Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 511 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3367641
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7374

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

CZY POLSCE GROZI FASZYZM?

wtorek, 27 listopada 2012 3:17

 

 

Prawie doszło do zamachu, jakaś ideologia sprawiła, że zwykły człowiek okazał się szaleńcem. Rozsądek poszedł w odstawkę, a za urojenia, cenę złożoną z życia miały ponieść niewinne osoby. Ta sytuacja sprawia, że zastanawiam się nad tym jak bardzo dyskurs polityczno ideologiczny potrafi wpłynąć na realne postrzeganie rzeczywistości i wpuszczanie do naszych głów chorych poglądów.

 

Politycy Ruchu Palikota i SLD znaleźli sobie ostatnio nowe, bardzo nośne hasło „WALKA Z FASZYZMEM”. Wiemy, czym był faszyzm, jak wiele złego wyrządził i ile mógłby jeszcze tego zła przynieść światu gdyby nie został powstrzymany. Z historii warto wyciągać lekcję i zwrócić uwagę, że w dzisiejszym świecie, powiedzmy sobie wprost, nie ma kraju gdzie jakiś minimalny ułamek procenta ludzi nie miałby tak skrajnych poglądów. Od Lizbony po Moskwę w Europie znajdziemy takie ruchy i organizacje, które mienią się patriotycznymi, a są faszyzującymi, nacjonalistycznymi grupami szukającymi zwykłej „zadymy”.

 

Na radykalizm i wszelkie odmiany ekstremizmu należy uważać, śledzić, ale wiedzieć także, że w śladowych ilościach występują one wszędzie i dopóki nie znajdują posłuchu u większości społeczeństwa, to nie stanowią istotnego problemu.

 

Po burdach z okazji Święta Niepodległości zrobiło się głośno… nagle politycy dostrzegli coś, co przecież od dwudziestu lat gdzieś tam na uboczu polityki i normalnego życia funkcjonowało. Politycy, którym brak obecnie pomysłu na Polskę, uznali, że wykorzystają starą dobrą metodę STRACHU. Wiadomo wszak, że każde społeczeństwo pod wpływem jakiegoś niebezpieczeństwa jednoczy się wokół tych, którzy oferują wyjście ze złej sytuacji. Ruch Palikota i SLD bardzo potrzebują uwagi opinii publicznej, a faszyzm stał się tu pretekstem do postawienia się w roli bojownika o dobro…

 

Uchwycony ostatnio terrorysta, lekko pokrzyżował im plany skupiając na sobie uwagę, ale czyż nie jest on też dowodem jak niebezpieczne i tragiczne w skutkach są konflikty społeczne podsycane przez partie polityczne?

 

Cynizm takiego zachowania mnie nie zaskakuje, polityka to polityka, ale jedna rzecz mnie przeraża. Trzeba wiedzieć, z czym się igra. Jeśli ktoś na czołowe serwisy informacyjne i najpoczytniejsze gazety wyciąga dyskusje o faszyzmie w Polsce, o organizacjach odwołujących się jeśli nawet nie wprost to do tej zbrodniczej ideologii. Należy mieć świadomość, że prezentujemy a wręcz podsuwamy rozgłos tymże nielicznym skrajnym grupkom, zapewniając im darmową reklamę! Wyciąga się trupa z szafy… I ja się boję, czy aby takie działanie nie sprawi, że ten trup ożyje i zacznie rozkwitać dzięki rozgłosowi, jaki politycy w poszukiwaniu tematów zastępczych organizują wokół tej sprawy. Aborcja, In vitro, już ostatnio gościły w mediach, przejadły się, czas na coś nowego, czas na faszyzm?

 

Czy takimi tematami od teraz politycy na zmianę będą się zajmować, zamiast realnymi problemami kraju? Chyba już wolę dyskusję o aborcji niż o faszyzmie, ona przynajmniej nie grozi wskrzeszeniem jednej z najbardziej niebezpiecznych ideologii, jaką człowiek zdołał stworzyć. Wolałbym uniknąć myśli, iż gdzieś w kraju jest więcej takich osób, co to z trotylem szykują się na sejm albo inny obiekt pełen ludzi, a od polityków oczekuję by w normalne kłótnie partyjne nie mieszali nadzwyczajnych emocji i nie tworzyli barier, które później ciężko przeskoczyć. 

 

Ciekawe czy nasi wybrańcy opamiętają się na czas… Ilu szaleńców potrzeba? ile nieudanych prób? a może jedna udana? Nauczony doświadczeniem wątpię w polityczny rozsądek!

 

 

 

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (23) | dodaj komentarz

POLITYK BEZ ŻONY TRACI NA ZAUFANIU

czwartek, 08 listopada 2012 12:37

 

 

Nikt już chyba nie ma złudzeń, że w całym demokratycznym świecie podczas wyborów wszelkiego typu nie chodzi o realne argumenty polityków, nawet jeśli padają. Dla opinii publicznej liczy się bardziej jak konkretny kandydat wypadł na spotkaniu z wyborcami, czy w debacie był spokojny i pewny siebie lub też, w jaki sposób przemówił do szerszego grona wyborców.

 

Właśnie dlatego, każde wybory to bardziej medialny spektakl niż wyścig na programy, propozycje i rozwiązania problemów. Polityk musi dbać o to jak postrzegają go wyborcy nie tylko merytorycznie, ale i życiowo. Żona (niestety rzadziej mąż) jako tło dla kandydata stanowi ważną podporę – medialną. Ociepla wizerunek, pozwala przeciętnemu wyborcy spojrzeć na gościa w garniturze wmawiającego iż zbawi kraj, jak na faceta z sąsiedztwa, z rodziną, dziećmi, tymi samymi problemami. W polityce kwestia identyfikacji wyborcy z wybieranym jest bardzo ważna, czasem najważniejsza.

 

Kawaler w polityce zazwyczaj niewiele zdziała. Wyborcy od razu pomyślą… a dlaczego on nie ma rodziny? żadna go nie chciała? może prowadzi rozwiązły tryb życia i unika ustatkowania się? Do tego dojdą argumenty kwestionujące jego życiowe doświadczenia „co on może wiedzieć o trudnościach, jakie napotyka człowiek każdego dnia?” lub „czy sprawy dotyczące rodziny, dzieci, edukacji, będą mu bliskie czy kompletnie pozostawi je na uboczu… skoro osobiście go nie dotyczą?”. 

 

Opinia publiczna, politykom, którzy nie są w związku małżeńskim zwyczajnie nie ufa! Oczywiście są wyjątki… nieliczne.

 

Przyznaję, jestem bardzo zdziwiony, że w Polsce, gdzie o wartościach rodzinnych mówi każdy, żony polityków są mało eksponowane. Nie wiem czy to kwestia naszej kultury, zwyczaju politycznego, wciąż przecież bardzo młodego w stosunku do dojrzałych demokracji. A może tu chodzi o rzecz prozaiczną, zwykłe nie zwrócenie uwagi na potencjał, jaki tkwi we wrzuceniu małżonki do politycznego bigosu? Fakt, że wejście rodziny do polityki to broń obusieczna, źle poprowadzone może zrujnować, dobrze wykorzystane wynieść na wysokie stanowisko.

 

 

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (23) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 367 641