje, kocha się, to i zna się, wie co druga stronę ucieszy i nie ma problemu, a jakby się nawet trafił to relacje są tak bliskie, tak partnerskie, że po prostu można sobie o tym powiedzieć z uśmiechem, nawet pośmiać się z tego a i wymiana ale już wraz z osobą która nas obdarowała może być miłą przygodą i trzeba we wszystkim znaleźć radość...


komentarze (4) | dodaj komentarz

WIGILIA I PAMIĘĆ

czwartek, 24 grudnia 2009 9:31


Zapomniałem już jak ogromną rolę w moim życiu spełniają święta, zabiegany, z tysiącem spraw na głowie, wczoraj i dziś sięgnąłem do swojej pamięci i zatonąłem w niezliczonej ilości kolorowych wspomnień przykrytych grubą warstwą kurzu.

Tak szczególne dni jak Wigilia jakoś tkwią chyba wszystkim w pamięci, nie pamiętam pierwszego i drugiego dnia świąt, ale pamiętam każdą Wigilię od 7 roku życia. Pamiętam co dostawałem a co przeżywałem, kiedy broiłem a kiedy byłem grzeczny jak aniołek, nawet wiem w co się bawiłem, jej, miło mieć taką świadomość minionych dni, uśmiech maluje mi się na twarzy.

Dojrzalsze lata też były ciekawe, choć z roku na rok ilość tej magii chyba uchodzi ze mnie to przynajmniej nawet na mały moment gdy poczuje święta jestem naprawdę szczęśliwy. Te święta są dla mnie wyjątkowe, ale tego nie zdradzę dlaczego, zamyka się jeden okres w życiu a otwiera nowy, życie to życie, oby niosło mi wiele uśmiechu i radości żebym zwyczajnie był w przyszłości szczęśliwy, wtedy i tą radością będę mógł się dzielić z najbliższymi. Moje życzenie dla siebie samego... Wiara w przyszłość...


komentarze (0) | dodaj komentarz

ŻYCZENIA CAŁKIEM - NA ODWRÓT

środa, 23 grudnia 2009 16:55

Co roku życzymy wszystkim, których kochamy, lubimy, znamy, wszystkiego najlepszego z okazji świąt BOŻEGO NARODZENIA !!! W tym roku oczywiście ja też swój skromny wkład w te życzenia dodaje, ale też chcę trochę na odwrót od tej normalności złożyć życzenia tym, których zgodnie z chrześcijańskimi wartościami nie ma (a tak naprawdę są), czyli tym ludziom, tym bliźnim, których nie lubię, nie szanuję, nie uważam za dobrych ludzi i jeszcze wiele nie... (ryzykowne te życzenia, ale tak jak mówię, większość z nas to katolicy więc i przecież w naszych sercach nie ma ludzi których nie kochamy, wszystkich kochamy bo są naszymi bliźnimi, więc może nie ryzykuje ? ależ jesteśmy hipokrytami... prawda ?).

Zaczynam :
ŻYCZĘ wszystkiego najlepszego z okazji świąt BOŻEGO NARODZENIA ludziom, którzy nasz kraj widzą tylko przez szare a wręcz czarne okulary, tym którzy nie umieją dostrzec pozytywnych rzeczy wokół siebie jak i w innych ludziach, życzę by od czasu do czasu, spojrzeli na świat nie tyle co przez różowe okulary ale może po prostu zwykłe przeźroczyste takie które pokazują i dobro i zło.

ŻYCZĘ zdrowych i spokojnych świąt tym ludziom, którzy krzywdzą innych ludzi, dla własnych interesów, dla własnego ja, dla kogoś lub za coś, wszystkim tym którzy sprawiają że ktoś cierpi, płacze, czuje się źle. Życzę tym ludziom co nie potrafią być mili i kulturalni a tylko chamscy by nikt ich nigdy nie potraktował tak jak oni traktują innych, bo zawsze na silnego znajdzie się silniejszy. Życzę wszystkim tym, którzy lubią zadawać ból fizyczny i psychiczny by obudzili kiedyś w sobie sumienie, zanim okaże się że ich życie było jednym wielkim kłamstwem bo nie spotkali na swojej drodze nawet jednego człowieka który by ich pokochał prawdziwie.

ŻYCZĘ wielu cudownych prezentów pod choinką dla tych osób co lubią zabierać innym wszystko co materialne ale i godność, wszystkim złodziejom, przestępcą, życzę by kiedyś otrzymali coś z dobrego serca a nie zabrali to czego nie mieli. Życzę wszystkim kłamcą prawdziwie szczerych życzeń od najbliższych, wszystkim ludziom obłudnym by ich obłuda coraz mniej miała z fikcji a coraz więcej z rzeczywistości, życzę tym co udają że są dobrzy by zostali tymi którymi nie są a tylko udają, życzę im tego...

ŻYCZĘ głupim by zmądrzeli a mądrym by nie zgłupieli, życzę chciwym by chciwość nie zalała ich serc i czasem komuś coś z serca oddali, a przez to trochę dobroci w życiu zaznali. Życzę tym co patriotami się zwą i prawdziwymi POLAKAMI by otworzyli oczy, bo Jezus był Żydem, nie siejcie więc nienawiści bo siejecie ją wobec własnych symboli, o które tak przecież walczycie droga rodzino RADIA MARIA. Życzę by było więcej prawdziwej tolerancji, tym co tolerować innych nie potrafią lub po prostu nie chcą próbować nawet. Życzę prawdziwej wiary tym prawdziwie wierzącym, życzę politykom mniej polityki a więcej chłopskiej logiki, czasem się przydaje.

ŻYCZĘ dużo, dużo więcej, dużo większej grupie ludzi, każdemu tego czego mu brakuje, chciwemu szczodrości, kłamcy szczerości itd itp

TAK BY ŚWIAT NIE TYLKO W TRZY DNI ŚWIĄT STAWAŁ SIĘ LEPSZYM !!!
(naiwne prawda ?)


komentarze (3) | dodaj komentarz

LUDZIE UTRUDNIAJĄ SOBIE ŻYCIE - SPRAWA JEST PROSTA

wtorek, 22 grudnia 2009 9:50



Święta tylko dla katolików ? w moim odczuciu głupie pytanie. Sprawa jest prosta, jeśli jest ktoś ateistą a mam kilku takich znajomych to nie wierzą oni w Boga, ale wierzą w ludzi, w rodzinę, w spotkania z bliskimi więc traktują święta jak okazję do pogłębiania więzi rodzinnych. A będąc ateistą przecież człowiek jest otoczony np bliskimi wierzącymi, więc brak wiary nie przeszkadza w siedzeniu przy stole, dawaniu prezentów, nie uczestniczą tylko w łamaniu się opłatkiem ale już w składaniu życzeń tak, bo każdemu można życzyć szczęścia w życiu.

Sprawa wyznawców innych religii, też w moim odczuciu jest łatwa ale oczywiście ludzie lubią sobie komplikować życie. Jeśli ktoś jest np buddystą to nie obchodzi tak jak ateista świąt, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie by spotkać się z rodziną, ba ! nawet mieć choinkę bo choinka nie jest żadnym katolickim symbolem religijnym, a raczej ozdobą z której korzysta się podczas katolickich świąt (i to dopiero od trochę ponad stu lat) ale tylko ozdobą !

Przypadku ludzi, którym religia pomieszała w głowie czyli fundamentalistów każdej z religii nie ma sensu się wypowiadać, oni źle się czują jak przechodzą nawet koło ozdoby z której korzysta inna religia przy swoich świętach. Nie potrafią normalnie funkcjonować w duchu tolerancji dla inności, czasem dla mniejszości a czasem dla większości, zależy od warunków.

W Polsce nie ma problemu i jeszcze długo nie będzie takiego jak w wielu zachodnich krajach, a już najbardziej drażniący przykład wprost mówiąc, głupoty pochodzi ze Stanów Zjednoczonych gdzie przesadzona poprawność polityczna pierze mózgi przeciętnemu obywatelowi. W USA rozwija się ruch i coraz częściej pojawia się życzenie Happy Holidays zamiast Happy Christmas, bo H H  jest takie neutralne i nie obraża nie protestantów, katolików itp. ale zapomina się że dyskryminuje i niszczy to co świąteczne dla tych którzy obchodzą te święta. W kraju gdzie jakaś religia dominuje choć jest wielu wyznawców innych nie można oczekiwać że trafi się z życzeniem do każdego, po niektórych nie widać przecież że wyznają inną religię, w takiej sytuacji można przecież kogoś przeprosić jeśli powie że nie jest np katolikiem a hinduistą, wtedy wszystko gra... Przesada po prostu w każdą stronę jest zła.

A tu żart ze strony ateistów, podejście różnych religii na wesoło ha ha :
RELIGION

MOTTO
Taoism                 Shit happens.
Hare Krishna         Shit happens rama rama ding ding.
Hinduism              This shit happened before.
Islam                    If shit happens, take a hostage.
Zen                      What is the sound of shit happening?
Buddhism             When shit happens, is it really shit?
Confucianism        Confucius say, "shit happens".
7th Day Adventist  Shit happens on saturdays.
Protestantism        Shit won't happen if I work harder.
Catholicism           If shit happens, I deserve it.
Jehovah's Witness Knock, knock, "shit happens".
Unitarian               What is this shit?
Mormon                Shit happens again & again & again.
Judaism                Why does this shit always happen to us?
Rastafarianism      Let's smoke this shit.
Southern Baptist   Send us money and shit won't happen.
Calvinism              Shit happens because you don't work hard enough.
Hedonism             There's nothing like a good shit happening.
Moonies                Would you like to buy some shit?
Stoicism               This shit is good for me.
Zoroastrianism       Shit only happens half the time.
Christian Science   Shit is in your mind.
Environmentalism   You produce shit, so you have to eat it.
Socialism              Sorry, we are out of shit today.
Feminism              That's not funny!
Agnosticism          Maybe shit happens and maybe it doesn't.
Atheism                There is no shit.



komentarze (1) | dodaj komentarz

TRADYCYJNE I NOWOCZESNE - KOMERCJA I DUCH ŚWIĄT - JA TO ŁĄCZE !

poniedziałek, 21 grudnia 2009 1:33

Bieganina po centrach handlowych w święta to nic innego jak nowoczesna forma pieczenia ciast przez nasze babcie, one zazwyczaj musiały wszystko zrobić same, dzisiaj po prostu idzie się i kupuje. Tak samo z ozdobami, jeszcze nie tak dawno temu dzieciaki robiły same ozdoby, papier kolorowy i klej, powstawał łańcuch na choinkę, teraz dzieci tego nie robią bo mają komputery a dorośli kupują to co potrzeba bo mają taką możliwość.

Bez patetycznych słów, tak po prostu naturalnie zmienia się sposób obchodzenia świąt. A czy na lepsze czy na gorsze ? hmm moim zdaniem na gorsze ale też nie jestem zwolennikiem krytykowania komercji w święta, pisałem o tym w notce z 14 grudnia. Nie ważne co i jak robimy, czy sami czy idziemy na łatwiznę i kupujemy, nie ważne czy spędzamy dni w galeriach handlowych, ważne że bez względu na tandetę i komercję, ten kto czuje ducha świąt będzie je przeżywał tak jak należy mimo wszystkiemu i mimo wszystkim ! A kto nie czuje tego okresu jako szczególnej chwili, tylko kieruje się błahymi pobudkami to nigdy i tak by świat nie docenił.

Moje święta, ja łącze obie formy, tradycyjną z nowoczesną. Karpia kupuje prosto z hodowli, bo wiem że ryba będzie świeża a nie lekko zdychająca tak jak te w basenikach w centrach handlowych, po za tym wiem z jakiej hodowli żeby rybka była dobra. Sama podróż po rybę to już jakaś tradycja domowa, jak byłem młodszy to była dla mnie ogromna frajda. Osobiście nie lubię karpia, ale parę osób w rodzinie bardzo więc trudno, zabijam, oczyszczam i ogólnie szykuje do smażenia, na patelnie trafia we Wigilie, od samego rana piecze się sterta ryb żeby na kilka dni było dla każdego.

Wcześniej oczywiście daje się porwać typowo nowoczesnym świętą czyli, koszyk, portfel gotowy na spore wydatki, oczopląs w sklepach, no i do dzieła, zakupy, zakupy, prezenty, prezenty. W pozostałe dni sprzątanie i wywracanie domu do góry nogami, tak żeby wszystko lśniło. Choinkę zawsze płeć piękna ubiera w moim domu, ach... jak ja lubię wtedy sobie dyrygować, trochę kochanie bardziej w lewo, jak uważasz ? a może jednak nie... ha ha efekt jest taki że czego ja swoimi radami nie zepsuje wyjdzie pięknie. (jestem zwolennikiem choinek... raz żywa raz sztuczna, na zmianę, w zeszłym roku była żywa, z korzeniami, po świętach i nowym roku posadziłem ją w lesie, ostatnio sprawdzałem, przyjęła się i sobie rośnie, w tym roku sztuczna i też będzie fajnie).

I fakt, człowiek przez tą bieganinę świąteczną ledwo żyje ale gdy nadejdzie wieczór, pierwsza gwiazdka na niebie... zaczynam czuć naprawdę święta. Od tego momentu przeżywam je tradycyjnie, spokojnie, przyjemnie, jest rodzina, jest modlitwa, jest chwila dla ludzi bliskich, jest drobne zastanowienie nad setką rzeczy nad którymi nie mamy czasu myśleć przez cały rok, wtedy dobrze jest się po prostu zatrzymać w tym biegu i pomyśleć. Prezenty, radość z dawania, ale taka czysta, bez chęci pokazania się, czy też z przymusu, tak od serca żeby zobaczyć radość w czyiś oczach. Pasterka bardziej traktowana jako przygoda niż coś co kojarzymy z wizytą w kościele, no i ten nastrój... powrót do domu, jeszcze gdy śnieg leży to już jedna wielka radocha.

Następne dni to lenistwo, czas z rodziną, no i niestety ale często też z telewizorem ale pilnuje żeby niezbyt długo... Tak naprawdę święta to jeszcze sto małych rzeczy które tworzą ten klimat, ale to już bardziej osobiste. Ja KOCHAM te dni...


komentarze (2) | dodaj komentarz

WYŻSZOŚĆ GAZET MĘSKICH NAD KOBIECYMI

piątek, 18 grudnia 2009 14:55

Nie tak dawno temu rozmawiałem z moją druga połówką na temat pewnego faktu, który zaobserwowałem. Poruszyłem ten temat w oczekiwaniu na potwierdzenie mojej tezy właśnie przez kobietę. Uznałem bowiem wyższość gazet, tygodników, miesięczników, wszystkiego co jest drukowane i raczej ukierunkowane na mężczyzn od pism kobiecych, kierowanych do Pań.


Wyższość męskiej prasy ? co przez to rozumiem ? A no prostą rzecz, po za gazetkami typowo pornograficznymi każdy tygodni męski porusza szeroką paletę tematów, są oczywiście w nich rzeczy ze zrozumiałych względów interesujące głównie facetów, samochody, sport itp. ale są też setki innych rzeczy, poważniejszych i mądrzejszych. W pismach dla mężczyzn porusza się tematykę polityczną, ekonomiczną, kulturową, techniczną, społeczną, historyczną, wszystko to można znaleźć w prawie każdym tytule.


Pisma dla Pań, można łatwo spłycić do takich banalnych tematów, też istotnych ale szczerze ograniczonych albo nawet ograniczających zainteresowania kobiet. Typowy tygodnik kobiecy co zawiera ? najnowszą modę, fryzury, jaki makijaż na jaką okazję, gdzie są dobre przeceny, jak dbać o urodę, garść porad domowych i przepisów na pyszne rzeczy, wszystko to okraszone niezliczoną ilością plotek ze świata gwiazd i gwiazdeczek, bardziej lub mniej poważnych no i oczywiście horoskopy na każdy możliwy sposób mające pokazać nadchodzącą przyszłość. Nie, ja nie twierdze i nie śmieje się z tych rzeczy, tak jak mówię, są rzeczy które każdą z płci bardziej interesują, faceta samochód a kobietę dobry przepis, ale...

 

No właśnie jest pewne ale, kobiece pisma nie dają nic więcej, śmieszne ale w męskich magazynach z oczywistym dodatkiem np. nagiej dziewczyny na rozkładówce można poczytać o podróżach, o politykach, o inwestycjach itp. Jest po prostu coś więcej... Przepraszam za uogólnienie bo zawsze podkreślam że to co może tyczyć się większości nie znaczy że się tyczy wszystkich i wszystkiego ale ile drogich Pań kupuje gazety w stylu Polityka, Wprost, Newsweek, Forum, Focus... Ile ? nie wiem czy tak na oko płeć piękna stanowi 20 % czytelników tych tytułów, nawet przy gazetach codziennych ta liczba jest pewnie znikoma ale pewnie większa. Mężczyzna owszem kupi jakiegoś Play.... ale i Politykę, kobieta kupi tylko jakąś Claudie.


Czy same Panie się nie ograniczają ? czy naprawdę kobiety nie interesują się niczym więcej ? myślę że jest przeciwnie, że wiele kobiet by się takimi sprawami interesowało gdyby nie fakt że gazety dla nich pisane są, tworzone chyba pod jakimś stereotypem i w gruncie rzeczy wpychają kobietę w sidła tego stereotypu. Czy jakieś pismo dla Pań spróbowało zamieścić obok plotek coś o polityce i ekonomi, jakiś poważny artykuł ? chyba nie, a może się mylę ?

 

Ja wierzę że kobieta jest pełna zainteresowań, że ma potencjał, że ma pasje, że wszystko to samo co mężczyzna ale też widzę, że chyba same kobiety się ograniczają, same nakładają sobie kaganiec, a to przykre bo myślę że marnuje się wiele mądrych opinii, wiele możliwych ciekawych spojrzeń na dane sprawy, czy tak rzeczywiście musi być ?

 

Moja kobieta po rozmowie ze mną na ten temat powiedziała trochę z żalem że mam rację, sama czasem czytuje przecież te pisma, pisane przez kobiety dla kobiet, jak i całe szczęście czyta też te "męskie tytuły" i potrafiła mi przyznać racje. Jest pewna różnica, na niekorzyść damskiej prasy, w jej odczuciu było to przykre, w moim też, bo społeczeństwo na tym wiele traci...



komentarze (1) | dodaj komentarz

MĘŻCZYZNA - O PRACY KOBIETY

czwartek, 17 grudnia 2009 17:30

Moja kobieta nie jest feministką, ani też kurą domową, realizuje się zawodowo i w domu, to chyba dla każdej kobiety ważne, nie ma co się oszukiwać mężczyzna mniejszą uwagę przywiąże do wyglądu domu, do jego czystości (świniaki z nas są czasem) a w kobiecej naturze to leży, że chce się wykazać, zadbać, czy to źle że to ją cieszy ? że to robi ?

Nie lubię określenia kura domowa, ja bardzo przepraszam, moja kobieta pracuje bo ma potrzebę takiej realizacji ale gdyby jej nie miała, to czy byłaby gorsza od innych ? Zajmowanie się domem to często więcej pracy niż to co nas spotyka w biurach, każda Pani dobrze wie ile to trzeba się nachodzić po domu, zginać, kucać, podnosić, o ile rzeczy trzeba zadbać a o ilu pomyśleć, tak naprawdę podziwiam takie kobiety które sobie z tym w pojedynkę dają radę, ja bym chyba nie dał... Określanie takiej kobiety która wybrała zajmowanie się domem mianem kury domowej jest po prostu obraźliwe, wolę Panią domu, bo tak naprawdę nie mężczyzna a kobieta rządzi domem, bo to ona o niego dba, to jest pełen etat, żadna ujma na honorze dla takich Pań.

Po za tym może takie rodziny są lepsze, uogólniam, ale taka kobieta zawsze jest dla tych dzieci, nawet zapracowana w domu ma więcej czasu niż gdyby pracowała po za domem, a skoro dzieci to nasz największy skarb trzeba o nie dbać i kształtować, to taka rola kobiety też jest bardzo ważna, wręcz kluczowa dla naszej przyszłości.

To matki zaszczepiają w dzieciach bardzo wiele cech charakteru, zasad, u tych dzieci u których zabrakło opieki, mówimy że są bez wychowania, no właśnie, a jak kobieta poświęca się dla domu i dzieci to chyba właśnie zapobiega takim sytuacją. Rodzina to zespół, w zespole nie każdy robi to samo ale każdy się uzupełnia, mężczyzna wybierze taką rolę, kobieta inną, osobno żadne by sobie nie dało rady z wszystkim a razem... Szacunek dla tych wszystkich Pań, które mimo możliwości kariery zawodowej spełniają się w życiu rodzinnym.


komentarze (17) | dodaj komentarz

HIPOKRYZJA WYZYSKU - WSZYSCY JESTEŚMY WINNI !!!

czwartek, 17 grudnia 2009 12:17

Wyzysk, współczesne niewolnictwo to rzeczy złe, nie ma co dyskutować nad moralnymi i etycznymi wartościami odnośnie tej sprawy, jest to oczywiste. Tak samo prawdziwy jest fakt że wszystko co na tym świecie piękne a nawet dobre zostało zbudowane na krwi, łzach i pocie ludzi, nic nowego. Ja natomiast chcę zwrócić uwagę że my wszyscy jesteśmy temu winni, czy ktoś u nas pracuje na czarno w nieludzkich warunkach czy my u kogoś, takie są paskudne reguły świata, które krytykujemy ale nie chcemy zmieniać ! i to jest straszne że tak naprawdę taki porządek rzeczy nam odpowiada !


HIPOKRYZJA ! czemu ? no bo chcemy zjeść sobie smaczne i tanie np pomidorki z plantacji we Włoszech gdzie np. nasi rodacy zasuwają jak mróweczki za marne ale większe niż u nas grosze, marząc o lepszym życiu, a tańsza siła robocza to tańsze w tym przypadku pomidorki...


NAJLEPSZY PRZYKŁAD na to jakimi jesteśmy hipokrytami odnośnie takiej pracy to TRAMPKI, zazwyczaj produkowane w Chinach, kto je tam produkuje ? w dużej ilości małe dzieci, od 10 roku życia nawet, a czternastolatki to tam już standard, pracują właściwie za jedzenie i to za nie wiele tego jedzenia, pracują po 16 i więcej godzin, miejsca nie ma na protesty bo wiadomo to jednak totalitaryzm i co ? no i mamy tanie trampki ! za 10 zł. para, no i mamy w nosie że dzieci w wieku naszych dzieci, z marzeniami, z chęcią posiadania dzieciństwa, ludzkie istoty pracują tak na nasze trampki... Banalne prawda ? no ale my zasilamy ten reżim i kupując te trampki zmuszamy te dzieci do takiej pracy, bo trampki w europie wyprodukowane w normalnych warunkach przez normalnych pracowników nie kosztowałyby 10 zł. za sztukę ale 30 zł., no to kto takie coś kupi jak może kupić trzy razy taniej ?


Maszyna wyzysku się kręci a my możemy sobie gadać o prawach człowieka, o naszym szacunku i prawach dziecka ale w sklepie wybierzemy tańszy komputer na częściach z Chin, tańsze ubranie, nawet ostatnio jedzenie... i tak się kręci ta machina, jakbyśmy nie kupowali tych produktów to musiałby być produkowane u nas, drożej ale i miejsca pracy by były, a w Chinach może by się coś zmieniło na lepsze wtedy bo zaczęłoby brakować pieniędzy w reżimie ale dzisiaj reżim rośnie w siłę, a trampki są coraz tańsze !

 

To jest uogólnienie, to jest uproszczenie, to jest nasza obecna rzeczywistość ! Tacy jesteśmy, do szpiku kości przesiąknięci hipokryzjom.




komentarze (2) | dodaj komentarz

18 LAT TO ZA MAŁO ! NA PRAWO JAZDY A CO DOPIERO...

czwartek, 17 grudnia 2009 11:46

Tragedia, nie ważne że są samochody przystosowane do prowadzenia przez młodsze osoby, na naszych drogach widzę takich szpanerów w wieku 22 lat i pokazują tylko jaki pisk oponami mogą zrobić a nie mają za grosz wyobraźni, rozsądku, mogą zabić nie tylko siebie (ich wybór jak chcą krótko żyć) ale i innych niewinnych uczestników ruchu drogowego. Nie trzeba też być zbyt spostrzegawczym że takie młode żuliki za kółkiem często sobie popijają, piwko z rana jak śmietana dla nich... a jeszcze tylko dodać chęć zaimponowania dziewczynie i mamy niezły przepis na wypadek.


Jak są jakieś doniesienia że wieczorem doszło do wypadku i zginęło pięć osób, to zaraz słyszymy, były to młode osoby, wracające z dyskoteki, 90 % takich wypadków w wiadomościach to właśnie niby już dorośli a jednak dzieci. A ty ktoś chce forsować pomysł że 14-latki za kółkiem, na rower a nie samochód ! Obłęd !


W USA dziwnym sposobem na picie alkoholu trzeba mieć 21 lat, odnośnie prawa jazdy niestety mają jednak bardziej liberalne prawo ale skądś się to bierze, pełnoletność w dowodzie to nie dorosłość. Taki młody kierowca tak naprawdę powinien mieć prawo jazdy wtedy gdy samemu będzie w stanie zarobić na swój samochód bo wtedy może to już oznaczać że zetknął się z pracą, odpowiedzialnością, choć nie koniecznie to przynajmniej byłoby to rozwiązanie na takich co to od tatusia wezmą BMW i myślą że są bezpieczni i szybcy... a potem z BMW, można zrobić skrót Będziesz Mieć Wypadek - uogólnienie ale tak jest i każdy o tym wie.



komentarze (2) | dodaj komentarz

GRANIE NA NASZYCH OBAWACH TO CAŁA ZMIANA KLIMATU

środa, 16 grudnia 2009 15:03


Klimat, to zbyt poważna sprawa żeby o niej banalnie rozmawiać, nikt nie jest na tyle kompetentny żeby zabrać w pełni uzasadniony głos czy nastąpiła jakaś zmiana czy nie. Ja sam pamiętam zimy z temperaturami poniżej -20 stopni a przez ostatnie lata zdarzały się takie zimy gdzie można było przez trzy miesiące naliczyć 10 dni ze śniegiem, czy to znaczy że klimat się ocieplił ?

Naukowcy robią badania, porównania, proszę bardzo, jeśli weźmie się amplitudę temp. przez okres 10 lat to się okaże że w stosunku do poprzednich 10 lat temp. średnio wzrosła o 1 stopień, ale gdyby to samo statystyczne badanie zrobiono na okresie 11 lat to wyszłoby że nic się nie zmieniło. Zmian klimatycznych nie da się zaobserwować na podstawie dekady, na to trzeba 100 lat i to minimum, w przyrodzie różne zjawiska zachodzą, zdarza się że na 10 lat przypadnie 5 ciepłych albo 5 bardzo zimnych, czy to oznaka ocieplenia lub ochłodzenia ?

Moim zdaniem to bzdury, żeby powiedzieć co naprawdę dzieje się z klimatem trzeba więcej czasu, a nie małe wycinki, chciałbym też przypomnieć że zdarzały się w historii wieki bardzo gwałtowne pogodowo, z powodziami, huraganami a były takie które powszechnie odznaczały się łagodnością, to co ? kiedyś też następowało spowodowane przez człowieka ocieplenie ? tylko że wtedy nie było przemysłu...

Dziś z ekologii robi się biznes i modny temat, nic więcej, podobnie jak z grypą i szczepionką, firmy farmaceutyczne zarobiły a w krajach gdzie kupowano po 90 mln szt. szczepionki zaszczepiło się 5 % populacji, no i kto tu kogo wykiwał ? my chorobę czy koncerny nas żerując na głupocie i strachu.

Co do ekologii to w moim odczuciu jest istotnym elementem życia każdego człowieka, przynajmniej tak powinno być, ale to nie człowiek jak już zmienia klimat za to na pewno pogarsza stan naszej planety w inne sposoby, śmieci, odpady które tróją, nie patrzenie na ochronę zagrożonych gatunków zwierząt, wycinanie amazonki, to wszystko są fakty które tylko pokazują że świnimy w naszym wspólnym domu jakim jest nasza PLANETA.




PS Epoki lodowcowe przychodziły i odchodziły, nawet człowieka wtedy nie było, to co powodowało że klimat się ocieplał i ochładzał na zmianę ? Pytanie do wszystkich mądrych ekologów, naukowcy wiedzą ale tylko oni... zwykły zjadacz chleba uwierzy że to my zmieniamy klimat (może w 1% rzeczywiście) reszta to gra na wspólnym strachu, a już najśmieszniejsze jest to że myślimy że w przeciągu nawet 30 lat zobaczymy zmiany...


komentarze (1) | dodaj komentarz

Blog

środa, 16 grudnia 2009 14:33
-----------------------------------------------------------

e8c6038d693c9e98e18cafdfea37d9c4
-----------------------------------------------------------

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kłótnia i efekty

wtorek, 15 grudnia 2009 11:56















Zły początek dnia, nie da się inaczej tej sytuacji określić, JEJ telefon (kobiety którą kocham a zarazem uczę życia) i drobna - malutka informacja (ważna) rozwścieczyła mnie strasznie. Nie lubię siebie w takich chwilach, nie lubię się kłócić ale już od dawna wiem że czasem w związku taka kłótnia jest konieczna, trochę dla oczyszczenia atmosfery a trochę po to by obie strony liczyły się ze sobą, ma to charakter psychologiczny więc nie ma tu mowy o kompromisach bo liczy się wrażenie a nie słowa.


Prosiłem ją by coś zrobiła od kilku dni, żeby dowiedziała się paru rzeczy, które są jej potrzebne ale wolała po prostu przesuwać ten moment, tak jakby przesunięcie w czasie odwlekało to co ewentualnie może przynieść zasięgnięta informacja, złe lub dobre, kto to wie. Nakrzyczałem na nią, źle mi z tym, powód był, wiem ale mimo to boli mnie takie moje zachowanie. Chciałem żeby umiała działać, zajmować się własnymi sprawami bo taka jest prawda że jeśli się siedzi i nic nie robi odnośnie swoich spraw to nic się nie osiągnie bo w naszym kraju trzeba walczyć o wszystko, przypominać i jeszcze raz walczyć.


DRUGIE STARCIE - niestety zadzwoniła do mnie ponownie, zrobiła część tego o co ją prosiłem po naszej pierwszej kłótni, na chwile byłem zadowolony i znów straciłem kontrolę nad nerwami, bo próbowałem jej wytłumaczyć urzędową kwestie bardzo istotną i ona nie umiała mnie zrozumieć, więc zacząłem się wściekać... mam dziś naprawdę fatalny dzień, zazwyczaj taki nie jestem a jednak dziś nie umiem panować nad emocjami.

Kłótnia - wstyd, wyzwałem ją, przeklinałem, wstyd... trudno mi nawet to napisać a co dopiero o tym pomyśleć, ale wyszło z tego coś dobrego, postawiła mi się, broniła, aż w końcu przyznałem jej rację, bo miała rację krytykując moje zachowanie w kłótni, potem jej jeszcze raz na spokojnie wytłumaczyłem wszystko i nareszcie zrozumiała a my się pogodziliśmy...

Efekt, seks, powiedziała że cieknie kiedy jestem taki stanowczy... i jak tu życie rozumieć ?


komentarze (1) | dodaj komentarz

A MI KOMERCJA W ŚWIĘTACH NIE PRZESZKADZA

poniedziałek, 14 grudnia 2009 11:18

Idą święta a mi nie przeszkadza KOMERCJA ! Tak, uwielbiam święta, cenie je za ten duch wspólnoty, za rodzinność, za tradycje, za... wiele za ! ale nie przyłącze się do grupy wiecznych malkontentów, tych co to krytykują ten okres przez to że wystawy od początku grudnia wyglądają jak w środku świąt.

Nie będę narzekał na to że rodziny spędzają czas na zakupach w marketach, no i że zamiast o prawdziwym wymiarze tych świąt myślą wyłącznie o tym na czym postawić karpia, jakie serwetki kupić, ile nowych fascynujących dodatków kulinarnych pojawi się na stole, i jakie ozdoby choinkowe będą nas zachwycać przez cały ten okres.

A niech sobie myślą nad tym, kto ma w sercu ducha świąt to żadna komercja mu w celebrowaniu tych chwil nie przeszkodzi a już na pewno nie tandeta, którą się otaczamy, ma być miło i ładnie i już !

A jak ktoś uważa że nie, że to psuje charakter świat i kiedyś inaczej było to proszę bardzo, niech zacznie przeżywać święta tak jak Józef i Maria, na dworze, pod palmami ale wiadomo noce zimne blisko pustyni, ubrany w materiał dość chłodny, z odkrytymi nogami a na nich plecionymi skórzanymi sandałami, bez choinki i bez 12 potraw bo oni ich nie mieli, z zapachem gnoju bo byli w stajni, to nie będzie wtedy komercji i zwyczajów, które my w Europie sobie na święta wymyśliliśmy.

Ciekaw jestem czy w tych warunkach lepiej będzie mu się myślało co oznaczają te dni ? Tak jak pisze, kto ma poczucie prawdziwej wartości tych chwil i naprawdę duchowo przeżywa święta temu i choinka i bieganina po galeriach handlowych nie zaszkodzi, ten natomiast kto nie umie rozumieć świąt temu wszystko przeszkodzi we właściwym przeżywaniu... złej baletnicy nawet rąbek u spódnicy przeszkadza... zna ktoś takie powiedzenie ? Nie traktujmy komercji jako wymówki na swoją ignorancje. TYLE ! albo AŻ tyle.


komentarze (0) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 367 622