
Handel żywym towarem, określenie brzmi jakby się odnosiło do handlu kurczakami, świnkami itp. ale dotyczy współczesnej formy niewolnictwa, handlu ludźmi, bestialskiego wykorzystywania człowieka w celach zarobkowych. Proceder karalny ale ciągle obecny na ogromną skalę w europie jest symbolem cierpienia ludzi i bezradności aparatu ścigania różnych państw.
Ofiarami handlu żywym towarem padają głównie kobiety choć odnosi się on także do dzieci ale tego tematu teraz nie będę poruszał. Zazwyczaj jest prowadzony przez zorganizowane grupy przestępcze kuszące młode dziewczyny obiecującą i dobrze płatną pracą na zachodzie, w dobie otwartych granic takie oferty nie zwracają takiej uwagi jak kiedyś, uwagi pod tym względem że nie są niczym nadzwyczajnym, mniej je się sprawdza bo teraz przecież każdy wyjeżdża dorobić... A taka pewność bywa zgubna, łatwo się skusić i pomylić. Zwłaszcza że takim procederem zajmują się rodacy danej kobiety a nie obcokrajowcy, mają wzbudzić zaufanie, we wszystkim pomagają, na wschodzie to nawet wypełniają podania wizowe aby nie było błędów, podwożą pod konsulaty, kobieta myśli że przy takim zainteresowaniu musi być wszystko OK bo starania przecież oznaczają że dba się o człowieka, chwyt psychologiczny bardzo skuteczny. Młoda dziewczyna z Ukrainy, Rosji, często z Polski, myśli że to fajna okazja na zarobienie paru groszy przez wakacje, lub też na początek nowego dorosłego życia, wyrwania się z np. biednej wsi na wschodzie. A jest to wstęp do koszmaru.
Wyjazd zagraniczny, coś normalnego, jesteśmy w cywilizowanym świecie, w państwach mieniących się krajami prawa, prawa które czasem bywa ślepe. Niektórym dziewczyną ze wschodu europy wydaje się że w Unii takie okropne rzeczy nie mogą im się przydarzyć, że to jakiś margines, mylne wyobrażenia, naiwność, niewiedza i tragedia gotowa. Nie zwraca ich uwagi że na umówioną pracę wsiadają do busa wraz z kilkoma innymi dziewczynami, pewnie też dostały świetne oferty, kelnerka we Włoszech, pomoc starszym osobą czy też zajmowanie się dziećmi, najczęstsze typy nieprawdziwych ofert bo też najbardziej prawdopodobne.
Kobietom ze wschodu zaraz po przekroczeniu granicy UE na najbliższym parkingu niby dla bezpieczeństwa są odbierane paszporty, przewoźnicy są mili, mówią jak to jest niebezpiecznie dla nich, bo mogą zgubić taki ważny dokument z wizą i będą musiały wracać bez grosza przy duszy, no i przecież oni załatwili im pracę, więc pracodawca będzie potrzebował ich papierów to oni je przytrzymają. Dziewczyny często są zbyt młode by wyczuć fałsz, zbyt zastraszone całą podróżą, przejęte, przytłoczone wyzwaniem, wierzą... A jakby która miała jakieś wątpliwości to jest zabierana od grupy na bok, Pan grzecznie acz cynicznie mówi „to bierz swoje papiery i wracaj do siebie", często mówi też żeby zapłaciła mu za podróż bo przecież poniósł koszty. Efekt, oporna albo przestraszy się że musi wracać bez niczego do domu a dodatkowo odda pieniądze za niby transport to jej już prawie nic nie zostanie żeby wrócić, ma iść parędziesiąt kilometrów ? Boi się, widzi że inne czekają i jadą do pracy, taka okazja może się jej nie powtórzyć, więc większość pokornie oddaje papiery i już nie marudzi.
Zanim Polska weszła do UE to Polką po przekroczeniu granicy Niemiec odbierano paszporty dziś skoro paszport niepotrzebny odbiera się obywatelką UE dowody, no i każe podpisać umowę i weksel że niby w razie zerwania umowy będą musiały zapłacić jakąś astronomiczną sumę, każdy ze znajomością prawa wiedziałby że taka umowa może być podważona i nie ważna zresztą jest to tylko „pic" bo ani domniemany pracodawca i praca nie istnieją przecież a „ona" jest wieziona w innym celu w inne miejsce. Mimo to łatwo się nabrać, przestraszyć, ulegać, albo umowa i praca albo powrót do domu bez niczego.
Na miejscu już nikt nie jest miły, bar gdzie kobieta miała być kelnerką okazuje się nocnym klubem, a opieka nad dzieckiem staje się opieką nad klientami w agencji towarzyskiej itp. Od razu otrzeźwienie przychodzi ale jest za późno, papierów nie ma, kilku osiłków grozi że jak nie będzie posłuszna to zapakują ją w worek i w lesie zakopią a nikt jej nie będzie szukał, albo że podpisała umowę i pół życia będzie spłacać. Dodatkowo elementem podporządkowania jest masowy gwałt, to może złamać ducha prawie każdej kobiety, upodlona, wykorzystana staje się psychicznym wrakiem a taką osobą łatwo jest sterować. Groźbą, szantażem, przemocą, typy z pod ciemnej gwiazdy osiągają to co chcieli, kobieta jest zmuszona pracować jako prostytutka, 95% jej zysków jest odbierane, nie jest już człowiekiem, jest towarem.
Ktoś mógłby zapytać czemu jakiemuś klientowi się nie poskarży że wbrew woli jest przetrzymywana, przecież z takich usług korzystają osoby normalnie funkcjonujące w społeczeństwie, biznesmeni, prawnicy, urzędnicy itp. Bo ci którzy korzystają po pierwsze się boją a po drugie kto zaryzykuje zszarganie opinii, rozpad małżeństwa, podział majątku, wszystko to co może go spotkać gdy prawda wyjdzie na jaw, no i czy bandyci nie będą chcieli się zemścić na nim i jego dzieciach ? O nie, nikt nie zaryzykuje, woli udać że nic nie może zrobić.
Osoby które handlują żywym towarem nieźle na tym zarabiają, bezwzględność popłaca im, średnio od jednej dziewczyny kupiec płaci takiemu typowi za dostarczenie jej od 3 do 5 tysięcy euro, a ile takich kursów można mieć w miesiącu ? 2 ? 4 ? ile takich dziewczyn skusi się za jednym razem ? 5 ? 10 ? Tak, tacy kryminaliści wiedzą o co walczą, nie ma litości. W europie, gdzie prawa człowieka i praworządność jest na ustach każdego polityka takie rzeczy dzieją się codziennie, liczba i rozmiar tragedii jakie ze sobą niosą jest olbrzymia i rośnie, niewolnictwo XXI w. kwitnie, człowiek jako towar to nie starożytność to teraźniejszość.
Kliknij żeby przejrzeć :
Moje posty z czerwca
Moje posty z lipca
Na poważne maile chętnie odpowiem:
mcw.bloog@wp.pl

Wraz z kapitalizmem do Polski wkroczyły plastikowe pieniądze, małe kwadraciki wydawane przez banki, które miały ułatwić nam życie, uprzyjemnić wydawanie pieniędzy, no i ograniczyć liczbę wizyt w placówkach banków.
Zapatrzyliśmy się na nowy element naszej wolnorynkowej rzeczywistości i z roku na rok przez ostatnie lata liczba kart kredytowych kiedyś kojarzonych wyłącznie z ludźmi zamożnymi stała się przytłaczająca, mają je młodsi i starsi, seniorzy i studenci, mają je wszyscy, ale nie umieją tak naprawdę z nich korzystać !
Kartą można płacić za zakupy, zazwyczaj mają pewien limit zadłużenia, dla rozsądnych ludzi jest to wyjście korzystne, bo gdy zabraknie nam kilku stówek spokojnie można bez formalności lekko się zadłużyć, aby w następnym miesiącu dług spłacić. Niestety ludzi rozsądnych nie jest zbyt wielu. W USA uzależnionych od zakupów w tym szczególnie za pomocą karty leczy się, bo często potrafią miesięcznie dzięki kilku kartą rozdawanym bezproblemowo przez tamtejsze banki wydać nawet dziesięciokrotność swoich miesięcznych dochodów ! Na całe szczęście w Polsce jeszcze nie mamy takiej łatwości w zadłużaniu, ale i tak warto uważać, rozsądek to rzecz, która się ma lub nie, sami powinniśmy wiedzieć czy plastikowe cacko jest dla nas czy nie. Jak z piciem alkoholu, warto znać swoje granice, bo jeśli ich nie znamy no to może się to dla nas źle skończyć.

Z czego to wynika ? boimy się nosić pieniądze w portfelu czy aż tak bardzo pokochaliśmy wpisywanie pinu, że nie możemy przeżyć, jeśli raz dziennie tego nie zrobimy ? W Stanach, ale i podobnie w innych krajach, albo się płaci kartą albo wypłaca tyle żeby nie biegać, co chwilę i szukać maszynki z pieniędzmi. Ach, no i to, co mnie jeszcze bardziej drażni, co pięć minut wypłacanie, ale za każdym razem wielkie poszukiwania właściwego bankomatu, żeby nie zapłacić prowizji, śmieszy mnie to, rozbiegane oczy, dziesiątki dodatkowych metrów przechodzone tylko w jednym celu, nie zapłacić paru złotych za wypłatę pieniędzy, w sumie się nie dziwię, skoro ktoś musi kilka razy dziennie wypłacać po kilka złotych to rzeczywiście prowizje mogą w niego uderzyć, jakby raz na jakiś czas wypłacał większą sumę to te 5 zł. za to by go tak nie dręczyło.
Wspaniały wynalazek mający ułatwiać życie u nas w moim odczuciu tylko je komplikuje, wiele osób po prostu nie potrafi korzystać z karty tak żeby oszczędzać czas, swoje siły a nawet pieniądze, wyrobiliśmy jakieś dziwne zwyczaje, no dziwni jesteśmy, ale na swoje usprawiedliwienie nie mieliśmy, kiedy wyrobić tych właściwych zachowań, jeszcze parę lat temu karty były rzadkością a nie tak dawno nie było ich u nas, więc mamy wytłumaczenie, ale sami dla siebie warto żebyśmy czasem nad tak banalnymi sprawami się zastanowili, jak je użytkujemy i czy coś przez to zyskujemy.
Kliknij żeby przejrzeć :
Moje posty z czerwca
Moje posty z lipca
Na poważne maile chętnie odpowiem:
mcw.bloog@wp.pl
Polski katolicyzm stał się orężem politycznym, walki a nie miłości. Kościół i wiara stosowane są jako elementy rozgrywki polityków i ciągła część kłótni i oskarżeń, czy taką rolę w naszym społeczeństwie, życiu publicznym, ma pełnić wiara ?
Wyznacznik czy ktoś jest większym czy mniejszym POLAKIEM, czy bardziej czy mniej na coś zasługuje, czy jest dobry czy zły. Państwo powinno być świeckie, bo wiara to najbardziej osobista rzecz, jaką każda osoba posiada, nie u nas niestety, u nas ten, kto bardziej mówi, że wierzy i jest katolikiem ten się nazywa dobrym, a to tylko cyniczna gra i obłuda, źle pojęte spojrzenie na życie. Krzyż niezgody, przed pałacem prezydenckim, to tylko mały kamyczek w wykorzystywaniu krzyża, czyli wiary do usprawiedliwienia swoich działań, do krycia zamiarów i pokazania, kto ma racje a kto nie, niestety ludzie zwłaszcza starsi nabierają się, myśląc, że ten polityk, który broni krzyża przed pałacem to ten dobry a ten, co krzyż chce usunąć to ten zły, nie ma nic prostszego niż skojarzenia, kto wierzy a kto nie i to działa.
Posłanka Kempa krzycząca i wskazująca, kto kim jest, nagle sędzią sumienia się stała i sama będzie oceniać czy ktoś jest katolikiem czy nie, czy ma w ogóle prawo nim być, biedna kobieta taki ciężar nosić musi, w imię gry ugrupowań politycznych, w imię, czego ? Kościół a przynajmniej ta światlejsza jego część daleka od Torunia chyba powoli dostrzega problem, że w ten sposób kościół jako pewna instytucja jest szkalowany, przypisywany pod jakieś poglądy a to prosta droga do utraty części wiernych.
Jest takie przykazanie „Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremnie", a może należałoby się zastanowić nad wprowadzeniem przykazania „Nie używaj wiary i autorytetu kościoła swego nadaremnie". Myślę, że miałoby to sens, bo nasi politycy zwłaszcza z jednej partii, co tu kryć, Boga używają nadaremno bardzo często...
Kliknij żeby przejrzeć :
Moje posty z czerwca
Moje posty z lipca
Na poważne maile chętnie odpowiem:
mcw.bloog@wp.pl

Jak się bawimy na imprezach ? licealnych, studenckich, firmowych, co robimy i czego potrzebujemy by przeciętny Kowalski mógł uznać spotkanie ze znajomymi za udane ? Ile promili musi mieć we krwi podczas kontroli drogówki i ile toalet zarzygać by wspominać dany wieczór bardzo długo ? Jak się bawią Polacy ? prawdziwy obraz nas samych.
Żeby była impreza muszą być chętni do zabawy ludzie a o tych nie trudno.
Dobór jest prosty, bierzemy kilku cwaniaczków (żel na włosach i mocne przeświadczenie o swojej zajebistości plus niezbyt wysoki poziom IQ) co potrafią każdego rozbawić, kilka fajnych dziewczynek, które zbytnio nie są szanowane przez towarzystwo bo każdy wie że w odpowiednich warunkach łatwo ulegają wdziękowi gości o uroku deski klozetowej (nie muszą być mądre a czasem nawet ładne byle łatwe). Paru dobrych przyjaciół żeby było z kim porozmawiać i jeszcze tak dla równowagi parę oferm (czyli tych co to myślą ale nie potrafią robić z siebie kretynów i zbierać za to pochwały) żeby było z kogo się nabijać.
Skład na imprezę jest już gotowy, zapewnia urozmaicenie, odpowiada potrzebą każdego uczestnika zabawy, cwaniaki będą podrywać te łatwe dziewczyny i nabijać się z oferm, łatwe dziewczyny będą biegać za rozrywkowymi chłopakami i piszczeć z radości gdy ci lekko już przytomni będą brać się za łby żeby sobie udowodnić który to jest z nich lepszym macho... Ofermy poczują się zaszczycone obecnością na imprezie tych bardziej popularnych i rozrywkowych nie koniecznie mądrzejszych członków imprezy, na łatwe dziewczyny będą się ślinić a dla dobrych przyjaciół będą stanowić partnerów do rozmów dopóki nadmiar alkoholu we krwi nie przekroczy granicy gdy słowa są niepotrzebne.
Miejsce imprezy to strategicznie ważna decyzja.
W wieku licealnym jest to miejsce gdzie można nachlać się i nikt nie zobaczy, chata kolegi którego starych nie będzie w domu, tudzież krzaki koło dyskoteki tak żeby nie przekroczyć budżety skoro i tak wiadomo że chodzi tylko żeby się nawalić odpowiednio. Na studiach trzeba iść na kompromisy, szukać fajnych miejsc, knajpek, klubów gdzie w miarę niewielkim kosztem można się pozbyć stresu po wykładach lub wybrać wariant ekonomiczny, czyli akademicka zbieranka tak by mieć wszystko, co powinno być, ale żeby następnego dnia mieć, chociaż na bułkę i xero. W późniejszych latach firmowe imprezy łączą cechy tych z liceum i studiów, firma łączy ludzi mimo tego że nie wszyscy się lubią, miejsce integracyjnego spotkania zazwyczaj jest daleko od domu i nikt nie doniesie jakich z siebie zrobiliśmy baranów, nic tylko korzystać z życia a po powrocie do pracy udawać że to co się stało na firmowej imprezie tak naprawdę nie miało miejsca.
Składka na alkohol, czyli gusta imprezowiczów.
Im mniej w kieszeni tym mniej wymagające towarzystwo więc tym samym prostsze trunki, czyli więcej barwnika i spirytusu, nalewka, wino marki wino rocznik zeszłotygodniowy o lekkim bukiecie denaturatowatym. A gdy na koncie więcej zer to można się bawić w większą kulturę, ale słoma z butów i tak wyjdzie po odpowiedniej ilości droższych trunków, bo alkohol tani czy drogi ma jedną zaletę, pokazuje kim jest człowiek bez względu na pozycję społeczną, wykształcenie, dochody, poglądy, pokazuje naszą twarz taką jaką chowamy na co dzień i z jaką nie chcielibyśmy być kojarzeni.
Efekty
Po imprezie należy policzyć ile osób usnęło nie pamiętając następnego dnia gdzie są, ile toalet zostało zarzyganych, kto się pobił między sobą, kto powiedział co myśli o kimś innym a kto się obraził, kto co wypomniał a kto zbytnio zaczął się do kogo przytulać. Lista grzechów i żali rośnie a to przecież my sami w lustrzanym odbiciu. Kac następnego dnia to zazwyczaj najmniejszy problem.
Podsumowanie
Ten tekst to jedno wielkie uogólnienie, ale jak to zwykle bywa uogólnienie tyczy się większości a nie mniejszości, można się ze mną zgadzać bądź nie, ale tak szczerze warto spojrzeć na te wszystkie imprezy w życiu każdego z nas, jakie one były ? jakie miały najczęściej powtarzające się elementy i jak się kończyły. W naszym kraju nie ma pojęcia w świadomości społecznej imprezy bez głównego celu „nawalenia się", podczas gdy na świecie bywa różnie ale czym zamożniejsze społeczeństwo, które ukształtowało pewne normy tym podejście do alkoholu zupełnie inne. Alkohol ma być dodatkiem do spotkania przyjaciół, do miłego spędzania czasu w ich gronie, a nie samym w sobie celem. Kultura picia, tego nie uczą nigdzie, to trzeba mieć w sobie albo samemu dojść do wniosku że nie warto z siebie robić przysłowiowego bydła. Polacy się wstydzą jacy są naprawdę pod wpływem alkoholu, czego to jest wina ? chyba braku właśnie kultury picia, umiaru, u nas udana impreza to taka której się nie pamięta, ktoś powie że to nie prawda, pewnie w jakimś procencie tak, może w jakiejś grupce ale ogólnie ? trzeba chyba mieć zamknięte oczy żeby tego nie dostrzegać przez większość życia. Jesteśmy wiecznymi malkontentami, chyba tylko pod wpływem procentów umiemy się wyluzować, odpocząć, szkoda bo wiele tracimy, a nasz stereotyp jako zapitych tuż obok Rosjan pokutuje w świadomości wielu narodów, nie chcemy by tak nas postrzegano ale czy z tym coś robimy ? nie innych mamy zmieniać ale samych siebie, stereotyp jak i bajka, zawsze ma ziarnko prawdy w sobie.
Kliknij żeby przejrzeć :
Moje posty z czerwca
Moje posty z lipca
Na poważne maile chętnie odpowiem:
mcw.bloog@wp.pl

My mężczyźni uwielbiamy kobiety pełne energii, promieniujące ostrym temperamentem manifestującym swoje pełne oblicze podczas seksualnych igraszek. Z drugiej strony każdego z nas pociągają kobiety uległe, potulne, posłuszne.
Wielu mężczyzn ma fantazje seksualne na temat tych konkretnych dwóch na pozór odmiennych grup kobiet, jednej agresywnej, wyzwolonej i emanującej seksualnością, drugiej bardziej skrytej, nieśmiałej, uległej. Dlaczego napisałem „na pozór" ? Ponieważ kobiety, które często bywają w życiu nieśmiałe podczas nocnych igraszek okazują się otwarte i wyzwolone, a te odważne w życiu, lubią grać uległe i niewinne w seksie. Zaskakujące, ale również łatwo wytłumaczalne, traktujemy naszą intymną sferę jako tą, w której możemy być inni niż za dnia, coś intymnego oznacza u nas coś skrytego w głębi, lubimy poczuć się takimi, jakimi nie jesteśmy, tak jakbyśmy do seksu przybierali odpowiedni kostium lub też, jak kto woli właśnie wtedy się go pozbywali.
Iluż z nas marzy o seksie z nieznajomą, szybkim i przypadkowym, ile kobiet chciałoby poczuć się brutalnie mówiąc jak „dziwka", oj tak, wstydzimy się naszych seksualnych marzeń, boimy się w świecie pewnej poprawności przyznać, co nas podnieca i sprawia, że ożywiamy się wieczorną porą. Fantazje są tylko oczywiście fantazjami i wcale nie mają być realne, wiele par odgrywa różne sytuacje traktując je jako grę wstępną mającą na celu ożywienie momentów spędzanych w alkowie i rozbudzenie żaru, który niekiedy wraz z trwaniem związku może zanikać.
Podobnie z osobowościami przyjmowanymi w stosunku, kobiety radzące sobie świetnie w codzienności, zaradne, silne, marzą by jakiś mężczyzna sprawił, że poczują się małe, bezbronne, oddane. Uległość traktowana jako fantazja, jako gra, jest bardzo często spotykana, pozwala osiągnąć satysfakcje obu stroną grając na najbardziej prymitywnych uwarunkowaniach naszej psychiki odnośnie seksu, kobiecej uległości a męskiej potrzebie dominacji i użycia siły podczas samego aktu. Seks to przyjemność, ale też zwierciadło nas samych, to, o czym fantazjujemy mówi, kim jesteśmy, to, co robimy w łóżku pokazuje, jacy chcielibyśmy być.
Największym sukcesem dwojga kochających się ludzi jest otwarcie się na swoje drugie „ja" i bez osądzania, bez potępiania i wyśmiewania zaspokajanie tych potrzeb, buduje to więź, bo czym, jest intymność jak nie naszą najbliższą nam częścią nas samych ? z kim taką rzeczą można się dzielić jak nie z osobą najbliższą sercu ? Związek to dbanie o siebie nawzajem, oraz otwartość na druga osobę i jej potrzeby.
Kliknij żeby przejrzeć :
Moje posty z czerwca
Na poważne maile chętnie odpowiem:
mcw.bloog@wp.pl
sobota, 31 lipca 2010
Licznik odwiedzin: 849 545
| « lipiec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | |||
| 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | |
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Jestem człowiekiem mającym swoje zdanie w każdej sprawie ale dającym się przekonać innym gdy tylko otrzymam dobre argumenty.
MÓJ MAIL: mcw.bloog@wp.pl