Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 885 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3372687
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7384

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

JAK BARDZO ZMIENIA SIĘ NASZE SPOJRZENIE NA MIŁOŚĆ

sobota, 19 listopada 2011 12:12

 

Nie zadam pytania, czym jest miłość, choć pewnie powinno się ono tu znaleźć, nie ma jednak sensu zadawać pytań, na które odpowiedzi nie ma nikt, a próbujących na to pytanie odpowiedzieć było wielu, można powiedzieć, że każdy z nas w pewnym momencie swojego życia zaczyna sobie zadawać pytanie, czym jest miłość?

 

Nie chodzi tu oczywiście o pierwsze zetknięcie z tym uczuciem, zazwyczaj jest ono bardzo nieśmiałe i mało świadome. Młody człowiek, wchodzi w życie z pewną wizją miłości, pierwsze związki, jeszcze niewinne, bez prawdziwych zobowiązań i odkrywania seksualnej formy wyrażania uczuć, tworzą ten pełen iluzji szkielet, i go podtrzymują, tak długo jak jest to możliwe, a jest on konstruowany w oparciu o różne źródła, nie zawsze właściwe. Problem polega właśnie na tym, że jest to obraz pełen fikcji, przedstawia spłaszczoną i zbyt ogólnie ukazaną zewnętrzną warstwę uczucia, będącego przecież bardzo skomplikowaną częścią życia każdego człowieka.

 

I tu nadchodzi katastrofalne zderzenie wyobrażenia o pięknym uczuciu, jakim jest miłość z twardą rzeczywistością, pełną różnych odcieni wszystkich kolorów życia, z całkiem dużą dawką odcieni szarości, na którą nikt nigdy nie przygotowuje młodych ludzi. Osoby mające już na swoim karu sporo doświadczeń w kontaktach damsko męskich wiedzą jak bardzo zmienia się nasze spojrzenie na miłość… i jak boli rozczarowanie, gdy wymarzone uczucie, związek, odbiegają od dziecięcych wizji, wiary w długie i szczęśliwe życie przy boku jednej, jedynej prawdziwej miłości.

 

Wiele lat temu dla mnie osobiście przykrym odkryciem było, zrozumienie, że miłość potrafi być przereklamowana, mocno ranić, gdy byłem bardzo młodym człowiekiem, wiedziałem przecież, że miłość może skrzywdzić, nie wiedziałem tylko jak mocno. Nie wierzyłem, że dwie osoby, które przez jakiś czas były dla siebie tak bliskie, najważniejsze na świecie, potrafią odwrócić się i udać, że to, co było to tylko jakiś okres w ich życiu, parę kartek z kalendarza, wzmianka, wpis w dzienniku ich życia, nie za duży, no i niezbyt kolorowy, tylko taki zwykły, to, co miało być czymś wielkim mogło jednak skończyć jak drobne, krótkie, wspomnienie, nie wiele warte.

 

Następnym równie wielkim rozczarowaniem było zrozumienie, na czym polega budowanie relacji, między dwojgiem kochających się ludzi, tego w wierszach o miłości nie piszą, a szkoda, że o swój interes, swoje granice, w związku trzeba dbać, walczyć i je ustalać, dla dobra siebie i partnera. Jakby to nie brzmiało, walka o siebie może pomóc w tworzeniu czegoś wspólnie, egoizm zaprzężony w imię wspólnego dobra. Niby pozytywne, ale jakże odziera z romantycznej powłoki miłość, gorzkie dla osób wierzących, że gdy się kogoś kocha to interes własny, granice, wszystko to jest mało istotne, bo przecież miłość jest piękna, może być wieczna, ale niestety z doświadczeniem przychodzą i wspomnienia z życia, gdzie miłość zwykła okazywać się tylko drobnym etapem, a swoją siłę zmieniała w bolesny cios.

 

Taka nauka, nie jest miła, ale każdy ją w tym lub innym stopniu przechodzi, aż dochodzi do pewnego miejsca, z którego obserwuje ludzi młodszych, bez bagażu doświadczeń, będących na wstępie do dorosłego życia, związków, uczuć, jeszcze naiwnych i mimo niby posiadanej wiedzy o tym jak miłość może wyglądać w życiu, tak naprawdę bezbronnych i nieprzygotowanych na stawienie czoła rzeczywistości. I gdy już, ta stłuczka nastąpi, wyobrażenie kontra twardy mur prawdy, ważne jest by samemu albo z pomocą kogoś zrozumieć, że mimo czarnych barw, upadków i świeżo nabytej wiedzy o prawdziwym wyglądzie miłości warto w nią inwestować swoje siły, myśli, starania, bo gdy się już trafi, ułoży, to potrafi nadać sens życiu, a marzenia, ściągając z wyobraźni wprowadzać w rzeczywistość… bo warto… warto kochać, warto być kochanym…  

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (16) | dodaj komentarz

DEMONSTRACJA NA ULICACH WARSZAWY – NIE MA TO JAK GODNIE OBCHODZIĆ TAKI DZIEŃ

sobota, 12 listopada 2011 5:11

 

A więc stało się, 11 listopada nasza piękna stolica nie pierwszy raz w swej historii przyjęła demonstrację, która w tak pokojowy sposób pokazała, że do wolności trzeba dorosnąć, egzamin oblany. Z całą pewnością wiele będzie teraz o tym szumu, rozprawiania, kto i w czym zawinił, a ja mam tylko kilka pytań odnośnie tych wydarzeń…

 

1. Prawdopodobnie bardzo szybko zostanie zmienione prawo dające możliwość władzom lokalnym na odmówienie organizowania demonstracji w przypadku podejrzenia, że może się ona zakończyć tak jak… Czy to, aby na pewno dobre rozwiązanie?

 

Pozornie tak, odpowie większość… tylko w tworzeniu prawa często zapomina się o tym, że może ono służyć nie tylko w tym celu, w jakim zostało stworzone. Przykładowo jakiś prezydent miasta będzie mógł odmówić wydania zgody demonstracji ludzi popierających jego przeciwników politycznych z racji faktu, że przecież takie zgromadzenie może wcale nie być pokojowym wyrażaniem opinii i w obawie przed rozróbami tak na wszelki wypadek, wręcz profilaktycznie zakazuje się… Warto wspomnieć, że teraz politycy będą się prześcigać w zgłaszaniu projektów, pomysłów, jak to sobie poradzić z takim problemem, szkoda że taka atmosfera nigdy nie sprzyja tworzeniu dobrego prawa, zmiany muszą nastąpić, nie mam wątpliwości ale chyba bardziej przemyślane…

 

2. Czy ktoś wierzy, że ci biedni demonstranci, maszerowali sobie spokojnie, śpiewali patriotyczne piosenki i uśmiechali się do ludzi, podczas gdy policja ziejąc nienawiścią rzuciła się na spokojną demonstrację i zaczęła pałować wszystko, co się rusza… czy ktoś w to wierzy?

 

No jasne, no, bo przecież, po co była tam policja, jak oni śmieli stać tam i przeszkadzać, pilnować, gdyby ich tam nie było to byłoby spokojnie… takie teksty padną! Winna jest przecież policja, winne jest państwo… oni tylko chcieli wyrazić swoje poglądy… A jeszcze pojawi się masa wiadomości jak to policjant za mocno uderzył Pana w kapturze demolującego ulicę… Oburzające! no jak tak można?! Przypomina mi to protesty przeciw USA, że oni wobec tych biednych terrorystów tortury stosują, szkoda, że ci sami ludzie nie idą w protestach przeciwko tym, co to tortury stosują nie wobec terrorystów, ale zwykłych obywateli swoich państw, a takich krajów jest sporo… (Iran, Syria itp. ale nie… przecież modne jest mówienie, że to USA jest takie złe…).

 

3. Ciekawe, kto pokryje koszty usuwania zniszczeń, spowodowanych przez te walki uliczne?

 

Pewnie państwo, a ja bym tym, których monitoring uchwycił jak demolują ulice, tak z automatu w trybie specjalnym na głowę 100 tys. kary, żeby sobie parę lat spłacali, gwarantuje, że następnym razem taki ktoś dwa razy zastanowiłby się zanim kopnąłby kosz na śmieci, że o innym wandalizmie nie wspomnę. Jak w Anglii, na stadionach, dali ogromne kary, z automatu przyznawane za przykładowo wbiegnięcie na boisko pseudokibica, no i się skończyło, bo karę wynoszącą około jednej pensji każdy zapłaci, ale taką bliską kilkudziesięciu pensji, to już nie tak łatwo, to się odczuje, więc chętny do burdy rezygnuje zanim zacznie… Czemu nie dla demonstrantów niszczących mienie publiczne takiego czegoś nie wprowadzić?

 

4. Czy po takich zajściach w przyszłym roku będzie spokojnie 11 listopada?

 

Mam dziwne przeczucie, że ci, którym zależy na zadymach, dostali sygnał, warto w tak symboliczny sposób obchodzić każde następne święto niepodległości, bo przecież chodzi o rozgłos i wielką… no a święto państwowe gwarantuje, że na ulicach będzie więcej policji niż zawsze, czyli idealnie do protestowania i wywołania zadymy, ciekawe, jakiej stacji TV w przyszłym roku spłonie samochód?

 

Demonstrowanie poglądów, możliwość protestowania, wolność, to podstawa, która od głupoty jednak wolna nie jest i warto o tym pamiętać…

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (8) | dodaj komentarz

KOCHAM POLSKĘ

piątek, 11 listopada 2011 13:36

 

Kocham Polskę, za co? nie za to, jaka jest i nie za to, jaka może być...



komentarze (4) | dodaj komentarz

MAGIA CYTATÓW - KILKA MYŚLI

niedziela, 06 listopada 2011 13:36

 

Jednym z moich ulubionych cytatów, są słowa niejakiego E. Renana, francuskiego filozofa, która w jak piękny i konkretny sposób wyraził tak głęboką myśl…


"Ludzka głupota jest jedyną rzeczą oddającą ideę nieskończoności."

I jak tu się nie zgodzić?

 

Fryderyk Nietzsche pisał…



"A gdyby ktoś dla swej nauki przeszedł przez ogień – czegóż to dowodzi? Zaprawdę, więcej to waży, gdy własna nauka rodzi się z własnego żaru."

 

Czyli większą wartość ma nauka, wiedza, pomysły, wszystko to, co tworzy ludzki umysł, gdy rodzi się nie tyle z chęci poświecenia się dla samego zdobycia cudzej wiedzy, ale stworzenia własnej, kreatywnie, z własnego żaru, własna nauka… coś z niczego… może za dużo powiedziane, ale ludzie zawsze dzielili się na tych tworzących i tych tylko uczących się o dokonaniach innych.

 

Jedni swoje myśli i pomysły przekładali w czyny a drudzy uznając je już za osiągnięcie kształcili się w oparciu o nie, ale niestety często nie wnosili nic nowego, ten, kto z wiedzy znanej stworzy własną, wykorzysta ją, ten jest więcej wart niż ktoś, kto tylko pokona trudności by zdobyć już wiedzę stworzoną… ja się z tym zgadzam.

 


"Kogóż najbardziej nienawidzę wśród dzisiejszej hołoty? Socjalistycznej hołoty, apostołów - czandalów, którzy podkopują instynkt, ochotę, uczucie zadowolenia robotnika ze swego małego istnienia – którzy zawistnym go czynią, którzy zemsty go uczą... Krzywda nie leży nigdy w nierówności praw, leży w roszczeniu sobie „równych” praw."

 


Mocne i prawdziwe słowa, niby tyczą się socjalizmu ale przecież wypisz wymaluj to także dzisiejsze zachodnie społeczeństwa, które w obliczu kryzysu i to nie sami chciwi bankierzy, ale całe społeczeństwa, spowodowali ten kryzys żyjąc na kredyt a teraz protestują... A dodatkowo nie tylko zachodnie kraje mają podobny problem... Nierówność praw, leży w roszczeniu sobie "różnych" praw... istota człowieczeństwa?

 

Człowiek wobec siebie samego złym jest sędzią, trudno jest powiedzieć sobie że się na coś nie zasługuje, trudno sobie jakiegoś prawa odmówić, trudno powiedzieć że ja jestem biedny a chcę być bogaty, trudno zrozumieć że ktoś musi być biedny a ktoś bogaty no i siebie postawić gdzieś w tym równaniu. To nie jest niesprawiedliwość, nierówność, to problem tkwi w roszczeniu sobie praw do posiadania czegoś na co zasługujemy bądź nie, ale tego nie mamy, brak zgody na stan obecny nas samych, to budzi niezadowolenie… Człowiek żyjący biednie ale według siebie, jest szczęśliwszy od milionera żyjącego według nieustającej potrzeby pomnażania swojego dobra, krzywda leży w roszczeniu sobie prawa do czegoś… krzywda to niezadowolenie z tego co się ma, czasem mało daje szczęście ale jeśli ktoś nigdy nie umie być szczęśliwy na podstawie tego co ma zawsze będzie miał poczucie krzywdy, niezadowolenia…

 

To tak naprawdę jest istotą człowieczeństwa, bo człowiek zawsze chcąc więcej niż ma dążył do odkryć, zmian, rewolucji, wojny i pokoju, sztuki i rozwoju, zawsze chcąc więcej…



A mi się zwyczajnie wydaje że człowiek w naturę ma wpisane niezadowolenie z siebie i z tego co ma, nie jest to w żaden sposób przejawem egoizmu ale chyba największym motorem napędowym zmian, napędzającym złość, zazdrość, nienawiść, wszystko to co w złym czynie i myśli sprawiało że człowiek zmieniał się i rozwijał, a ze złego i dobro przecież powstawało i tak będzie do końca świata w moim odczuciu.

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (11) | dodaj komentarz

SZCZYPTA HIPOKRYZJI EUROPY

piątek, 04 listopada 2011 17:19

 

Europa przeżywa kryzys gospodarczy (na własne życzenie, bo tolerowała życie na kredyt), ogólnie światowa gospodarka nie ma się najlepiej, i gdy nagle zaczynają się bardzo poważne problemy i trzeba wykładać miliardy euro na ratowanie Grecji, cała Unia Europejska zapomina o jej podstawowych wartościach w imię interesów… nie jestem naiwny, wiem, że to normalne w polityce, nie ma miejsca na sentymenty, ale szczerze aż śmiesznie to wygląda…

 

Ach, tak nawiasem mówiąc, jeśli ktoś ma wątpliwości, Grecja jest ratowana tylko, dlatego że od niej zależy los euro, gdyby Grecja euro nie miała nikt by nie kiwnął palcem by jej pomóc, to jeden bardzo poważny argument żebyśmy się w strefie euro znaleźli, raz zyskamy a raz na tym stracimy, ale gdyby coś… to innym będzie chciało się nas ratować. A nic tak nie pomaga w ratowaniu kogoś jak obawa o siebie…

 


 

 

Wracając jednak do zjednoczonej EUROPY, budowanej na wartościach solidarności, przyjaźni, współpracy, tolerancji, praw człowieka i demokracji. Europa się boi, choć jest ekonomicznym gigantem, to gigant jest zadłużony, przyzwyczajony do dobrobytu, dużych socjalnych wydatków nie zawsze usprawiedliwionych, nastawiony na konsumpcję nie na produkcję, przez co słaby swoją siłą. Wschodzące gospodarcze tygrysu takie jak choćby Chiny, marzące o roli supermocarstwa, którą osiągną, to pewne, wiedzą jak grać z zachodem, ileż satysfakcji Chińska Republika Ludowa miała, gdy Unia Europejska zawsze pouczająca ich jak żyć, przyszła prosić o datek, pomoc, och…

 

 

  

 

Jakim wielkim upokorzeniem jest dla szefów państwa starej unii szukanie pomocy tam gdzie totalitaryzm rządki a o prawach człowieka nie ma mowy, ale polityka jest polityką, dla miłujących prawa człowieka Francji, Niemiec i wielu innych (którzy o dziwo USA strasznie nie lubią ale Chiny to co innego…) wyciągnąć dłonie po Chińskie pieniądze nie kłóci się z sumieniem, a to że wypracowały je miliony ludzi żyjących i pracujących poniżej… co tu dużo mówić, wręcz niewolniczo, dzieci, dorośli, bardzo często pracujący praktycznie za marne ochłapy jedzenia po 20 godzin na dobę, w kraju gdzie sprzeciw wobec władzy oznacza w lepszej wersji więzienie w gorszej kule w łeb, tam UE szuka pomocy, pieniędzy, bo pieniądze nie śmierdzą zwłaszcza gdy są bardzo potrzebne…

 

I tak mamy pokaz szczytu hipokryzji. Jeszcze tylko dodam że jakoś manifestacji antyglobalistów, anarchistów itp. nie widzę, żeby protestowali przeciw braniu pieniędzy od Chin, ale jak USA coś robi na świecie to wtedy im nie pasuje, no tak, szczypta hipokryzji w ostatnich tygodniach zaczyna rosnąć do rozmiarów góry, oby ta góra nie zwaliła się nam kiedyś na głowę. A do tego czasu, życie toczy się dalej…

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (8) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 372 687