Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 511 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O mnie

Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 3367597
Wpisy
  • liczba: 225
  • komentarze: 7374

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

monitoring pozycji

OBIEKTYWNY DZIENNIKARZ

środa, 26 października 2011 11:23

 

 

Wszyscy o nim mówią, wszyscy go szukają, nikt go tak naprawdę nie widział, czy istniej całkowicie bezstronny, obiektywny dziennikarz? czy ktoś takiego zna? bo ja nie! ale może o czymś nie wiem.

 

Drażni mnie pojawiający się, co jakiś czas krzyk różnych ludzi narzekających, że ten albo tamten dziennikarz nie jest obiektywny, tragedia! zetknęli się z dziennikarzem, który myślał po swojemu i zazwyczaj niezgodnie z przekonaniami tego narzekającego… no cóż, a gdyby tych szukających obiektywizmu zapytać, czy znają kogoś obiektywnego? Pewnie byłby problem, dla jednego obiektywnym będzie Lis a dla drugiego, Wildstein, ale dla mnie ani jeden z nich nie jest obiektywny, bo według mnie obiektywne dziennikarstwo nie istnieje! No wystarczy na chłopski rozum pomyśleć, że każdy człowiek ma swój sposób patrzenia na różne rzeczy, na te same rzeczy! więc i pogląd, sposób opisu, wyciąganie wniosków itp. wszystko to jest tak naprawdę subiektywne!

 

Oczywiście, że istnieje dziennikarstwo informacyjne, gdzie dziennikarz przekazuje informację bez osobistego komentarza, tyle, to jest obiektywizm, choć i w podawaniu faktów można przemycić swój subiektywizm, ale to już inna bajka.  

 

Warto się zastanowić czy my szukamy obiektywnej prawdy w życiu czy raczej tej bardziej nam odpowiadającej, i nie chodzi tu tylko o politykę.

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (6) | dodaj komentarz

INSTRUKCJA OBSŁUGI FACETA - NAJCZĘSTSZY BŁĄD

czwartek, 20 października 2011 12:57

 

 

Kobiety mają w zwyczaju narzekać na mężczyzn, na problemy z komunikacją między nimi w związku (feministki powiedzą, że to facet jest wszystkiemu winny, no jasne… tyle, że wina zazwyczaj jest obustronna). Pora spojrzeć prawdzie w oczy, dlaczego tak narzekacie? a to dlatego że kobiety zwyczajnie zapominają - facet to nie jest ich koleżanka! i nie druga kobieta, do mężczyzny mówi się tak żeby to zrozumiał. Przecież to takie oczywiste, skoro sposób myślenia i patrzenia na świat jest różny dla każdej płci to i różne musi być podejście. Chcesz dotrzeć do mężczyzny, mów do niego tak jak do faceta a nie twojej koleżanki! Proste!

 

Najczęściej popełniany błąd, kobieta wymaga od mężczyzny, przykładowo:

 

– Zrób coś z tym zlewem w końcu, a potem idź na zakupy i przy okazji wyrzuć śmieci.

 

Jest to oczekiwanie, wymaganie, kobieta odbierze takie słowa kierując je do faceta, że to przecież naturalne, uzupełniają się, on musi odgrywać jakąś rolę we wspólnym gospodarstwie domowym, przecież muszą na sobie polegać, on musi jej pomóc, no… teoretycznie wszystko w porządku, ale praktycznie kobieta często natknie się na sprzeciw ze strony mężczyzny, a od tego krótka droga do buntu i kłótni.

 

Czy takie męskie zachowanie, unikanie obowiązków, wynika z lenistwa? w jakimś procencie tak, ale przyczyna jest inna. Wbudowane w nasze geny jest bycie łowcami, zdobywcami, jakaś biologiczna rola ochrony płci słabszej… a nie uleganie żądaniom, nawet uzasadnionym. Drogie kobiety, zrozumcie, facet nie lubi czuć, że coś musi, facet chce czuć, że jest potrzebny, że jest kimś, kogo ta kobieta potrzebuje a nie rozkazuje czy też zmusza. Wykorzystajcie to! Mężczyzna naprawdę potrafi być uległy, ale jak każde dzikie zwierze (hehe) musi być właściwie prowadzony.

 

Zupełnie inna reakcja mężczyzny na oczekiwanie kobiety będzie, gdy w odpowiedni sposób je przedstawi uderzając w te miejsca czułe dla każdego faceta. Przykład tej samej prośby, ale z całą pewnością skuteczniejszy.

 

– Kochanie, nie mogę sobie dać rady z tym zlewem, bardzo cię proszę pomóż mi, tobie to szybko i łatwo przyjdzie. A jeśli jeszcze możesz zrób zakupy, ja nie dam rady dziś ze wszystkim sobie poradzić a wiesz że na obiad chciałam zrobić twoje ulubione danie, ach i jeszcze wyrzuć śmieci po drodze, strasznie dużo się ich zebrało, ciężkie są.

 

Śmiesznie brzmi? droga kobieto, czujesz, że jeśli takie zdanie wypowiesz do swojego faceta będzie ono brzmiało poniżająco dla ciebie, bo ty się prosisz a on powinien sam wiedzieć, że ma pomagać, no cóż, można kijem próbować zawrócić rzekę, ale czy się uda? Zresztą ty oczekujesz od mężczyzny, że zrozumie twoje zachowania, twoje humory, twoje patrzenie na wszystko, wykaż się więc zrozumieniem wobec niego, w takiej prośbie nic cię nie upokarza, wręcz przeciwnie, szybciej otrzymasz wyrazy czułości z jego strony, a problem zostanie szybko załatwiony… A to, że czasem podkoloryzujesz, jaka to z ciebie sierotka Marysia to przecież jest też troszkę w naturze kobiety, że lubi poczuć bezpieczeństwo ze strony partnera, opiekę, to świetny sposób na to, no i oczywiście dobrze zmotywowany facet wynagrodzi to w codzienności podejściem do ciebie, pracy, wszystkiego. Mężczyzna prędzej przytuli i pomoże sierotce Marysi niż nauczycielce, która będzie nad nim stała i mówiła zrób to i to, gwarantuje. Taka prawda.

 

Jeszcze drobna analiza zdania, które na faceta podziała mobilizująco. Warto zwrócić uwagę, na czym takie słowa grają…

 

Kochanie, nie mogę sobie dać rady z tym zlewem, bardzo cię proszę pomóż mi, tobie to szybko i łatwo przyjdzie – nie zrób coś ze zlewem, ale nie mogę sobie z nim dać radę, czyli ty potrzebujesz jego, pokazujesz, że nie chcesz się nim wyręczyć, ale to on musi ci przyjść z pomocą, a podkreślając i dodając jeszcze, że jemu to tak szybko i łatwo przyjdzie podbudowujesz jego męskie ego, poczuje się kimś ważnym, kimś, kto robi coś dobrze, na kogo by to nie podziałało?

 

Dalej…

 

A jeśli jeszcze możesz zrób zakupy, ja nie dam rady dziś ze wszystkim sobie poradzić a wiesz że na obiad chciałam zrobić twoje ulubione danie – dodane niby mimochodem, wskazuje, że zakupy to nic wielkiego, ale… jeśli jeszcze możesz, czyli jeśli po tym jak naprawi zlew jeszcze ON będzie mógł tobie pomóc to… ważne że mężczyzna poczuje dowolność, może ale nie musi, no ale czemu by czegoś nie zrobić skoro można i to jeszcze po ukazaniu że ty, jego kobieta chciałabyś to zrobić ale zwyczajnie z tym sobie nie poradzisz, ty taka biedna a on taki twardziel poradzi sobie, dostaje jeszcze obietnice nagrody, bo ty nie dla siebie chcesz te zakupy, dla niego, żeby jemu zrobić jego ulubione danie, jesteś taka dobra, no jak on może ci nie pomóc?

 

Jeszcze dalej…

 

…ach i jeszcze wyrzuć śmieci po drodze, strasznie dużo się ich zebrało, ciężkie są – nagle się przypomniało, że skoro idzie na zakupy to może wykonać zamiast jednej czynności dwie, mężczyźni lubią osiągać cele, a im więcej osiągną tym lepiej się czują, wykorzystaj to, ratuje cię z zakupami to i jak wierny rycerz swojej damy uratuje przed tonami śmieci, po drodze… dajesz mu do zrozumienia, że wiele się nie wysili, wskazujesz też przyczynę i usprawiedliwienie, dlaczego tego ty nie zrobisz, przez co nie poczuje się wykorzystywany, strasznie dużo się ich zebrało, ciężkie są! no… znów okazja by pokazać z jego strony, jaki to twardziel z niego, za ciężkie dla ciebie, dla niego łatwizna, no to warto nastroszyć piórka i w łapę wór śmieci…

 

Efekt jasny, jedno dobrze sformułowane zdanie, a działa na tylu poziomach, on wszystko zrobi i jeszcze po wszystkim będzie się czuł jak bohater, od zlewu, śmieci i zakupów, ale bohater, podziękuj mu jeszcze, a co, jak grać to mistrzowsko, gdy już ze wszystkim się upora, powiedz…

 

- Bez ciebie kochanie nie dałabym sobie rady, dziękuje…

 

Ty kobieto popracujesz nad jego samopoczuciem a on będzie jadł ci z ręki, korzyść obustronna. A dla kobiet, które nie boją się przyznać, że ich seksapil to także broń, którą na nas stosujecie od wieków… Polecam po jego grzecznym zachowaniu seks, może się okazać, że następnego dnia będzie z niecierpliwością czekał aż poprosisz o wyrzucenie śmieci, zrobienie zakupów i naprawienie czegoś… w końcu każdy chciałby poczuć się bohaterem…

 

 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (11) | dodaj komentarz

KILKA POWODÓW – DLACZEGO NIE OPŁACA SIĘ URZĄDZAĆ WESELA

piątek, 14 października 2011 14:11

 

Ten tekst nie jest dla osób, które uważają, że dzień ich ślubu będzie najpiękniejszym dniem ich życia.

 

Dlaczego nie opłaca się urządzać wesela? oto kilka powodów…

 

- Za jeden dzień zabawy przyjdzie płacić nowożeńcom lub ich rodzinom przez kilka lat.

 

Pieniądze i jeszcze raz pieniądze, wesele kosztuje, z roku na rok więcej, trzeba zapłacić za salę, orkiestrę, tysiąc jeden rzeczy, które mają tworzyć przyjęcie weselne, problem w tym, że obecnie koszt wesela całkiem skromnie licząc to 30 tys. zł. Czy warto wydać tyle na jeden dzień z życia, jeśli kogoś na to nie stać?

 

- Ma to być najpiękniejszy dzień życia.

 

Nie będzie to żaden najpiękniejszy dzień, to będzie dzień pełen nerwów, bieganiny, stresu, będzie początkiem, ale czy najpiękniejszym dniem, szczerze wątpię, a wielu mających ten dzień za sobą z łatwością wskaże inne dni dużo piękniejsze choćby dzień narodzin dziecka też pełen stresu, ale na zupełnie innym poziomie…

 

- Będzie świetna zabawa.

 

Bzdura, kto się świetnie bawił na swoim weselu? ja nie znam, ale może to wina tego, że wszyscy się szybko rozwodzili, na weselu bawią się dobrze tylko ludzie, którzy na nie przychodzą i to jeszcze, jeśli sama impreza wypadnie nieźle, co jest sztuką.

 

- Jeśli nie urządzimy wesela ludzie będą gadać…

 

Ile by nie włożyć wysiłku w wesele nigdy wszystkich a zazwyczaj większości nie uszczęśliwicie, zawsze będą was obgadywać, bo coś tam nie wyszło, bo muzyka nie ta, bo sala za mała, bo może pięć dań było super, ale jedno gorsze będzie tematem plotek itp.

 

- Co powie rodzina?

 

A co powie po weselu? gwarantuje, liczba plotek, komentarzy nie będzie się znacznie różniła. Zresztą 80% ludzi na weselu ledwo znacie lub są rodziną, którą widzicie pierwszy raz od kilku lat, kim się tu przejmować.

 

- Trzeba jakoś uczcić dzień ślubu.

 

No za cenę wesela jest wiele możliwości by nowożeńcy uczcili ten dzień bawiąc się przy tym sto razy lepiej i nie licząc się z niczyim gadaniem, zresztą wesela robi się dla rodziny a nie dla zakochanych, taka prawda.

 

- Jak zareagują na to znajomi, kolega lub koleżanka miała takie wesele że…

 

…że do dziś za nie płaci, na miesiąc miodowy nie pojechała bo nie starczyło a ty i jej inne koleżanki też ją nieźle obgadałyście, czy nie tak? no to warto?

 

- Zostaje wspomnienie.

 

Trzy lata po tym dniu nie będziesz pamiętać tego pięknego pierwszego tańca tylko że wujek Józek pokłócił się po pijaku z wujkiem Stefciem a Zosia przyłapała Jacka na podrywaniu młodej druhny, teść pokłócił się z twoim ojcem o politykę a Ola była zazdrosna o Bartka, który przetańczył pół wesela z twoją siostrą, tyle wspomnień, warto?

 

- Zdjęcia z wesela?

 

Po co upamiętniać sztuczne uśmiechy sztucznie się lubiących ludzi?

 

- Tradycja…

 

Tradycja nakazuje też by z tym pierwszym razem zaczekać do nocy poślubnej, udało się?

 

Oto tylko kilka subiektywnych przyczyn dla których urządzanie wesela staje się poważnym błędem i to sporo kosztującym. Kochający się nowożeńcy powinni ten czas poświęcić sobie, dobrze się bawić, to na własnym weselu prawie nie jest możliwe, może zamiast dnia zabawy dwa tygodnie w jakimś egzotycznym kraju pełne relaksu i miłości, wyjdzie taniej a wspomnień pozytywnych zostanie tak wiele że przez lata będziecie wracać do tych chwil. Po co robić wesele dla rodziny, lepiej zrobić coś dla was, młoda para, to do nich ma należeć ten dzień, wystarczająco stresująca jest cała uroczystość kościelna, samo wesel to zbędny dodatek.

 

 

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (15) | dodaj komentarz

WINDA PEŁNA NIEZRĘCZNOŚCI

sobota, 08 października 2011 12:39

 

Ogólnie rzecz biorąc muszę stwierdzić, nie potrafimy jeździć windą, większość ludzi wchodzących do windy staje jak chce, bokiem, przodem, tyłem, zapomina, że inni dosiadają się na poszczególnych piętrach. Przejaw egoizmu czy brak myślenia? dla mnie i jedno i drugie.

 

Oczywiście przesuwają się, ale swojego ustawienia nie zmieniają, podczas gdy jadąc windą należy stawać na wprost drzwi, nie bokiem, nie tyłem, bo zajmuje się cenną powierzchnię ograniczając ją innym osobą, ale i nikt nie ma ochoty patrzeć nam prosto w twarz, czuć tą niezręczność przez te kilka sekund, wszyscy powinni patrzeć się na drzwi, taka jest niepisana kultura jazdy windą.

 

Podobnie z rozmowami, jeśli jedziemy z kimś i dyskutujemy to zmuszamy innych do słuchania naszych wywodów, na co wcale te osoby ochoty mieć nie muszą, na te kilka sekund przecież można przerwać rozmowę, to dosłownie chwila, ale nie, lepiej gadać w najlepsze żeby wszyscy wiedzieli, jakiego ktoś ma szefa i ile zapłacił za papier toaletowy.

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (14) | dodaj komentarz

CZY W KAMPANII WYBORCZEJ STRIPTIZ TO BŁĄD ?

czwartek, 06 października 2011 14:27

 

Jedna z kandydatek do parlamentu startująca z lubelskiej listy SLD nakręciła amatorski spot reklamujący jej osobę, na filmiku zaczyna się rozbierać, ale w momencie, gdy oczom spragnionych nagości widzów ma się ukazać jej ciało pokazuje się… czy to ważne? Nie w tym rzecz, w spocie nagości nie ma, ale jest mocna aluzja. Przyznam mnie ten typ reklamowania swojej osoby nie odpowiada, ale czy jest czymś niezwykłym? dziś seks, wszystko, co może się z nim kojarzyć sprzedaje wszystko, może się nam to nie podobać, ale takie są fakty a to my jesteśmy odbiorcami tych treści na każdym kroku.

 

 

Hipokryzją jest dla mnie za to wrzask, że tak nie wolno, że to dyskwalifikuje w oczach polityka, że to szopka a nie… no ja nie wiem, jak dla mnie sztuczny uśmiech szefa SLD i ciągniecie własnych dzieci na zakupy przyborów szkolnych zawiadamiając przy okazji wszystkie media i robiąc z rodzinnej chwili pokaz dla fotoreporterów a z wystraszonych dzieci kukły, przy których można zrobić sobie zdjęcie, to dla mnie jest bliższe szopki niż działania młodej kandydatki…

 

Zabawne podejście do spotu wyborczego bez tak naprawdę możliwości nakręcenia przez młodą dziewczynę czegoś przebijającego się do świadomości wyborców i profesjonalnego. Skojarzenia i aluzje są, ale to podstawa reklamy, a wybory, dawno przestało w nich chodzić o merytoryczną debatę, więc może to znak czasu? A może zwyczajnie jedne szopki są dla nas do strawienia a drugie krytykujemy, bo tak wypada, nawiązanie do striptizu w kampanii wyborczej, no jak tak można… lepiej przywalić komuś mówiąc, kim był jego dziadek, co? to jest zdecydowanie poważniejsze traktowanie polityki, bo mówione na serio a nie z przymrużeniem oka. A ja boję się tych, co takie rzeczy mówią dużo bardziej niż żartowanie ze striptizu.

 

 

Na poważne maile chętnie odpowiem:

mcw.bloog@wp.pl



komentarze (6) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  3 367 597